Meldunek z (drugiego) frontu. Kolejki 39-40

Meldunek z (drugiego) frontu. Kolejki 39-40

Coś już wiemy – tymi trzema słowami możemy streścić minione dwie kolejki w Serie B. Niestety wciąż nie znamy choćby jednego przyszłorocznego beniaminka Serie A, ale przynajmniej obsadzone mamy połowę miejsc w barażach. Wyjaśniło się także kto bezpośrednio spada do Lega Pro, bo dwa z trzech ostatnich miejsc mają już swoich rezydentów.

Ostatnio pisaliśmy, że przy dobrych wynikach swoich i słabych Frosinone, Spal będzie mogło świętować promocję nawet już po 39 serii gier. Tak się nie stało ani wtedy, ani parę dni później, ponieważ lider tabeli postanowił wprowadzić trochę dramaturgii do rywalizacji i nie wygrać ani razu. Dwa remisy ze Spezią i Pro Vercelli, to spore rozczarowanie dla kibiców i samych zawodników. Dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego Spallini utrzymują czteropunktową przewagę nad trzecią pozycją w tabeli, a w sobotę jadą na trudny teren do Ternany. Frosinone natomiast zagra z Benevento, które przygotowuje się do play-off.

Co do Lwów to seria trzech wygranych z rzędu wciąż daje im nadzieję na bezpośredni awans, ale wcześniejsze pięć spotkań bez zwycięstwa nadal odbija się czkawką w Lacjum. Frosinone jeszcze na początku kwietnia swój los miało jedynie we własnych rękach, a teraz musi oglądać się na to co zrobią rywale. Hellas nie ma zamiaru jednak litować się nad towarzyszem niedoli i samo także celuje przynajmniej w drugą lokatę punktując bardzo regularnie, bo ostatniej porażki doznali ponad miesiąc temu, a z sześciu ostatnich potyczek wygrało cztery dokładając do tego dwa remisy. Różnica pomiędzy tymi dwoma ekipami to na dziś zaledwie jeden punkt i każde potknięcie może być wykorzystane przez rywala z premedytacją. Jak zapewnia Fabio Pecchia jego podopieczni koncentrują się tylko na pracy i jak zawodowy kolarz mają zamiar pedałować co sił do mety z nisko opuszczoną głową.

Dlatego sobotnie mecze Verony u siebie z Carpi i wspomniany wyjazd Frosinone do Giallorossich zapowiadają się naprawdę ciekawie. Obaj rywale także mają jeszcze o co grać, bo Carpi wciąż jeszcze nie jest pewne gry w play-off, a Benevento nadal ma szansę na czwartą lokatę (podobnie zresztą jak trzeci z zeszłorocznych spadkowiczów). Obok Benevento pewni miejsca w decydującej rywalizacji o awans do elity są także zespoły Perugii i Cittadelli, która na zakończenie 40 kolejki rozbiła zdegradowaną Pisę aż 4:1. Teraz pomiędzy nimi stoczony zostanie korespondencyjny pojedynek o wspomniane czwarte miejsce pozwalające uniknąć pierwszej rundy play-off. W poprzednim wpisie szczegółowo podaliśmy rozkład jazdy wszystkich zainteresowanych także odsyłamy tam żeby spojrzeć kto z kim gra do końca.

Skoro wspomnieliśmy już Pisę to lądujemy na dnie klasyfikacji. Ekipa prowadzona przez Gennaro Gattuso nie uciekła przeznaczeniu i po odjęciu czterech punktów nie podniosła się już do skutecznej walki o przetrwanie w lidze. Jeden punkt w dwóch ostatnich kolejkach pozwolił Pisie tylko odskoczyć od Latiny Calcio, ale i tutaj niewielka jej zasługa. Były zespół Wojciecha Pawłowskiego został bowiem ukarany 3 maja pięcioma punktami karnymi, więc przez całe rozgrywki zebrał ich łącznie aż siedem. Szanse na utrzymanie przed wyrokiem i tak były iluzoryczne, a wraz z umniejszeniem dorobku spadły do zera. Piłkarzom i tak należą się brawa za walkę do końca, bo już pewni swojego losu nie odpuścili spotkania z Brescią, która punkcik uratowała w 94 minucie! Do pewnych spadku Pisy i Latiny dołączyć może Vicenza, która przegrała tak w Weronie z Hellas, jak i u siebie w meczu sezonu z Ternaną.

Rossoverdi dzięki tej victorii uciekli ze strefy spadkowej i nadal mają jeszcze szanse uniknąć dodatkowych gier w fazie play-out. Do bezpiecznej lokaty tracą tylko trzy punkty. Do walki o utrzymanie „włączyło się” także Avellino. Pisaliśmy poprzednio, że dołek formy jednego ze średniaków może go kosztować nerwową końcówkę sezonu i właśnie to obserwujemy w przypadku piłkarzy Waltera Novellino. Bez wygranej od czterech kolejek, ledwo dwa oczka uciułane w tym czasie i taki mamy efekt. Remis Irpini z Bari w ostatniej serii gier jest wynikiem, który nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Gospodarze z niepokojem muszą oglądać się za siebie, a goście świadomi są szansy jaką stracili, gdyby udało im się utrzymać w czołowej szóstce. Widać to było po obu ekipach bo spotkanie było bardzo nerwowe, tak jedni jak i drudzy trafiali tylko z rzutów karnych. Generalnie kości trzeszczały, a w przerwie doszło też do szarpaniny piłkarzy w tunelu prowadzącym do szatni. Jeśli na siłę szukać pozytywów to Koguty przerwały przynajmniej passę pięciu spotkań bez zdobytej bramki.

***

Zanim przejdziemy do podsumowania występów Polaków to dwa zdarzenia. Jedno, które szeroko było komentowane we Włoszech oraz drugie, które podbiło Internet. Co ciekawe oba miały miejsce w meczach Frosinone w każdej z dwóch interesujących nas kolejek. Najpierw emocjom dał się ponieść znany skądinąd Joseph Minala, który po kilku zupełnie nieudanych epizodach wreszcie wybiega na boisko w barwach Salernitany. W najbliższym czasie zapadną decyzję co do jego przyszłości, bo do Salerno jest tylko wypożyczony, ale takim zachowaniem jak poniżej nie wystawia sobie dobrej laurki.

https://twitter.com/GabCandelori/status/859146301375741954

Minala rozpętał całkiem zgrabną przepychankę za którą zapłacił nie tylko on. Piłkarz został zawieszony na jedno spotkanie, ale poza tym Salernitana musi przelać na związkowe konto 10 tys. € kary, dyrektor sportowy Angelo Mariano Fabiani został zawieszony do 8 maja, a menadżer drużyny – Salvatore Avallone – do 30 czerwca! I pomyśleć, że wszystko to przez kipiącą krew niedoświadczonego młokosa…

Natomiast rajd Mirko Pigliacelliego z Trapani na pewno już widzieliście, przecież znalazł się nawet na Demotywatorach. Tak walczy się o pozostanie w Serie B. Warto wspomnieć, że wychowanek Romy obronił w tym spotkaniu także rzut karny przy stanie 1:0 dla rywali także cały czas utrzymywał swoją ekipę w grze! Przy takim zaangażowaniu reszty kadry Trapani nie może spaść!

***

Błażej Augustyn rozegrał komplet minut w zremisowanych meczach z Latiną i Benevento, a Tomasz Kupisz po sześciu meczach banicji od razu wszedł do pierwszego składu w 40 kolejce przeciwko Cesenie. Igor Łasicki jak dostał wędkę w przerwie ze Spal w połowie marca, tak przepadł zupełnie nie łapiąc się w tym czasie nawet raz do kadry meczowej.

Strzelcy:

Tabela:

Aha, obok Venezii i Foggi, które wywalczyły już wcześniej promocję na zaplecze włoskiej ekstraklasy w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego dołączyło do nich Cremonese, które drugą Alessandrię wyprzedziło lepszym bilansem bezpośrednich spotkań. Grigiorossi wracają na ten szczebel po 11 latach.

Komentarze