Żelazna defensywa i wybrakowany atak – Hellas walczy o puchary

Żelazna defensywa i wybrakowany atak – Hellas walczy o puchary

Największą dysproporcją pomiędzy poprzednim a obecnym sezonem Serie A jest z pewnością postawa drużyn z Werony. W zeszłej kampanii Chievo kompromitowało się na każdym kroku i z hukiem zleciało z ligi. W bieżących rozgrywkach miasto Romea i Julii reprezentuje Hellas, który przy korzystnych wiatrach może powalczyć nawet o awans do europejskich pucharów.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Przed rozpoczęciem sezonu 2019/20 sporo dyskutowało się o możliwościach beniaminków wchodzących do Serie A. Spośród zespołów, które awansowały do najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech, największe szanse na osiągnięcie niezłego wyniku na koniec sezonu dawano Brescii. Lecce razem z Hellasem miało w opinii ekspertów rozpaczliwie walczyć o utrzymanie. Na 13 kolejek przed finiszem rozgrywek to jednak faworyzowana Brescia jest już jedną nogą poza Serie A, natomiast Hellas znajduje się tuż za Milanem oraz Napoli.

Opinie ekspertów nie były jednak bezpodstawne. Gdy bowiem w lipcu ubiegłego roku posadę szkoleniowca Hellasu obejmował Ivan Jurić, chyba niewielu kibiców z Werony uważało to za dobry ruch. Etatowy trener Genoi, który w swoim ostatnim podejściu w tym klubie osiągnął zawrotną średnią 0,38 punktu na mecz budził ogromne wątpliwości. Te zostały jednak bardzo szybko rozwiane. Chorwat świetnie poukładał swój zespół i udowodnił, że gdy tylko dostanie szansę wykazania się w dużo normalniejszym środowisku niż w zarządzanym przez szalonego właściciela klubem z Genui, może zrobić wynik ponad stan.

Od początku sezonu głównym atutem Hellasu jest gra w defensywie. To właśnie dzięki dobrej postawie w tej formacji piłkarze Juricia wygrywali oraz remisowali kolejne spotkania. Obecnie są trzecią najlepszą defensywą w Serie A, tracąc do tej pory 24 bramki (średnio jedną na mecz). Ustępują w tym aspekcie (i to minimalnie) jedynie Interowi oraz Lazio. Trzeba przy tym pamiętać, że potencjał ludzki w drużynie Hellasu jest dużo niższy niż w zespołach Antonio Conte i Simone Inzaghiego. Tych drużyn co prawda nie udało im się pokonać, ale zdołali wygrać choćby z Juventusem. Hellas to przykład zespołu, który potrafi zwyciężać ze słabszymi bądź równymi sobie. Z rywalami na papierze silniejszymi radzą sobie z różnym skutkiem, ale już drużyny z dołu tabeli punktują niemiłosiernie. Dość powiedzieć, że wygrali wszystkie dotychczasowe spotkania z ekipami zajmującymi w lidze miejsca od 16 do 20! Piłkarze Juricia zabierają więc biednym, a i bogatym też coś od czasu do czasu podkradną.

Jurić zdecydował się na ustawienie z trzema środkowymi obrońcami, którymi najczęściej są Amir Rrahmani, Marash Kumbulla oraz Koray Günter. Największą sensację wzbudza Kumbulla. Zaledwie 20-letni stoper w rozgrywkach wręcz stworzonych dla niezwykle doświadczonych i nobliwych graczy to prawdziwy ewenement. Reprezentant Albanii w dniu swoich dwudziestych urodzin sprawił sobie najlepszy z możliwych prezentów – Hellas wygrał bowiem z Juventusem, a on sam totalnie wyłączył z gry Douglasa Costę. Wartość Kumbulli na portalu Transfermarkt podskoczyła do 25 milionów euro. Patrząc na wiek, możliwości oraz już bardzo duże umiejętności stopera można śmiało stwierdzić, że latem znajdą się kupcy, którzy wyłożą za niego jeszcze większe pieniądze.

Opinia dotycząca defensywy Hellasu jest jednoznacznie pozytywna. Jak jednak ocenić ich poczynania w ofensywie? Najlepszy strzelec ekipy z Werony ma bowiem zaledwie cztery gole na koncie. W dodatku jest nim Giampaolo Pazzini – 35 latek, który najlepsze lata kariery ma już zdecydowanie za sobą. Statystyki bramkowe Hellasu wyglądają jeszcze gorzej, gdy zerkniemy na najlepszych strzelców drużyn znajdujących się w strefie spadkowej. Andrea Petagna ze SPAL zdobył dziesięć bramek, Mario Balotelli z Brescii zanotował pięć trafień, a Domenico Criscito (obrońca!) z Genoi siedmiokrotnie pokonywał bramkarzy rywali. Jak więc wytłumaczyć indolencję strzelecką napastników Hellasu? Jednym z powodów są częste zmiany personalne w linii ataku. Jurić nie gra konkretnym, wybranym napastnikiem i często dokonuje zmian na szpicy. Dodatkowo czasem decyduje się na grę bez klasycznego napastnika. W ostatnim ligowym spotkaniu przeciwko Udinese w ataku biegał Fabio Borini, który jeszcze w barwach Milanu był najczęściej skrzydłowym lub nawet wahadłowym. Oprócz tego strzelcy bramek dla Hellasu rozkładają się na wielu graczy z różnych formacji, co nie oznacza uzależnienia się tylko od jednego piłkarza. Zjawisko to widzimy chociażby we wspomnianym już SPAL. Gdy Petagna nie jest w stanie nic zrobić, cały zespół jest kompletnie bezradny. Hellasowi to nie grozi.

Świetną robotę w ekipie z Werony wykonuje również dyrektor sportowy Tony D’Amico. Księgowi już zacierają ręce na myśl o dochodach, jakie wpadną do kasy klubu z tytułu transferów. Na ten moment wiemy, że z Hellasu latem odejdą Amir Rrahmani oraz Sofyan Amrabat. Pierwszy z nich trafi za 14 milionów euro do Neapolu, drugi wybrał Fiorentinę, która zapłaciła za niego 20 milionów. Tylko na tych zawodnikach klub zarobił na czysto 28,5 miliona euro! A w kolejce do odejścia czekają już następni. Jako że Hellas jest według szacunków najbiedniejszym klubem w Serie A, pieniądze te będą absolutnie niezbędne do normalnego funkcjonowania.

Na ten moment Hellas zajmuje ósme miejsce w tabeli Serie A. Ma jednak rozegrane dwa mecze mniej od szóstego Napoli, do którego traci raptem cztery punkty. Pewnie o awans do europejskich pucharów będzie ciężko, ale i tak obecny sezon można już zapisać po stronie ogromnych plusów. Jeśli tylko fundusze zgromadzone dzięki sprzedaży kluczowych zawodników zostaną odpowiednio zagospodarowane, Hellas może wskoczyć półkę wyżej zarówno jeśli chodzi o finanse, jak i o poziom sportowy.

Komentarze