Wschodnie nadzieje – podsumowanie spotkań Włochów z Ukrainą i Polską

Wschodnie nadzieje – podsumowanie spotkań Włochów z Ukrainą i Polską

Reprezentacja Włoch ma za sobą kolejne dwa spotkania. Piłkarze Roberto Manciniego pierw zremisowali w towarzyskim meczu w Genui z Ukrainą 1-1, by kilka dni później ograć Polaków 1-0 w ramach Ligi Narodów.

Przyglądając się obu pojedynkom Italii można dojść do wniosku, że powoli, bo powoli, ale Roberto Mancini zaczyna nadawać drużynie jakikolwiek styl gry. Azzurri starali się zdominować zarówno Ukrainę, jak i Polskę dzięki ofensywnemu stylowi gry i determinacji, jakiej próżno było szukać, kiedy za ich wyniki odpowiadał Giampiero Ventura. Warto dodać, że przed rywalizacją z Polską, Włosi powtórzyli niechlubny rekord z lat 1923-1925, podczas których nie potrafili odnieść triumfu w pięciu kolejnych spotkaniach. Na szczęścia dla nich przełomem okazał się ich trzeci mecz w Lidze Narodów.

Stosunkowo krótka praca Manciniego ze squadrą dała odpowiedź na pytanie jakim ustawieniem będzie grała reprezentacja pod jego wodzą. Po męczarniach jakie kibicom Włoch zapewnił Ventura z nieustannym stawianiem na nieskuteczny system 4-2-4, dziś Italia gra w najlepszym dla siebie ustawieniu 4-3-3. Biorąc pod uwagę ilość klasowych skrzydłowych jakich do dyspozycji ma Mancini wydaje się, że to najlepsza z możliwych decyzji. W zestawieniu z dwoma wcześniejszymi rywalizacjami Italii warto odnotować, że selekcjonerowi tak bardzo zależało na korzystnym wyniku z Polakami, że nie zdecydował zmienić się niczego po remisowym pojedynku z Ukrainą.

Wszyscy związani emocjonalnie z reprezentacją Włoch byli rozczarowani przebiegiem meczu w Genui. Mancini postawił na ofensywny skład, w którym znalazło się miejsce dla faktycznie czterech skrzydłowych; Alessandro Florenzi rozpoczął spotkanie na prawej obronie, zaś w napadzie znalazło się miejsce zarówno dla Federico Chiesy, Lorenzo Insigne oraz Federico Bernardeschiego. Dodając do tego kreatywnych środkowych pomocników w osobach debiutującego Nicolo Barelli i Jorginho mieliśmy do czynienia z zaskakująco ofensywnym zestawieniem. Znamienne, że nieurodzaj włoskich snajperów został odnotowany w aż tak dużym stopniu. Podczas gdy przed laty o pozycję numer „9” rywalizowało czterech czy pięciu klasowych napastników, dziś w podstawowym składzie nie wychodzi żaden. Dwukrotny król strzelców Serie A Ciro Immobile był zaledwie jokerem, natomiast problemy zdrowotne wyeliminowały z kadry Patricka Cutrone oraz Simone Zazę. Samo spotkanie przebiegało pod dyktando podopiecznych Manciniego, przynajmniej do okolic 60 minuty. Wynik otworzył Federico Bernardeschi, który zmusił bramkarza gości do błędu uderzeniem zza pola karnego w 55 minucie gry. Po bramce zawodnika Juventusu w ekipie Azzurri doszło do małego rozluźnienia, przez co już siedem minut później Ukraina doprowadziła do wyrównania i tym samym ustaliła ostateczny rezultat gry.

Trzeci pojedynek Włochów w ramach Ligi Narodów był małym zaskoczeniem ze względu na identyczny skład na jaki zdecydował się Roberto Mancini. Italia ponownie wyszła w zestawieniu 4-3-3 mając w składzie dokładnie tych samych zawodników, którzy rywalizowali kilka dni wcześniej w stolicy Ligurii. Nie do końca rozumiem po co Mancini powołuje aż czterech bramkarzy, żeby na koniec korzystać z usług zaledwie jednego, a mianowicie Gianluigiego Donnarummy. Inna sprawa, że jak już wspomniałem wyżej trenerowi squadry tak bardzo zależało na uzyskaniu pozytywnego rezultatu, że postanowił postawić na w miarę zgrany skład, który zaprezentował się nieźle w konfrontacji z piłkarzami Szewczenki.

Włosi nie zamierzali długo czekać na uzyskanie prowadzenia w Chorzowie i już w pierwszej minucie spotkania mogli cieszyć się z prowadzenia za sprawą Jorginho, po uderzeniu którego futbolówka wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Wojtka Szczęsnego. Goalkeeper Juventusu został sprawdzony ponownie w 33 minucie, testerem zaś okazał się Lorenzo Insigne, jednak górą okazał się nie kto inny jak właśnie Polak. Numer jeden w talii Massimiliano Allegrego triumfował ponownie trzy minuty później popisując się przy tym fenomenalną interwencją po strzale główką klubowego kolegi Giorgio Chielliniego.

Selekcjoner Polaków Jerzy Brzęczek widząc niemoc swoich podopiecznych zdecydował się wpuścić z ławki doświadczonych skrzydłowych, a mianowicie Jakuba Błaszczykowskiego oraz Kamila Grosickiego. Zmiana ustawienia i wspomniani zawodnicy ożywili nieco poczynania Biało-czerwonych, którzy stworzyli sobie doskonałą sytuacją w 58 minucie meczu, kiedy to piłkarz Hull City przegrał pojedynek z Gigim Donnarummą. Grosicki miał jeszcze jedną doskonałą sytuację sam na sam z młodym bramkarzem Milanu, ale ponownie nie potrafił postawić kropki nad i. W momencie gdy większość kibiców przyzwyczajała się do myśli, że spotkanie zakończy się remisem 0-0 w doliczonym czasie gry zwycięstwo Italii dał lewy defensor Fiorentiny Cristiano Biraghi.

Skład z Ukrainą:

Donnarumma

Florenzi (84’Piccini), Bonucci, Chiellini, Biraghi (88’Criscito)

Barella (78’Pellegrini), Jorginho, Verratti (70’Bonaventura)

Bernardeschi (57’Immobile), Insigne (78’Berardi), Chiesa

Zestawienie na Polskę:

Donnarumma

Florenzi (84’Piccini), Bonucci, Chiellini, Biraghi

Barella, Jorginho, Verratti

Bernardeschi (81’Lasagna), Insigne, Chiesa

Rywalizacje z przedstawicielami wschodu dają małą nadzieję kibicom Włoch. Piłkarze Manciniego zaprezentowali się nie najgorzej, biorąc pod uwagę fakt z jakiego wychodzą dołku. Wcześniejsze spotkania, czy to Ventury, czy Di Biagio były ciężkie do strawienia i mało kto miał wątpliwości, że Azzurri słusznie nie zakwalifikowali się na rosyjski mundial, odpadając przy tym po barażowych grach ze Szwecją. Teraz mamy do czynienia z ciężką pracą Manciniego, na której efekty będziemy musieli jednak jeszcze trochę poczekać.

Autorem tekstu jest Grzegorz Kowalski z azzurri.blox.pl

Komentarze