Włoskie drużyny w europejskich pucharach: wygrane, remis i… Napoli.

Włoskie drużyny w europejskich pucharach: wygrane, remis i… Napoli.

W tym tygodniu, po wielu dniach przerwy, wróciły rozgrywki Ligi Mistrzów i Ligi Europy. We wtorek i środę w najważniejszych europejskich rozgrywkach zagrali Juventus, Inter, Atalanta i Lazio, natomiast Roma, Napoli i Milan musieli się zadowolić grą w LE.

Większość drużyn spisała się na medal, pewnie wygrywając swoje mecze. Wyłamały się jedynie Inter i Napoli, choć mediolańczyków można jeszcze usprawiedliwić, bo remis z Borussią M’Gladbach był dość pechowy. Neapolitańczycy natomiast… powiedzieć, że się zbłaźnili, to mało. Zapraszamy na podsumowanie!

Liga Mistrzów:

Juventus (wygrana 2:0 z Dynamo Kijów) Mimo, że mistrzowie Włoch byli zdecydowanymi faworytami w tym spotkaniu, ich gra była nieszczególnie porywająca. W pierwszej połowie zobaczyliśmy tak naprawdę zaledwie jedną ciekawą akcję graczy Starej Damy, gdy Dejan Kulusevski w ekwilibrystyczny sposób uderzył piłkę piętą, niestety, Georgi Bushchan stał na posterunku i bramki nie było. W drugiej części Juve paradoksalnie grało gorzej, ale lepiej strzelało. Dwa trafienia Alvaro Moraty może do najpiękniejszych nie należały, ale Hiszpan potrafił znaleźć się we właściwym miejscu we właściwym czasie i dwukrotnie ukąsić gospodarzy. Juve może sobie na konto można dopisać trzy punkty i to chyba najważniejsza informacja tego meczu.

Lazio (wygrana 3:1 z Borussią Dortmund) Wynik może mówić coś innego, ale to był naprawdę wyrównany mecz. W pierwszej połowie to Lazio dominowało i dwie strzelone bramki jak najbardziej im się należały. W drugiej części spotkania, to Borussia przejęła kontrolę nad meczem. Gdy wydawało się, że są coraz bliżej wyrównania, niespodziewanym bohaterem okazał się Jean Daniel Akpa-Akpro, sprowadzony z Salernitany (!). To zwycięstwo na pewno nastraja pozytywnie wszystkich fanów Lazio, bo ten mecz otwiera autostradę do zajęcia przez Biancocelestich pierwszego miejsca w grupie F. Byłby to powrót do Ligi Mistrzów w najwyższym stylu.

Atalanta (wygrana 4:0 z FC Midtjylland) La Dea miała najmniej groźnego rywala wśród włoskich drużyn grających w Lidze Mistrzów. Nie zmienia to faktu, że stanęła na wysokości zadania i bezwzględnie wypunktowała duńskie Midtjylland aż 4:0, choć trzeba zaznaczyć, że gospodarzom do strzelenia chociażby honorowej bramki niewiele brakowało. Fantastycznymi uderzeniami popisali się natomiast Papu Gomez i Aleksei Miranchuk. Atalanta wygrała mecz, który musiała wygrać. Prawdziwy test dopiero nadejdzie, bo nie można się łudzić, że z Ajaksem i Liverpoolem pójdzie tak samo łatwo.

Inter (remis 2:2 z Borussią M’Gladbach) Umówmy się, ten wynik jest mocno niezadowalający. Pojawiła się dość niespodziewana szansa, by uplasować się na pierwszym miejscu w grupie, po tym, jak Real Madryt poległ u siebie z Szachtarem Donieck 2:3. Niestety Nerazzurri nie potrafili jej wykorzystać i podzielili się punktami z Borussią… z German Teamem. Pech odegrał również tu swoją rolę, bo mediolańczycy walili głową w mur, a tymczasem drużyna Źrebaków miała dwie dogodne sytuacje: rzut karny oraz gol Jonasa Hoffmana, który padł po przepięknym podaniu Floriana Neuhausa. Cóż, widocznie czasami ważna jest jakość, a nie ilość.

Liga Europy:

Milan (wygrana 3:1 z Celtikiem) – Podopieczni Stefano Piolego kroczą jak burza i nie ma na ten moment najmniejszego znaku, wskazującego na to, że zamierzają przestać. Po nieco szczęśliwej wygranej w derbach, Rossoneri przystępowali do meczu z Celticiem będąc niepokonanymi od siedmiu miesięcy (sic!). Wczoraj przedłużyli tę serię, w niezłym stylu. Pod koniec pierwszej połowy, gdy Brahim Diaz strzelał bramkę na 2:0, wydawało się, że ten mecz jest już definitywnie zamknięty. Małą nerwowość wprowadził Elyonousii, strzelając bramkę kontaktową na 15 minut przed końcem. Na całe szczęście, w doliczonym czasie swojego debiutanckiego gola strzelił najnowszy nabytek Milanu – Jens Petter Hauge. Milan ma jeszcze z kim przegrać w tej grupie, trzeba jedynie mieć nadzieję, że fantastyczna forma Rossonerich będzie trwała jak najdłużej.

Napoli (porażka 1:0 z AZ Alkmar) – Bezsprzecznie najgorszy występ włoskiej drużyny w pucharach. Nie dość, że do Neapolu przyjechał AZ Alkmaar, który, z całym szacunkiem, jest co najmniej poziom niżej od drużyny Rino Gattuso, to dodatkowo z powodu koronawirusa kadra Holendrów została okrojona o wielu zawodników pierwszego składu. Mimo tego, Alkmaar otworzył wynik spotkania w 57′ minucie i prowadzenia nie oddał do końca meczu. Pech też tutaj zagrał rolę, oczywiście. Nie zmienia to faktu, że taki wynik to po prostu kompromitacja drużyny spod Wezuwiusza. Nie ma co się o tym meczu rozpisywać, naprawdę.

Roma (wygrana 2:1 z Young Boys Berno) – Nie był to mecz wybitny, mówiąc delikatnie. Roma wyszła na ten mecz mając zaledwie jednego Włocha i aż pięciu Hiszpanów w wyjściowej jedenastce. Pierwsza połowa była po prostu bezbarwna, jedyny celny strzał oddali gospodarze – przy okazji strzelając z rzutu karnego bramkę. Potem było już lepiej, chociaż goście nadal nie byli stroną przeważającą. Nie było to jednak najważniejsze – piłkę do siatki skierowali Bruno Peres i Marash Kumbulla, co dało drużynie z Rzymu trzy punkty. Roma trudnej grupy nie ma, dotarcie do 1/32 finału jest dla niej obowiązkiem. Jeśli jednak Giallorossi będą grali tak jak w meczu z Young Boys, może być im trudno marzyć o osiągnięciu czegoś więcej.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze