Torino – długa droga w dół. Czy byki wrócą na zwycięską ścieżkę?

Torino – długa droga w dół. Czy byki wrócą na zwycięską ścieżkę?

Obecny sezon jest jednym z bardziej interesujących w ostatnich latach Serie A. Przepełniony licznymi zwrotami akcji, brakiem monopolu na fotelu lidera, a do tego pełnym ślicznych bramek. Wiadomo, mamy do czynienia również z przykrymi sytuacjami, jak chociażby epidemia koronawirusa, która wywołuje niemałe zamieszanie, nawet w świecie sportu. Jednak nie tylko wirus jest czarnym scenariuszem tegorocznych rozgrywek w Italii. Ciemne chmury zebrały się również nad kilkoma klubami. Najwięcej ich można natomiast zaobserwować nad Torino.

Klub z Turynu w zeszłym sezonie pokazywał, że ma zamiar celować w czołówkę ligi i walczyć o europejskie puchary. Udało się zatrzymać w klubie najlepszych graczy, takich jak Belotti czy Izzo. Plan był dobry, klub miał znaleźć się w Lidze Europy i postawić się drużynom z całego Starego Kontynentu. Coś się jednak nie udało, a Torino szybko zaczęło zbaczać z wymarzonej drogi. Jedynym człowiekiem, który starał się jeszcze skutecznie bronić dobrego imienia klubu był Salvatore Sirigu. Bramkarz wielokrotnie popisywał się efektownymi paradami, jednak jego koledzy z zespołu, życia mu nie chcieli ułatwiać i powstrzymywać rywali przed kolejnymi atakami. Na początku rozgrywek sezonu 19/20, dobra postawa Salvatore wystarczała do utrzymywania się w okolicach środka tabeli, a nawet wychodzenia na wyższe pozycje. Trafienia do siatki rywali dorzucał nawet Andrea Belotti. Z czasem jednak i on zaczął się wypalać. Zaliczał serie meczów bez gola, jedną po drugiej, co jakiś czas się przełamując. Jednak najdłuższą z nich możemy podziwiać aktualnie. Włoch nie zdobył gola już od 56 dni (Mecz z AS Romą 05.01.2020, Belotti zdobył w nim dwie bramki). Natomiast to jak wygląda tegoroczne Torino, to nie tylko zasługa 26-latka i nie powinno się go za to szczególnie szkalować, bo stara się wnieść wiele dobrego, jednak napastnikowi ciężko w pojedynkę wypracowywać sobie okazję do zdobycia goli. Szczególnie, że Andrea wcale nie jest piłkarzem kompletnym, co raczej każdy już wie.

Ciężko powiedzieć gdzie leży problem tego zespołu. W pewnym momencie, piłkarze jakby stracili wiarę, że to co robią ma sens. Przestali grać z żarliwością, ulegając swoim przeciwnikom niczym małe bezbronne kotki. Złą passę natomiast rozpoczął mecz z Sassuolo, w którym zespół pod wodzą trenera Mazzarriego stracił dwie bramki, oddając zaledwie dwa celne strzały, z czego jeden pokonał Consigliego. Jednak kamieniem milowym było następne starcie Byków. Mierzyli się na swoim stadionie z Atalantą. Ta nie pozostawiła kamienia na kamieniu w Turynie i zmiotła swoich rywali z powierzchni ziemi, pokonując ich aż 7:0. Ta porażka widocznie bardzo zakorzeniła się w głowach piłkarzy klubu z Turynu. Bo już tydzień później, kiedy to udali się do Lecce, na starcie z beniaminkiem, to ten z łatwością pokonał ich niewiele mniejszą ilością bramek, niż poprzedni rywal. Zespół ze Stadio Via del Mare ograł swoich przeciwników aż 4:0. W tym starciu ponownie mogliśmy zaobserwować, to co rozpoczął mecz z Sassuolo. Brak nadziei i woli walki. US Lecce oddało aż 10 celnych strzałów na bramkę Sirigu, natomiast Torino trafiło w bramkę przeciwnika raptem trzy razy, jednak żaden z nich nie pokonał bramkarza. Ten mecz nie przeszedł jednak bez echa. Na ławce trenerskiej dokonano zmiany. Zasiadł na niej Moreno Longo, który miał zastąpić nieradzącego sobie z pożarem Mazzarriego.

Czy zmiana wyszła na dobre? Następne trzy starcia to mecze z Sampdorią, Milanem i mecz sprzed paru dni z Napoli. W tym czasie Byki straciły sześć bramek, co jest i tak dużo lepszym rezultatem, jeżeli spojrzymy na to w ten sposób, że przecież z Atalantą w jednym meczu stracili o jedną więcej. Mimo to, kryzys w Turynie trwa dalej. Sirigu nie jest już w stanie nadążyć za błędami swoich kolegów, a ofensywa ledwo dała radę zaliczyć dwie bramki w ostatnich pięciu meczach. Istny dramat, a poprawy na horyzoncie nie widać. Kibicom pozostaje jedynie mieć nadzieję, że coś przestawi się w głowach graczy i przypomną sobie jak grali jeszcze w zeszłym sezonie.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze

mateusz-skotny

Fan piłki włoskiej ogólnie pojętej od poczęcia. Interesuje się również ligą hiszpańską, muzyką i dobrym filmem.