Serie A i Liga Europy – związek, który trzyma się cudem

Serie A i Liga Europy – związek, który trzyma się cudem

Faza grupowa Ligi Europy niedawno się zakończyła. Niestety, do grona rozczarowanych (?) zalicza się również Lazio. Awans za to świętować może ich rywal zza miedzy, Roma (choć i oni byli blisko kompromitacji). Zacznijmy od występów Biancocelestich.

S.S. LAZIO

Od początku można było się spodziewać, że rzymianie nie podejdą do Ligi Europy poważnie. Niejednokrotnie już pokazywali, że traktują to jako nic niewarty puchar pocieszenia. Mimo wszystko, ich grupa wydawała się dość łatwa, drużyny z Rumunii czy Szkocji nie powinny być poważnymi rywalami dla zwycięzcy Pucharu Włoch. Podopieczni Inzaghiego postanowili jednak niemiło zaskoczyć osoby obstawiające Ligę Europy. Porażka z Cluj, to coś upokarzającego, szczególnie, że Włosi głębokimi rezerwami nie wyszli. Potem pokonanie najgroźniejszego oponenta, czyli francuskiego Rennes. Następnie kolejna pożywka dla lubiących obstawiać wysokie kursy – Lazio dostało dwukrotnie w czapę od Celticu. Ich znajomość z europejskimi pucharami zakończyła się pokonaniem Rumunów i porażką z Rennes. O poziomie, jakie na arenie międzynarodowej prezentowało Lazio, mówi dużo fakt, że tylko jeden piłkarz zdobył więcej niż jedną bramkę w tych rozgrywkach. Jest nim niezawodny jak zwykle, Ciro Immobile.

Ciężko skrytykować czy śmiać się z wyników z Lazio, bowiem osoby, które poważnie liczyły, że ich ulubieńcy powalczą o coś więcej, można zapewnie policzyć na palcach jednej ręki. Teraz, po odbębnieniu tych 6 spotkań, Simone Inzaghi i spółka skupią się zapewnie na najważniejszym – lidze.

Najlepszy strzelec: Ciro Immobile (2 gole)

Najlepszy asystent: 6 piłkarzy – Jony, Felipe Caicedo, Joaquin Correa, Luis Alberto, Bobby Adekanye, Sergej Milinkovic-Savic (1 asysta)

AS ROMA

Choć Giallorossi również nie są kandydatami na triumfatorów tego pucharu, ich podejście do fazy grupowej było znacznie poważniejsze. Co zabawne, mimo tego triumfowali dokładnie tyle samo razy ile ich miastowi rywale. Komplet punktów Rzymianom udało się zainkasować jedynie z tureckim Basaksehirem. A trzeba zauważyć, że oprócz Borussi Mönchengladbach, którą można uznawać za poważną drużynę, ich rywalem był… austriacki Wolfsberger. O ile remis na wyjeździe można uznać za zabawny wyjątek, tak 2-2 u siebie już można nazwać kompromitacją. Na koniec została im Borussia, która była tak sprytna, że dwukrotnie usypiała zawodników Romy, by w piątej minucie doliczonego czasu gry najpierw wyszarpać remis, za to w następnym meczu –  wygraną. Ale muszą im jednocześnie dziękować, bo dzięki ich wpadce przypieczętowali awans do 1/16 Ligi Europy.

Roma od początku celowała w awans do fazy pucharowej i, mimo paru wpadek i niepewnej sytuacji przed ostatnią kolejką, cel został spełniony. Teraz wiele zależy od Paulo Fonseci i czy będzie chciał grać do końca na dwa fronty. Kto wie, jeśli rzymianie nie odpuszczą sobie pucharów, to półfinał mógłby być w ich zasięgu. Pożyjemy, zobaczymy. W 1/16 finału, Roma zmierzy się z belgijskim Gentem.

Najlepszy strzelec: Edin Dzeko (3 gole)

Najlepszy asystent: Nicolo Zaniolo & Lorenzo Pellegrini (2 asysty)

Komentarze