Co poszło nie tak? – Mistrzostwa Świata 2002

Co poszło nie tak? – Mistrzostwa Świata 2002

Zapraszamy Was na serię, w której będziemy analizować przyczyny niepowodzeń reprezentacji Włoch podczas turniejów rangi mistrzowskiej. Powodów na przestrzeni lat było z pewnością wiele – kontuzje, zawieszenia za kartki, pech, fatalne sędziowanie, zbyt silny rywal, szyny były złe, a podwozie… też było złe. Odpowiemy zatem na pytanie – co poszło nie tak? Na początek bierzemy pod lupę mundial w Korei i Japonii.

Eliminacje

Do eliminacji mistrzostw świata Squadra Azzurra przystąpiła dwa miesiące po przegranym z Francją finale Euro 2000. Najpoważniejsza zmiana w drużynie narodowej nastąpiła na stanowisku selekcjonera. Pracującego z kadrą od dwóch lat Dino Zoffa zastąpił były szkoleniowiec m.in. Interu, Juventusu czy Bayernu, 61-letni Giovanni Trapattoni. Nowy selekcjoner w eliminacjach mundialu postawił raczej na sprawdzone dotychczas nazwiska. W pierwszym meczu kwalifikacyjnym (wyjazdowe starcie z Węgrami) Trapattoni umieścił w wyjściowej jedenastce aż ośmiu graczy, którzy wystąpili w feralnym starciu z Francją. Mecz w Budapeszcie był jednym z dwóch, w którym Italia straciła punkty. Włosi dość pewnie wygrali swoją grupę eliminacyjną, dwukrotnie pokonując najpoważniejszych rywali do awansu, reprezentację Rumunii. W tabeli wyprzedzili również Gruzję, Węgry oraz Litwę.

Najlepszym strzelcem drużyny Trapattoniego w eliminacjach został Filippo Inzaghi. Siedem trafień Super Pippo uplasowało go w czołówce najskuteczniejszych graczy kwalifikacji do mundialu w strefie europejskiej. Wyprzedziło go zaledwie pięciu zawodników (w tym, co ciekawe, Emmanuel Olisadebe). Swoje zrobił również strzelec pięciu goli Alessandro Del Piero. Dwaj czołowi snajperzy Squadra Azzurra zdobyli aż 12 z 16 bramek strzelonych przez zespół w kwalifikacjach! Na pochwałę zasłużyła również defensywa. Włosi w całych eliminacjach stracili ledwie trzy bramki. Tylko Chorwaci byli pod tym względem lepsi (dwa stracone gole). Jako wicemistrzowie Europy Włosi jechali do Azji z dużymi nadziejami na dobry wynik.

Finały mistrzostw świata

Do Korei i Japonii selekcjoner Italii zabrał czternastu zawodników, którzy dwa lata wcześniej wzięli udział w europejskim czempionacie. W kadrze na mundial znalazło się zaledwie pięciu graczy, którzy zadebiutowali w Squadra Azzurra u Trapattoniego. A tak właściwie to czterech, gdyż trzeci bramkarz, Christian Abbiati, pierwszy występ w kadrze zaliczył dopiero w 2003 roku, jadąc na mundial bez ani jednego rozegranego meczu w narodowych barwach. Średnia wieku wyjściowej jedenastki na pierwszy mecz turnieju wynosiła nieco ponad 28 lat. Nie była więc to najmłodsza ekipa.

Przed rozpoczęciem mistrzostw świata sporo mówiło się o obsadzeniu pozycji bramkarza. Eliminacje w wyjściowym składzie rozpoczął Francesco Toldo, jednak od marca 2001 roku numerem jeden Trapattoniego został 23-letni Gianluigi Buffon, który latem tamtego roku trafił z Parmy do Juventusu za prawie 53 mln euro! W tym samym okienku transferowym bohaterem głośnej transakcji wynoszącej 26,5 mln euro stał się również Toldo, zamieniając Fiorentinę na Inter. Trapattoni uznał, że cena idzie w parze z jakością i umiejętnościami, powierzając miejsce między słupkami golkiperowi Starej Damy.

Pierwszy mecz azjatyckiego mundialu przebiegł dla Włochów zgodnie z planem. Pokonali oni debiutujący na mistrzostwach świata Ekwador 2:0. Bohaterem spotkania nie został jednak ani Filippo Inzaghi, ani Alessandro Del Piero. Liderów Squadra Azzurra podczas eliminacji w roli czołowego snajpera zastąpił Christian Vieri. Napastnik Interu, który w kwalifikacjach zagrał w zaledwie jednym meczu, zdobył z Ekwadorem obie bramki i zapewnił swojej drużynie cenne trzy punkty na otwarcie turnieju. Już pierwszy mecz mundialu pokazał, jak świetnie Vieri czuł się podczas turniejów o mistrzostwo świata. W 1998 roku był on bowiem wicekrólem strzelców (wraz z Gabrielem Batistutą), dając się wyprzedzić jedynie Davorowi Sukerowi. Chorwacki wątek nie będzie najszczęśliwszym mundialowym wspomnieniem Vieriego. Co prawda w drugim meczu grupowym ponownie wpisał się na listę strzelców, jednak Włosi przegrali mecz z Chorwatami 1:2. Drużyna Trapattoniego znalazła się pod ścianą. W ostatnim meczu grupowym długo przegrywała z Meksykiem, będąc już jedną nogą poza turniejem. Wyrównujący gol Alessandro Del Piero w 85. minucie spotkania oraz nieoczekiwana porażka Chorwatów z Ekwadorem sprawiła, że Squadra Azzurra rzutem na taśmę prześlizgnęła się do fazy pucharowej. Włosi mieli oczywiście uzasadnienie na swoją słabą postawę. Jak pisze John Foot w książce Calcio. Historia włoskiego futbolu:

Drużyna, trener oraz prasa zgadzali się co do przyczyny kiepskich występów: obwiniano za nie sędziów. W trzech spotkaniach aż cztery bramki Włochów zostały niesłusznie nieuznane z powodu spalonego oraz rzekomego faulu na bramkarzu. Trapattoni był coraz bardziej rozdrażniony całą sytuacją.

A skoro już jesteśmy przy błędach sędziów…

W 1/8 finału Włosi trafili na zwycięzcę grupy D, reprezentację Korei Południowej. Współgospodarze turnieju dowodzeni przez Guusa Hiddinka zostali okrzyknięci jedną z rewelacji fazy grupowej, o czym najdobitniej przekonała się reprezentacja Polski. Oprócz biało-czerwonych Koreańczycy pokonali również napakowaną gwiazdami światowej piłki Portugalię oraz zremisowali ze Stanami Zjednoczonymi. Pomimo bardzo przeciętnej postawy Włochów w grupie, na Półwyspie Apenińskim z pewnością nikt nie narzekał na rywalizację z Azjatami o awans do ćwierćfinału.

Szybko jednak okazało się, że Włosi czerwcowego wieczora w Daejeon musieli rywalizować nie tylko z koreańskimi piłkarzami, ale również z arbitrem z Ekwadoru. Byron Moreno podjął szereg skandalicznych decyzji na niekorzyść włoskich zawodników. Co prawda rzut karny podyktowany dla Korei (i obroniony przez Buffona) w 5. minucie meczu był jak najbardziej zasłużony, lecz w kolejnych minutach Italia została wielokrotnie skrzywdzona. Pomimo tego Włosi wyszli na prowadzenie za sprawą Vieriego (czwarty gol w turnieju napastnika Interu), natomiast później zaczął się prawdziwy festiwal żenady w wykonaniu arbitra. Co takiego zatem zrobił Moreno? Nie ukarał Koreańczyków dwiema czerwonymi kartkami. Jedna należała się Tae-yung Kimowi za celowe uderzenie łokciem Alessandro Del Piero, które piłkarz z Azji wykonał praktycznie na oczach sędziego. Na wyrzucenie z boiska zasłużył również Seon-hong Hwang, atakujący brutalnym wślizgiem Gianlukę Zambrottę. Defensor Juventusu w wyniku agresywnego zachowania rywala musiał zejść z boiska z powodu kontuzji. Ani Kim, ani Hwang nie otrzymali choćby żółtego kartonika. Otrzymał go natomiast Francesco Totti. Po tym, jak szaleńcze ataki Koreańczyków zakończyły się wyrównaniem w 88. minucie, doszło do dogrywki, w której kolejny popis zaprezentował Byron Moreno. Totti padł w polu karnym gospodarzy po kontakcie z jednym z obrońców. Gdy Ekwadorczyk zagwizdał, wszyscy byli przekonani, że podyktuje jedenastkę. Nic bardziej mylnego! Ze znanych tylko sobie powodów postanowił ukarać zawodnika Romy za symulowanie. Jako że Totti miał już na swoim koncie żółtą kartkę (w pełni zasłużoną), musiał opuścić boisko. Karnego w tej sytuacji raczej nie powinno być (o czym po czasie mówił nawet Trapattoni), ale wykluczenie z gry Włocha było absolutnym skandalem. Dramat Italii dopełnił się w 117. minucie, kiedy to Jeong-hwan Ahn strzałem głową pokonał Buffona i wyrzucił Włochów za burtę.

Przyczyny niepowodzenia

Co zatem zawiodło w reprezentacji Italii podczas azjatyckiego mundialu? Na bardzo słaby występ Włochów wpływ mieli z pewnością sędziowie, którzy mylili się na niekorzyść drużyny Trapattoniego zarówno w fazie grupowej, jak i w szczególności w meczu z Koreą. Narracja o spisku przeciwko Italii, której towarzyszyły liczne analizy spotkania 1/8 finału, dominowała w tamtejszych mediach. Smaczku całej historii dodawały późniejsze losy Byrona Moreno. Szokował on zarówno na ekwadorskich boiskach (został zawieszony przez rodzimą federację na 20 spotkań za skandaliczne decyzje sędziowskie), jak i po zakończeniu kariery arbitra, kiedy to w 2010 roku został zatrzymany na lotnisku w Nowym Jorku, gdy próbował przemycić… 6 kilogramów heroiny. Gianluigi Buffon skomentował to w następujący sposób:

Myślę, że Moreno miał je już w 2002 roku. Ale nie przy sobie, tylko w organizmie.

W ocenie przyczyn porażki w Korei i Japonii nie możemy jednak zapominać o samych bohaterach tego tekstu. Włosi grali po prostu poniżej swoich możliwości. Wszyscy mówią o starciu z Koreą, ale należy pamiętać, że gdyby nie sensacyjna porażka Chorwacji z Ekwadorem, gracze z Półwyspu Apenińskiego nie wyszliby nawet z grupy! Sam mecz z 1/8 finału nie zostałby owiany złą sławą, gdyby Włosi byli skuteczniejsi. Zmarnowali bowiem trzy kapitalne okazje. Drogę z nieba do piekła odbył Christian Vieri. Przy stanie 1:1, w samej końcówce regulaminowego czasu gry miał więcej niż stuprocentową sytuację. Zmarnował ją jednak i w jednej chwili zatarł pozytywne wspomnienia związane ze swoimi wcześniejszymi występami. Nie szło w ataku, nie szło również w obronie. Teoretycznie najmocniejsza formacja Włochów popełniała wręcz dziecinne błędy. Najbardziej widoczne było to w starciach przeciwko Chorwacji oraz Korei. Co chciał zrobić Christian Panucci przy wyrównującym golu Azjatów? Tego nie wie nikt. Oberwało się również Trapattoniemu, o czym pisał Foot:

[Dziennikarze]… mieli pretensje do trenera za jego defensywny styl gry, ilustracją którego była zmiana Alessandro Del Piero na defensywnego pomocnika, Gennaro Gattuso, w drugiej połowie meczu – niemal stały punkt repertuaru Trapattoniego. Xavier Jacobelli napisał na łamach Tuttosport o wrodzonej, pieprzonej i nieznośnej taktyce obronnej, podczas gdy Gianni Mura przyznał, że gra Włochów przypominała przejażdżkę autem po slumsach z rolexem na nadgarstku i ręką wystawioną za oknem. Moreno miał być jedynie wielką zasłoną, zakrywającą winy, zaniedbania oraz większe i mniejsze błędy.

Dziennikarze wygłaszający takie opinie byli jednak w mniejszości. W Italii przeważało przeświadczenie, że wszystkiemu jest winny Moreno, a w sprawę wyrzucenia Włochów z mundialu zamieszana jest także FIFA. Zdjęło to część odpowiedzialności za mizerny wynik kadry z jej selekcjonera. Trapattoni pozostał na stanowisku na kolejne dwa lata i poprowadził Squadra Azzurra na Euro 2004. A tam Włosi…. pożegnali się z turniejem w jeszcze bardziej kontrowersyjnych okolicznościach. Ale to już temat, który poruszymy w kolejnym tekście z cyklu „Co poszło nie tak?”.

 

Bibliografia:

  1. Calcio. Historia włoskiego futbolu – John Foot
    2. Byron Moreno – od najgorszego arbitra po szmuglera narkotyków – Rałał Gałązka, RetroFutbol.pl

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze

Leave a Comment

(required)

(required)