Co poszło nie tak? – Euro 2004

Co poszło nie tak? – Euro 2004

Po nieudanym turnieju w Korei i Japonii reprezentacja Włoch stanęła przed szansą zmazania plamy na honorze podczas mistrzostw Europy w Portugalii. Nic jednak z tego nie wyszło. Podopieczni Giovanniego Trapattoniego pożegnali się z turniejem w jeszcze bardziej kontrowersyjnych okolicznościach niż dwa lata wcześniej.

Eliminacje

Często po rozczarowującym wyniku podczas wielkiej imprezy wymienia się zarówno selekcjonera, jak i część zawodników. Słyszymy wtedy o ożywczym dla drużyny wpuszczeniu świeżej krwi. W żadnym wypadku nie tyczy się to jednak reprezentacji Włoch w 2002 roku. Na stanowisku pozostał Giovanni Trapattoni usilnie stawiający na tych samych piłkarzy, którzy zawiedli w Korei i Japonii. Wystarczy powiedzieć, że w pierwszym meczu eliminacji Euro 2004 (wyjazdowa wygrana 2:0 z Azerbejdżanem) selekcjoner Squadra Azzurra całą jedenastkę sklecił z uczestników azjatyckiej eskapady! Wśród nielicznych nowych nazwisk podczas kwalifikacji zobaczyliśmy między innymi debiutującego w starciu z Azerami 23-letniego Andreę Pirlo oraz takich graczy jak Mauro Camoranesi czy Simone Perrotta. W ogólnym rozrachunku stawianie na młodych zawodników nie było jednak domeną włoskiego szkoleniowca.

Trapattoni największy ból głowy miał przy obsadzie lewej strony defensywy. Karierę reprezentacyjną po mistrzostwach świata zakończył bowiem Paolo Maldini. Jak dużym problemem było znalezienie jego zastępcy świadczy fakt, że podczas eliminacji Trap wystawił na lewej flance aż trzech zawodników. W końcu znalazł odpowiedniego kandydata w postaci Gianluki Zambrotty.

Przez całe eliminacje Włosi nie zachwycali swoją grą kibiców oraz obserwatorów. Wyjazdowa porażka 1:2 z Walią oraz dwa remisy z Serbią i Czarnogórą kazały wątpić w cudowną przemianę kadry Trapattoniego. Podobnie jak przed mundialem w Azji, najlepszymi włoskimi strzelcami eliminacji zostali Filippo Inzaghi oraz Alessandro Del Piero. Zdobyli oni łącznie 11 bramek (cała drużyna miała na koncie 17 trafień). Jak pokazał turniej w Korei i Japonii, uzależnienie od dyspozycji strzeleckiej snajperów Milanu oraz Juventusu nie okazało się najrozsądniejszym pomysłem. Już po eliminacjach, w listopadzie 2003 roku formę kadry Włoch sprawdziła w Warszawie reprezentacja Polski. Podopieczni Pawła Janasa pokonali przyjezdnych 3:1 za sprawą trafień Jacka Bąka, Tomasza Kłosa oraz Jacka Krzynówka. Honorową bramkę dla Italii zdobył debiutujący w tamtym spotkaniu 21-letni zawodnik Romy Antonio Cassano. Świetne występy w drużynie Giallorossich w sezonie 2003/04 sprawiły, że napastnik otrzymał powołanie na turniej w Portugalii.

Finały mistrzostw Europy

Selekcjoner Italii nie mógł zabrać na europejski czempionat swojego najlepszego strzelca w eliminacjach. Filippo Inzaghi na miesiąc przed turniejem musiał przejść operację kostki, która jednoznacznie wykluczała udział napastnika podczas Euro 2004. Z pewnością nie poprawiło to notowań Włochów przed wylotem do Portugalii. Atmosfera na Półwyspie Apenińskim związana z mistrzostwami Europy była daleka od optymalnej. Co ciekawe, przed rozpoczęciem turnieju, w rozmowie z dziennikarzem Piłki Nożnej Tomaszem Lipińskim, Giovanni Trapattoni powiedział, że jego zdaniem faworytem do końcowego triumfu są reprezentacje Czech, Francji oraz Anglii. Doświadczony szkoleniowiec być może nie chciał nakładać na swoich piłkarzy dodatkowej presji, albo był po prostu świadom, że o sukces z tą grupą zawodników będzie niezwykle trudno.

Włosi trafili do grupy C razem ze Szwecją, Danią oraz Bułgarią. W pierwszym spotkaniu Italia bezbramkowo zremisowała z Duńczykami. Ledwie turniej ruszył, a gracze zostali rozwalcowani przez włoskich dziennikarzy. Wspomniany Tomasz Lipiński, goszczący na treningu kadry dzień po meczu z Danią, cytował w swoim artykule wypowiedź dziennikarza La Repubblica:

Nasi grali bez jaj. Sprawiali wrażenie jakby nie zależało im na występach w reprezentacji

Światowe media zdecydowanie bardziej niż wynikiem spotkania oraz stopniem zaangażowania w grę włoskich piłkarzy interesowały się zachowaniem Francesco Tottiego. Kamery wychwyciły, iż w trakcie meczu opluł on Christiana Poulsena. Wyrok UEFY mógł być tylko jeden – zawieszenie na trzy spotkania. Oznaczało to, że Totti na portugalskich boiskach mógłby pojawić się najwcześniej w półfinałowym starciu. Jak się później okazało, tak długie zawieszenie nie było konieczne.

W drugim meczu turnieju Italia zmierzyła się ze Szwecją. Trapattoni w końcu zwalczył naturalną dla siebie niechęć stawiania na młodych graczy i dał szansę na występ od pierwszej minuty Antonio Cassano. Ten odwdzięczył się golem w 37. minucie spotkania. Włosi mieli kilka klarownych sytuacji, aby osiągnąć co najmniej dwubramkową przewagę. Zabrakło jednak skuteczności, aby „zabić” mecz, co skrzętnie wykorzystali Szwedzi. To właśnie w tym spotkaniu jedną ze swoich najsłynniejszych bramek zdobył Zlatan Ibrahimović. Uderzenie piętą 23-letniego zawodnika Ajaxu, który po turnieju przeniósł się za 16 milionów euro do Juventusu, stało się jedną z najpopularniejszych migawek Euro 2004. Włosi w końcowych minutach nie zdołali pokonać po raz drugi Andreasa Isakssona i przed ostatnim meczem w grupie znaleźli się w mało komfortowej sytuacji. Nic już bowiem nie zależało tylko od nich. Squadra Azzurra musiała pokonać w ostatniej potyczce Bułgarów i liczyć przy tym na korzystny rezultat starcia Danii ze Szwecją. Był jednak jeden, niezwykle istotny haczyk. Remis 2:2 lub wyższy w równoległym meczu premiował do ćwierćfinałów obie skandynawskie ekipy.

Włosi w ogromnych bólach wykonali pierwszą część planu, pokonując Bułgarów 2:1. Trapattoni znów zdecydował się na zmiany w wyjściowej jedenastce. Tym razem posadził na ławce Christiana Vieriego, dając szansę od pierwszej minuty Bernardo Corradiemu. Dla napastnika Lazio był to debiut w turnieju. Ponownie natomiast w podstawowym składzie mogliśmy oglądać Antonio Cassano. Postawa 22-latka była jednym z nielicznych pozytywów. Gracz Romy w doliczonym czasie gry strzelił decydującą bramkę, która pozwalała zachować wiarę w awans do fazy pucharowej. Wcześniej stan meczu wyrównał Simone Perrotta, który tuż po turnieju został klubowym kolegą Cassano. Walka do ostatnich minut na nic się jednak nie zdała. W meczu Danii ze Szwecją padł bowiem wynik, którego tak bardzo obawiali się wszyscy na Półwyspie Apenińskim. 2:2… Tym sposobem Włosi pożegnali się z turniejem. W krajowych mediach ponownie, niczym w 2002 roku rozgorzała dyskusja na temat spisku przeciwko reprezentacji. Pikanterii dodawał fakt, że wyrównująca bramka dla Szwedów padła w 89. minucie spotkania, po dosyć prostym błędzie bramkarza Danii, Thomasa Sörensena. Tak czy inaczej Włosi zaliczyli kolejny nieudany turniej, po którym nic już nie mogło uratować Giovanniego Trapattoniego przed zwolnieniem. Fatalne wyniki na dużych imprezach za kadencji Trapa stały się nawet przyczynkiem do ogólnonarodowej dyskusji dotyczącej wpływu zagranicznych piłkarzy występujących w Serie A na obniżenie poziomu sportowego Squadra Azzurra. Jak pisze w swojej książce Calcio. Historia włoskiego futbolu John Foot:

Był to prawdziwy epilog rządów Trapa. Jego ostatnie statystyki w liczących się turniejach prezentowały się wprost strasznie: spośród siedmiu rozegranych meczów zdołał wygrać zaledwie dwa, trzy zaś przegrał i dwa zremisował, jego zespół zdobył osiem bramek i tyle samo też stracił. Pomimo świetnych wyników kadry do lat 21 młodzi włoscy piłkarze najwyraźniej nie byli gotowi do gry w reprezentacji seniorów. Po powrocie drużyny do kraju –  pośród narzekań na „spisek” i „ustawkę” – zaczęto dyskutować o ograniczeniu liczby obcokrajowców w klubach występujących w Serie A. Włoscy zawodnicy znajdowali się w ciągłym stresie wywołanym rozgrywkami ligowymi, bo mierzyli się z ciągłą presją ze strony kibiców oraz przytłaczającą obecnością prasy.

Przyczyny niepowodzenia

Krótko mówiąc – zawiedli przede wszystkim trener oraz zawodnicy. Trapattoni widząc, że gra jego piłkarzy jest daleka od ideału, szukał już podczas turnieju nowych rozwiązań. Można jednak odnieść wrażenie, że nieco się w tym wszystkim zatracił. Zmiany personalne oczywiście są normalnością. Jedna, z wprowadzeniem do pierwszej jedenastki Antonio Cassano przyniosła drużynie wymierne korzyści. Selekcjoner notorycznie majstrował jednak przy taktyce. W każdym z trzech spotkań grupowych Włosi wyszli w innym ustawieniu! Coraz to nowe koncepcje dotyczące gry w ataku mogły spowodować skutek odwrotny od zamierzonego, co najdobitniej pokazują wyniki strzeleckie kadry podczas turnieju. Nie lepiej było w środku pola. Simone Perrotta zagrał we wszystkich spotkaniach od pierwszej minuty. W starciu z Danią grał w środku pola obok Cristiano Zanettiego, w meczu ze Szwecją wystąpił na lewym skrzydle, a z Bułgarią ponownie zawitał na środek pomocy, tym razem ustawiony obok Stefano Fiore i Andrei Pirlo. Oczywiście nie ma jednego, złotego środka prowadzącego do sukcesów. Zwycięstwa można osiągać na wiele sposobów, również dzięki częstym rotacjom. Jak pokazał jednak turniej z 2004 roku i postawa jego triumfatora, drużyny Grecji, jasny i klarowny wybór podstawowej jedenastki był w tym wypadku kluczem do sukcesu.


(fot. Getty Images)

John Foot w zacytowanym wyżej fragmencie wspomniał statystyki Trapattoniego dotyczące wielkich imprez. Gdy weźmiemy je pod lupę, są one jeszcze bardziej zatrważające. Włosi na siedem spotkań rozegranych na mundialu w 2002 roku oraz Euro 2004 wygrali dwa – z debiutującym na mistrzostwach świata Ekwadorem, dla którego był to w ogóle pierwszy mecz na tak prestiżowej imprezie oraz wywalczone rzutem na taśmę zwycięstwo z Bułgarią, czyli najgorszą drużyną tamtej edycji mistrzostw Europy, która przed starciem z Italią przegrała oba mecze i mogła „poszczycić się” bilansem bramkowym 0:7. Patrząc na potencjał piłkarski zawodników, którymi dysponował Trapattoni można jasno stwierdzić, że jego przygoda z kadrą była pasmem niepowodzeń. Doświadczony szkoleniowiec w późniejszej pracy nie dostąpił już zaszczytu prowadzenia zawodników o tak wysokich umiejętnościach.

Oczywiście należy pamiętać przy tym, że gdyby w meczu Danii ze Szwecją padł nieco inny wynik, Włosi zagraliby w ćwierćfinale. Patrząc jednak na ich słabą dyspozycję jest raczej mało prawdopodobne, że byliby w stanie wyeliminować reprezentację Czech. Euro 2004 to kolejny turniej, gdzie włoscy kibice oraz media mogli obarczyć winą za niepowodzenie reprezentacji kogoś z zewnątrz. Będąc obiektywnym, należało się jednak skupić na problemach, które można było rozwiązać. Tym właśnie zajął się nowy selekcjoner Marcello Lippi. Jak doskonały był to wybór mogliśmy przekonać się na mistrzostwach świata w Niemczech.

Co poszło nie tak – Mistrzostwa Świata 2002 – KLIK

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze

Leave a Comment

(required)

(required)