Polsko-włoski sen, czyli nieudana przygoda Kamila Wilczka w Carpi

Polsko-włoski sen, czyli nieudana przygoda Kamila Wilczka w Carpi

Dla wielu zawodników Włochy, to kierunek wymarzony, jeśli chodzi o granie w piłkę. Piękna pogoda, świetne jedzenie oraz bardzo pozytywnie nastawieni mieszkańcy sprawiają, że to calcio przoduje w wyborach piłkarzy podczas okienka transferowego. Czasami jednak ten lekko chaotyczny styl życia Włochów nie przypada każdemu do gustu i piłkarzom z innych części Europy ciężko się zaaklimatyzować i przyzwyczaić do nowej rzeczywistości. Jednym z zawodników, który nie zdołał poczuć włoskiego klimatu, lub może dostał na to za mało czasu jest tytułowy Kamil Wilczek.

Polski napastnik trafił do Serie A po świetnym sezonie w barwach Piasta Gliwice. Wilczek zdobył wtedy 20 goli w 35 występach w Ekstraklasie i sięgnął po koronę króla strzelców. Wiadome było, że Wilczek lada moment opuści szatnię Piasta, ponieważ już kilka tygodni wcześniej ogłosił, że nie przedłuży kontraktu z Piastunkami. W walce o podpis Polaka najbardziej zaangażowane były dwa kluby – FC Nantes oraz Carpi FC 1909. O zawodnika bardzo zabiegał Waldemar Kita, czyli prezes FC Nantes. Cały czas próbuję śledzić, co się dzieje polskiej ekstraklasie i uważam, że król strzelców poradziłby sobie w naszej drużynie jako piłkarz podstawowego składu. Na pewno dostałby taką szansę, a potem już tylko zależałoby, czy ją wykorzysta – mówił w 2015 roku Kita w wywiadzie z Przeglądem Sportowym. Do transferu jednak nie doszło, bo Wilczek finalnie wybrał kierunek włoski.

Wilczek do Włoch przychodził w glorii chwały po pierwszej w jego karierze koronie króla strzelców, tak więc oczekiwania również były spore. Konkurencja w linii ataku była jednak mocna, ponieważ były tam naprawdę ciekawe nazwiska. Marco Boriello, były zawodnik m.in. Milanu, Romy czy Juventusu, oraz młodzi wówczas Ryder Matos i Kevin Lasagna. Zaczęło się jednak bardzo pozytywnie. Carpi przygotowując się do startu w Serie A zmierzyło się w sparingowym spotkaniu z Valdaorą. Były zawodnik Piasta znalazł się w pierwszym składzie i zaaplikował rywalom 4 bramki, co było najlepszym wynikiem w zespole. Carpi przejechało się po niżej notowanym przeciwniku i wygrało 19:0. Później zaczęły się schody. Polak musiał mocno walczyć o miejsce w składzie, a szanse na pokazanie się otrzymał pod koniec sierpnia 2015 roku w meczu z Sampdorią. Carpi dostało jednak wtedy ostre baty (2:5), a Wilczek pojawił się na boisku w 56 min. przy stanie 1:5. Nie udało mu się zarazić drużyny jakimikolwiek pozytywnymi zrywami, tak jak robił to np. Krzysztof Piątek w swoim debiucie w Milanie.

Niestety, ale później było już tylko gorzej. Brak występów, kontuzja która wykluczyła Kamila Wilczka na ponad miesiąc i słaba sytuacja Carpi FC w ligowej tabeli przełożyły się na jedynie 3 rozegrane ligowe spotkania i 0 goli polskiego napastnika w barwach Biancorossich w rundzie jesiennej. Było to zdecydowanie poniżej oczekiwań i wówczas pojawiła się myśl o zmianie otoczenia. Wilczek nie czekał długo i już 22 stycznia 2016 roku podpisał 3,5-letni kontrakt z duńskim Broendby, a kasa Carpi FC powiększyła się o 700 tysięcy euro.

Zastanawia fakt, dlaczego włoska przygoda Wilczka trwała tak krótko. Po pierwsze wyżej wspominana konkurencja i upór trenera Fabrizio Castoriego w stawianiu na swoich rodaków, jednak trzeba również pamiętać, że gra we Włoszech różni się od grania w każdym innym kraju na świecie. Tam żyje się piłką 24 godziny na dobę, a styl życia piłkarzy również odbiega od standardów z innych topowych lig. Samo to, że Wilczek tak dobrze odnalazł się w lidze duńskiej, której bliżej do niemieckiego ordnungu, aniżeli południowego luzu sprawia, że może po prostu Polak nie mógł odnaleźć się na półwyspie Apenińskim. Po świetnych sezonach w Danii napastnik przeniósł się do Turcji. Znów był to kierunek południowy i tam też spisywał się tragicznie, po czym nastąpił natychmiastowy powrót do chłodnej, północnej Europy gdzie Wilczek strzela bramkę za bramką. Myślę, że właśnie to mógł być jeden z głównych czynników niepowodzenia Kamila Wilczka we Włoszech, ponieważ Polak do takiego stylu nie jest po prostu stworzony.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze