Plusy i minusy transferu Linetty’ego do Torino

Plusy i minusy transferu Linetty’ego do Torino

Karol Linetty już oficjalnie został zawodnikiem Torino. Pomocnik, któremu do końca umowy z Dorią pozostało już tylko 10 miesięcy zdecydował się na przenosiny do ekipy Byków, które zapłaciły za niego 7.5 miliona euro + bonusy. Sam zawodnik związał się 4-letnim kontrakt, a My, wobec wielu powszechnych wątpliwości tego ruchu, szukamy plusów i minusów zamiany 15 na 16 drużynę poprzedniego sezonu w Serie A.

Zacznijmy od plusów, których bez wątpienia jest sporo.

+ Stabilność. Nie ma wątpliwości, że Sampdoria od dłuższego czasu jest domem wariatów. Zarządzana przez ekscentrycznego właściciela Massimo Ferrero początkowo była przyjemnym dodatkiem do ligi potrafiącym wprowadzać i wychowywać bardzo dobrych zawodników, których następnie z przebitką sprzedawała. Pozytywne wrażenie się jednak skończyło, a Ferrero próbuje sprzedać klub. Te próby trwają już jednak ponad rok i kończą się niepowodzeniem, co wpływa na stabilność zespołu. Najbliżej było rok temu, gdy negocjacje trwały podczas wakacji. Zakończyły się fiaskiem, a Sampdoria sprzedała wielu dobrych graczy (Andersen, Praet), przy okazji praktycznie się nie wzmacniając. To doprowadziło do fatalnych wyników i rozpaczliwej walki o utrzymanie do końca rozgrywek. Linetty już zimą rozważał transfer, ale nie chciał zostawiać drużyny w tak niepewnym momencie. Torino, mimo iż problemów w poprzednich rozgrywkach miało co nie miara, jest jednak klubem o półkę wyżej pod względem organizacyjnym. Tutaj twardą ręką rządzi Urbano Cairo, właściciel między innymi La Gazzetta dello Sport, który jest trudnym i wymagającym negocjatorem i nie puszcza swoich perełek na grosze. Boleśnie przekonał się o tym Andrea Belotti, ale też na przykład Armando Izzo. W Turynie Linetty strajków i protestów kibiców raczej nie uświadczy.

+ Marco Giampolo. Wieloletnia praca pod okiem Giampaolo w Sampdorii miała bardzo duży wpływ na Linetty’ego, który ukształtował się piłkarsko właśnie pod okiem byłego opiekuna Milanu. Teraz panowie ponownie połączą siły, a Polak ma być liderem drugiej linii Toro, której wyraźnie brakuje lidera. Linetty już w Sampie przejął opaskę kapitana, więc i tutaj jego zdolności przywódcze będą miały duże znaczenie.

+ Chcą się odbić. W Torino uważają poprzedni sezon za wypadek przy pracy. Nie trafili z zatrudnieniem Moreno Longo, który co prawda uratował utrzymanie, ale poziomu drużyny nie poprawił. Przed nowym sezonem ruszono zatem na zakupy i już po czujnym okiem Giampaolo zakontraktowano Ricardo Rodrigueza, na testach medycznych przebywa wahadłowy Standardu Liege Mergim Vojvoda, o którego wygrano rywalizację z Atalantą, a dogrywane są także szczegóły umowy z Lucasem Biglią. Kadra zostanie odświeżona, chociaż ten który najbardziej potrzebowałby zmiany powietrza, a więc Andrea Belotti, raczej się z Turynu nie ruszy.

Czas przejść do minusów.

– Niewielki skok w przód. Możemy mówić, że Torino organizacyjnie jest półkę wyżej niż Sampdoria, że Linetty zapewne dostał wyższy kontrakt i ponownie będzie pracował z dobrym fachowcem, jednak nie ma ukrywać, że Torino to typowy ligowy średniak. Za dobry na spadek, za słaby na walkę o puchary, który przy dobrym sezonie jest w stanie zakręcić się koło miejsca w dolnej części pierwszej dziesiątki. Szczytem możliwości było 7 miejsce, które drużyna zajęła w sezonie 2018/19, a które nie pociągnęło za sobą niczego szczególnego, bo już rok później klub wylądował na 16 miejscu. Linetty będzie się więc ponownie obracał w walce o podobne cele, szczególnie, że Sampdoria Giampaolo trzykrotnie zajmowała 10 miejsce w tabeli. Teraz powinno być podobnie.

– Ciężko stąd odejść. W czasach, gdy wiele klubów środka tabeli nastawia się na wypromowanie młodych zawodników i ich sprzedaż z kilkukrotną przebitką, w Torino nie idą tą drogą. To klub, który nie lubi sprzedawać i który kilkukrotnie już za to zapłacił. Andrea Belotti mógłby grać już w topowym klubie, ale najpierw Urbano Cairo żądał za niego 100 milionów euro, a teraz podobno jest gotowy zejść z oczekiwań do 60-70 milionów euro, co również odstrasza potencjalnych nabywców. Przespano również dobry moment na sprzedaż Armando Izzo, o którego miał pytać Arsenal i Inter, czy Daniele Basellego, niezliczoną liczbę razy łączonego z Milanem. Ostatni raz Torino naprawdę korzystanie sprzedało zawodnika w 2017 roku, gdy za 25 milionów euro do Chelsea odszedł Davide Zappacosta. Nawet zatem dobra gra Linetty’ego nie oznacza, że będzie mógł potraktować klub jako odskocznie i za rok czy dwa przeskoczyć do lepszego klubu.

– Brak długofalowego planu. Torino nie jest w ostatnim czasie klubem, który miałby długofalowy plan i się go trzymał. Nie bardzo wiadomo, co chcą osiągnąć, oprócz corocznego opowiadania o walce o europejskie puchary. Cairo potrafił w czasie sezonu pogonić Sinisę Mihajlovicia, a podobny manewr powtórzył z Walterem Mazzarim. Długo nie wytrwał również Moreno Longo. Jeżeli Torino nie wystartuje solidnie, to Giampaolo nie będzie mógł zapewne liczyć na poparcie jakim na początku swojej przygody z Atalanta mógł się cieszyć Gianpiero Gasperini.

Ciężko mimo wszystko oceniać transfer Karola Linetty’ego w kategorii zero-jedynkowej. Z pewnością przeszedł do klubu, który pewniej stoi na nogach, nie ma problemów organizacyjnych i który sezon z reguły kończy wyżej niż Sampdoria. Nie trudno jednak zauważyć, że w gruncie rzeczy Linetty pozostaje na tej samej półce sportowej, będzie walczył o podobne cele i raczej gry w Lidze Europy nie uświadczy. Mimo to ma dopiero 25 lat, transfer do Torino nie zamyka mu drzwi do wielkiego klubu, a ponowna praca z Marco Giampaolo może przynieść owoce. Nie trudno jednak pozbyć się wrażenia, że reprezentant Polski był już gotowy na angaż z większym klubie.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze