Piątek: Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz

Piątek: Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz

Jak sam przekonuje, nowy numer na koszulce nic nie zmienił – jest nastawiony tak samo pozytywnie, jak zawsze. Różnica między listopadem 2018 a 2019 tkwi w dwóch prostych rzeczach: 10 goli mniej na niekorzyść obecnego sezonu oraz zgoła inne, niż w roku poprzednim, nagłówki gazet na jego temat. Forma Krzysztofa Piątka jest do tej pory jednym z większych rozczarowań sezonu 2019/20 we Włoszech, jednak Polak uważa, że krytyką obarczany jest za cały AC Milan.

WYSTRZELIŁ Z PISTOLETÓW

Najdroższy w historii transfer polskiego piłkarza, po zaledwie sześciu miesiącach gry w jednej z topowych lig europejskich był, mimo wspaniałej dyspozycji Piątka w Genoi, i tak olbrzymią sensacją. Milan trenera Gattuso zajmował wtedy 4. miejsce w lidze, a Polak był entuzjastycznie witany przez kibiców jeszcze przed pierwszym oficjalnym występem w nowych barwach. Jego debiut, przeciwko Napoli w lidze, kojarzony jest jednak bardziej z meczem przeciwko tej samej drużynie, ale trzy dni później – w Pucharze Włoch – w którym strzelił dwie bramki, wyrzucając z rozgrywek, w ćwierćfinale, ekipę Ancelottiego. Polski napastnik zakończył swój pierwszy sezon w Serie A z trzynastoma trafieniami w koszulce Genoi i dziewięcioma w Milanie. Dodajmy do tego osiem bramek w Coppa Italia, co daje łącznie 30 goli w debiutanckim sezonie. Piątek wystrzelił z pistoletów cały magazynek.

Zdjęcie

W obu reprezentowanych klubach w sezonie 2018/19 Krzysztof Piątek był najskuteczniejszym strzelcem.
GDYBY NIE MILAN, TO..

Jesienią 2018, kiedy fenomen Polaka rósł w zatrważającym tempie, a Enrico Preziosi zdążył już podwyższyć jego pensję, pierwsze kluby zaczęły interesować się wychowankiem Zagłębia Lubin i „badać temat” pod ewentualny transfer Piątka w przyszłości. Choć trudno to sobie teraz wyobrazić, wstępne porozumienie z agentami Il Pistolero miały osiągnąć władze … Napoli, oferujące 600 tysięcy euro pensji oraz 25 milionów euro za transfer Polaka w letnim mercato 2019. Umowa nie została ostatecznie podpisana, jednak Aurelio de Laurentiis miał świadomość, że wartość tego zawodnika wzrośnie, przy tak znakomitej skuteczności napastnika.

Zdjęcie

Milik, Mertens, Piątek – ta rywalizacja o miejsce w podstawowym składzie Partenopei nie miała prawa mieć miejsca.
RAZ JESTEŚ PAPIEŻEM, RAZ JESTEŚ NAJGORSZY

Nieskuteczność w precampionato i pierwszy gol w nowym sezonie przeciwko Hellasowi (3. kolejka) – z rzutu karnego. Źle rozpoczął Piątek. Wszystko to jednak ginęło w tle, bowiem pod wodzą Marco Giampaolo Milan zanotował jeden z najgorszych ligowych startów w XXI wieku. I nie była to tylko wina Polaka. „Za dużo było turbulencji w klubie, żeby nie odbiło się to na zawodnikach” – mówił. Kiedy Rossoneri notowali swoje „najlepsze 20 minut” przeciwko Lecce, a Piątek wchodząc z ławki strzelił swoje pierwszego gola z gry (8. kolejka), drużyna i tak zremisowała spotkanie przeciwko beniaminkowi. Jak sam przyznał, w rozmowie „Oko w oko” z Jackiem Kurowskim, zdarzały się stuprocentowe sytuacje, których nie wykorzystywał (mecze z Brescią, Torino, Juventusem) – i właśnie o nie rozbijają się żywiołowe dyskusje w mediach, we włoskich kawiarniach oraz internetowych dyskusjach. Ciccio Graziani, mistrz świata z 1982 roku, w takim tonie wypowiadał się o Polaku: „Piątek jest zagadką. Nie mogę sobie tego wytłumaczyć, ponieważ gracze którzy wiedzą jak zdobywać gole, mogą przechodzić przez ciężki okres, ale to są pojedyncze sytuacje na 4/5 meczów. Z drugiej strony, jego inwolucja jest niepokojąca. On czuje olbrzymią odpowiedzialność i to go dotyka: to tak jakby był na boisku z pięciokilogramową kurtką na swoich barkach. I nawet drużyna wciąż nie jest w stanie mu pomóc”. Sam zawodnik mówi o olbrzymim spokoju – „Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz” – i o tym, że nie emocjonuje się nagłówkami gazet, które we Włoszech są, jakie są – raz wychwalają cię pod niebiosa, następnym, mieszają z błotem.

CHCE BYĆ WART WIĘCEJ

Odporność polskiego napastnika na medialną burzę może być kluczowa w sytuacji, w jakiej znajduje się on i jego klub. „W takim klubie jakim ja jestem, będzie zawsze presja bramek”. A każda wypowiedź maglowana do granic absurdu – szczególnie za granicą. Krzysztof Piątek we wspomnianej już wcześniej rozmowie „Oko w oko” powiedział: „Teraz kosztowałem 38 milionów euro i chcę zrobić wszystko, żeby przy następnej zmianie klubów było to 60-70 milionów. Trzeba mieć ambicję i będę do tego dążył. Jestem dopiero na początku kariery, to mój drugi sezon w poważnej lidze, jednej z pięciu najlepszych”. Temat został od razu podchwycony przez największe włoskie dzienniki, mimo tego, że Polak nie powiedział nic – wydawać by się mogło – złego. Mając nienajlepszy moment w klubie, podburzyło to jednak kibiców i dziennikarzy. Presja i negatywne komentarze mogą się nasilać, jeśli Piątek nie zacznie po prostu strzelać. A na horyzoncie możliwy jest transfer Ibrahimovicia. Ewentualne wygryzienie ze składu przez charakternego 38-latka może mieć różny skutek – od ławki rezerwowych na dłuższy czas, przez wypożyczenie, a nawet transfer do innego zespołu. Polak musi uważać – nawet najbardziej spokojna głowa może w końcu nie wytrzymać takiej nagonki.

„Włoscy dziennikarze są tacy, że jednego dnia jest się papieżem piłki, a raz najgorszym zawodnikiem. Biorę na to poprawkę”.
JAK ZACZĄŁ, TAK ZACZNIE?

Dziś, o godzinie 18:00 Rossoneri, w ramach 13. kolejki Serie A zmierzą się na San Siro z ekipą SSC Napoli. Piątek może dobrze wspominać ostatnie starcia z wicemistrzami Włoch, którzy podobnie jak Milan – choć w innych aspektach – przeżywają kryzys. Wielu widzi w tym ogromną szansę zarówno dla drużyny Stefano Pioliego, jak i samego Krzyśka. Tak jak w pierwszych dwóch meczach w czerwono-czarnych barwach, tak i 10 miesięcy później, polski napastnik może znów rozpocząć swoje strzelanie. Krzysztof Piątek chciałby być rozliczany i oceniany na koniec obecnego sezonu – to zrozumiałe. 24-latek z Dzierżoniowa musi jednak zdawać sobie sprawę, że będąc na ustach wszystkich, pod stałą obserwacją największych gazet sportowych świata, musi w końcu poprawić swoją skuteczność i zacząć prezentować formę, którą rok temu zachwycił świat calcio i otworzył sobie drzwi do „wielkiego” klubu. W poprzednim sezonie Duvan Zapata, pomiędzy grudniem a styczniem zdobył 13 bramek, co w dużej mierze pomogło mu zająć 2. miejsce w rankingu najlepszych strzelców kampanii 2018/19 w Serie A. Pamiętacie przeciwko komu rozpoczął swój marsz? Tak, dobrze myślicie.

 

Maksymilian Niemczyk

Komentarze