Perpetuum (Im)mobile – szalona podróż Lazio

Perpetuum (Im)mobile – szalona podróż Lazio

Lazio to obecnie trzecia drużyna ligi. W niedzielę wygrali Superpuchar Włoch, pokonując potwora, Juventus. Warto dodać, że dokonali tego już drugi raz w tym sezonie! W swych szeregach mają obecnie najlepszego strzelca w lidze oraz najlepszego asystenta. Czy Orły Simone Inzaghiego to już maszyna doskonała?

Zdaje się, że jak ćmy lecą do światła, tak dobre pomysły wpadają do głowy Simone Inzaghiego. Do stworzenia tak silnej drużyny potrzebował oczywiście czasu, nic nie powstaje z niczego. Już Juliusz Verne pisał, że jeśli czegoś nie da się zrobić jednym sposobem, trzeba próbować drugim. Bo w końcu gdzie nie można przejść środkiem, trzeba obejść bokiem lub przesunąć wierzchem. Wreszcie w czwartym roku pracy, po słabym poprzednim sezonie, Inzaghi zawrócił rzekę kijem. Na szesnaście rozegranych meczów, zespół z Rzymu zwyciężył aż w jedenastu spotkaniach i tylko dwa razy przegrał. Do tego Biancocelesti dołożyli wspomniany Superpuchar, co sprawiło, że w erze dominacji Starej Damy są drugą najbardziej utytułowaną drużyną z półwyspu Apenińskiego. Od 2012 roku zdołali zdobyć już cztery trofea, kiedy w tym samym czasie np. Inter nie wygrał niczego. Czym obecnie wyróżnia się Lazio?

Znalezione obrazy dla zapytania: lazio coppa italia 2019"

Na pierwszy ogień musi pójść oczywiście ten, który najwięcej tego ognia robi. Napastnik, który strzelił już 17 goli i dołożył też pięć asyst w Serie A. Proszę państwa – Ciro Immobile. Bezsprzecznie najlepszy włoski atakujący ostatnich lat, chociaż na obczyźnie znikał, to na własnym poletku nie potrafi przestać strzelać. Stąd już we wrześniu pokonał barierę 100 goli w błękitnej koszulce. Jego fenomen polega na umiejętnym balansowaniu na linii spalonego, do tego drybling czy umiejętności rozgrywania nie są mu obce. To nowocześnie grający atakujący, jeden z tych, którzy wyznaczają trendy. Gra z gracją, a do tego jest zabójczo skuteczny. Być może gdyby żył w innych czasach, świecie bez gigantów, takich jak Messi czy Ronaldo, to właśnie on byłby ikoną takiej epoki w piłce. Swoją grą, zdecydowanie zasłużył na wielki szacunek. Warto wspomnieć, że wybornie wygląda jego współpraca z przebojowym Joaquinem Correą. Argentyńczyk swoją ruchliwością tworzy wolne przestrzenie dla Ciro, poza tym samemu potrafi poholować piłkę napędzając ataki drużyny. Nie można zapominać także o Felipe Caicedo, który w poprzednich sezonach raczej był „złem koniecznym”, aniżeli prawdziwym wzmocnieniem. W tych rozgrywkach, stał się istnym jokerem i po wejściu na murawę potrafił zmienić rezultat meczu. Nieco żartując, Lazio nauczyło się być cyniczne jak Juventus i owym cynizmem, ten Juventus pokonało. Wszystko jest możliwe, to niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu.

Zdjęcie

W piłce jednak nie liczą się wyłącznie ci, którzy potrafią dołożyć stopę, ale też tacy „dziwacy” cieszący się z dostarczania futbolówki pod nogi strzelca. Jednym z najlepszych pod tym względem jest niesamowity magik, Luis Alberto. Człowiek archetyp. Piłkarz jakby wyjęty z innej rzeczywistości, tej znanej głównie szczęśliwcom, których było stać na dopiero co wynalezione telewizory z kolorowym obrazem. Porusza się w sposób zadziwiający, powolny, ale nie niechlujny. Kiedy ma piłkę przy nodze jego ruchy przypominają taniec. Hiszpan jest zagrożonym gatunkiem, takim, o którego trzeba dbać i podziwiać, dopóki jest na to szansa. W tym sezonie Alberto zaliczył aż 12 asyst, ta liczba zdecydowanie musi robić wrażenie. Jego współpraca z Immobile napędza całe Lazio, jest silnikiem dobrze pracującej maszyny.

Do pomocy Hiszpanowi trener Inzaghi zazwyczaj oddelegowuje Sergieja Milinkovicia-Savicia, Lucasa Leivę. Marco Parolo, czy Danilo Cataldiego. Wszyscy się od siebie różnią, każdy ma swój własny styl, ale łącznie dają tej drużynie potężny wiatr w żagle, dzięki czemu ten okręt płynie w dobrą stronę. Najbardziej cieszy powrót do wysokiej dyspozycji Sergeja, który dwa lata temu zachwycał, a potem przygasł. Inzaghi tchnął w niego nowego ducha i Serb dzieli i rządzi w środku pola. Nie mógłby sobie całkiem na to pozwolić, gdy nie cichy bohater. Kiedyś w telewizji był taki program „Zwykły bohater”, aż dziw bierze, że nigdy nie zaproszono do niego Lucasa Leivy. Brazylijczyk idealnie łata wszelkie możliwe nieszczelności w linii pomocy i niczym Geralt z Rivii nie pozwala przeciwnikom przejść dalej niż sam sobie życzy.

Zdjęcie

O ile wahadła w postaci Lulicia i Lazzariego nie stanowią najsilniejszych punktów drużyny Orłów, o tyle trójka środkowych obrońców już tak. Radu wraz z Luizem Felipe to dobrzy obrońcy, którymi dowodzi kapitan bez opaski, Francesco Acerbi. Włoch gra tak dobrze, że jeśli nie spuści z tonu, prawdopodobnie pojedzie na najbliższe Euro jako podstawowy środkowy obrońca kadry. Sam Acerbi to postać, o której można pisać książki, a cytat z Ernesta Hemingwaya „Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać” mówi wszystko. Dwukrotnie wygrana walka z nowotworem, powrót na boisko, do reprezentacji, naprawdę rzeczywisty opis drogi z samego dna na szczyt. Jak ktoś, kto tyle przeszedł, ma bać się grać w ważnym spotkaniu? Najważniejszy mecz już dawno wygrał. Teraz może wyłącznie się bawić.

Jak widać, Lazio to drużyna, mająca wszelkie argumenty, by namieszać w Serie A i najpiękniejsze w tym wszystkim to fakt, że już to robi. Nie ma wielu ludzi, którzy pragną iść drogą na szczyt, wszyscy chcą na nim być, jakby to było proste jak pstryknięcie palcami, a tak nie jest. Ta ścieżka nie jest łatwa, ale inaczej nie byłoby zabawy. A przed Lazio jeszcze całe mnóstwo przygód. Należy cieszyć się ich dobrą formą, bo nie wiadomo jak długo to wszystko potrwa. Piękne chwile mają to do siebie, że żyją motylim życiem, gwałtownie umierają. Nam pozostaje tylko patrzeć i podziwiać.

Komentarze

arkadiusz-bogucki

Redaktor Serie A Polonia od lipca 2016 roku, fan calcio od najmłodszych lat.