Odkupił zagraniczne winy. Ciro Immobile błyszczy na włoskich boiskach

Odkupił zagraniczne winy. Ciro Immobile błyszczy na włoskich boiskach

Kilka dni temu Ciro Immobile przedłużył kontrakt z Lazio aż do 2025 roku. Decyzja włoskiego snajpera rozwiała wszelkie wątpliwości dotyczącego jego ewentualnego zagranicznego transferu. Wydaje się, że napastnik podjął właściwą decyzję. Jego dwie poprzednie przygody z futbolem poza Półwyspem Apenińskim nie należały bowiem do najbardziej udanych.

Turyńskie początki

Zanim piłkarz urodzony w Torre Annunziata stał się czołowym snajperem Serie A, przewinął się przez całkiem pokaźne grono włoskich klubów. W wieku 17 lat został dostrzeżony i wykupiony przez Juventus. Immobile kariery w ekipie Starej Damy jednak nie zrobił. Występował tam głównie w drużynie primavery. W dorosłym zespole rozegrał ledwie pięć spotkań, podczas których przebywał na boisku raptem przez 35 minut.

Dużo lepiej poradził sobie po odejściu z Juventusu. Ciro nie musiał opuszczać miasta, gdyż został zawodnikiem Torino. Sezon 2013/14 był pierwszym momentem, w którym o napastniku zrobiło się naprawdę głośno. 24-letni wówczas Włoch wywalczył koronę króla strzelców Serie A, zdobywając 22 bramki. Snajper Torino wyprzedził wówczas takich zawodników jak Luca Toni, Carlos Tevez, Antonio Di Natale czy Gonzalo Higuain. Wtedy też Immobile podjął decyzję, że chciałby spróbować swoich sił w zagranicznym klubie.

Następca Lewandowskiego

Włoch trafił do Borussii Dortmund, gdzie stanął przed karkołomnym zadaniem. Miał bowiem zastąpić odchodzącego do Bayernu Monachium Roberta Lewandowskiego. Szybko okazało się, że Immobile nie spełni pokładanych w nim nadziei. Napastnik miał trudności z aklimatyzacją w zupełnie nowym kraju, funkcjonowaniem w szatni, porozumiewaniem się w obcym języku. Jednak największym problemem były jego liczby. A raczej ich brak. Immobile w Borussii strzelił zaledwie dziesięć bramek. Jedynie trzy gole zdobyte w rozgrywkach Bundesligi sprawiły, że Jurgen Klopp szybko zrezygnował z jego usług. Sytuacji nie poprawiło wypożyczenie do Sevilli, podczas którego piłkarz spisywał się równie słabo.

Można zatem powiedzieć, że Ciro Immobile dotknął casus króla własnego podwórka. Piłkarz szybko przekonał się, że w piłkę nie wszędzie gra się tak samo. Futbol niemiecki oraz hiszpański szybko przemielił go i wypluł. Być może napastnik był nawet swoistym drogowskazem dla niektórych graczy występujących na Półwyspie Apenińskim. Kto wie, czy oglądając występy Immobile w Bundeslidze, Domenico Berardi stwierdził, że może nie ma co porywać się z motyką na słońce i przekalkulował, że jednak Sassuolo to całkiem fajne miejsce do gry w piłkę.

Odrodzenie

Pewnie wielu piłkarzy nie poradziłoby sobie z powrotem do optymalnej formy nawet po przybyciu na dobrze znane terytorium. Immobile nie dość, że zanotował niesamowite odrodzenie w barwach Lazio, to jeszcze z każdym kolejnym sezonem notował progres, stając się coraz lepszym zawodnikiem. Włoch przeszedł samego siebie w minionych rozgrywkach, strzelając aż 36 goli w Serie A. Wynik ten oczywiście dał piłkarzowi koronę króla strzelców Serie A. Immobile wywalczył też Złotego Buta – nagrodę dla najlepszego strzelca w Europie. Snajper Lazio na finiszu wyprzedził w klasyfikacji… Roberta Lewandowskiego, którego tak nieporadnie próbował zastąpić w Borussii Dortmund. Patrząc na przygodę w niemieckiej lidze, trofeum Złotego Buta wyrwane polskiemu napastnikowi z pewnością smakowało wyjątkowo.

Nie trzeba wcale wyjeżdżać za granicę, aby być uznawanym za świetnego zawodnika. Jest wielu graczy, którzy przez całą karierę występowali w jednych rozgrywkach. Ciro Immobile z pewnością nieco popsuł swoje piłkarskie CV występami w Borussii Dortmund oraz Sevilli, lecz przynajmniej może z czystym sumieniem powiedzieć, że nie przestraszył się okazji do sprawdzenia swoich umiejętności poza Italią. Ok, nie wypaliło, lecz przynajmniej na stare lata, siedząc w bujanym fotelu, nie dopadną go myśli w stylu „kurczę, dlaczego wtedy nie spróbowałem?”. Co najważniejsze, po nieudanym zagranicznym epizodzie zawodnik osiągnął formę życia. Obrazuje to niezwykły hart ducha oraz charakter piłkarza. Ciro Immobile już niedługo ponownie wystąpi w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Lazio awansowało do Champions League po raz pierwszy od trzynastu lat. Ogromna w tym zasługa właśnie włoskiego napastnika. 30-latek z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze