Od półfinału Ligi Mistrzów do 17 spotkań bez wygranej. Kariera Di Francesco nad przepaścią

Od półfinału Ligi Mistrzów do 17 spotkań bez wygranej. Kariera Di Francesco nad przepaścią

10 kwietnia 2018 roku w połowie Rzymu zapanowała euforia, gdy Roma pokonała Barcelonę 3:0 i dzięki lepszemu bilansowi bramek wyjazdowych awansowała do półfinału Ligi Mistrzów. Blisko trenerskiego szczytu był wówczas Eusebio Di Francesco, który niespodziewanie wprowadził Giallorossich do najlepszej piłkarskiej czwórki w Europie. Wydawało się, że dalej będzie piął się w górę, na lata wiążąc się z projektem Romy, lub odchodząc do jeszcze większego klubu. Piłka nożna po raz kolejny pokazała jednak swoją nieobliczalność, a niecałe trzy lata później 51-latek stracił pracę w Cagliari i znajduje się na ogromnym zawodowym zakręcie.

Zwycięstwo z Barceloną było na tyle okazałe, że już do końca rozgrywek Lupi nie zwolnili. Przegrali tylko raz, w pierwszym spotkaniu półfinału Ligi Mistrzów z Liverpoolem. Do awansu ostatecznie nie zabrakło wiele, bo jednej bramki. W lidze byli jednak nie do pokonania. Zremisowali z Juventusem i Lazio, a odprawili SPAL, Cagliari, Genoę, Chievo Verona i Sassuolo. Kolejny sezon miał być równie dobry, a nawet lepszy. Wydawało się, że Roma nabiera wreszcie wiatru w żagle pod amerykańskimi barwami, jednak letnie okienko transferowe pozbawiło zespół wielu klasowych zawodników. Odszedł Alisson, który obrał angielski kierunek, z klubu wypchnięty został Radja Nainggolan, a swoje Roma zarobiła także na oddanym klubowi Kevinie Strootmanie. W zamian za to hiszpański “czarodziej” Monchi sprowadził do Rzymu wielu graczy, o których spora część fanów Giallorossich chciałaby jak najszybciej zapomnieć. To wtedy klubowe trykoty założyli Patrik Schick, Steven N’Zonzi, Javier Pastore, Justin Kluivert, Davide Santon, Robin Olsen (co za następca Alissona!), czy Ivan Marcano. Di Francesco starał się poskładać drużynę na nowo, jednak nie od razu wyglądało to zachęcająco. Po pięciu kolejkach ekipa ze stolicy Italii miała na koncie tylko cztery punkty, po drodze przegrywając spotkania z Milanem i Bologną. Również faza grupowa Champion League zaczęła się przygnębiająco, bo na Santiago Bernabeu, Real Madryt nic sobie nie zrobił z półfinalisty poprzedniej edycji Ligi Mistrzów i łatwo ograł przyjezdnych 3:0. Dopiero pod koniec września sytuacja zaczęła się stabilizować. Roma wygrała derby Rzymu, a następnie zanotowała trzy kolejne wygrane w LM. Z grupy udało się wyjść, jednak zespół nie powtórzył zeszłorocznej przygody i potknął się już na następnej przeszkodzie, którym było FC Porto. Pomimo wygranej w pierwszym spotkaniu 2:1, w rewanżu lepsze były Smoki, które wygrały 3:1 i zakończyły trenerską misję Di Francesco w Romie. To właśnie wtedy James Palotta podjął decyzję o zwolnieniu, bo drużyna chwilę wcześniej przegrała derby Rzymu z Lazio 3:0, a kilka tygodni wcześniej zaliczyła bolesne lanie od Fiorentiny, która w Pucharze Włoch zdemolowała ich 7:1. Nie pomogła seria pięciu spotkań bez porażki po tym pojedynku i Di Francesco pożegnał się z posadą. Dla wielu decyzja była zaskoczeniem, bo nawet kibice stali wówczas murem za szkoleniowcem drużyny, a za sytuację w klubie winiąc bardziej dyrektora sportowego Monchiego, który zresztą niedługo później również pożegnał się z Włochami.

Znalezione obrazy dla zapytania: eusebio di francesco roma

Di Francesco długo bez pracy nie pozostał. Ciągle miał łatkę młodego, zdolnego trenera, już ze sporym doświadczeniem i pozytywnymi wynikami z okresu pracy w Sassuolo i Romie. Nie pomogła mu jednak sytuacja na rynku i dosyć niespodziewanie, szkoleniowiec podpisał umowę z Sampdorią. Trafił z tym ruchem kulą w płot. Najsłabsza od lat kadrowo ekipa z Genui miała od początku rozgrywek ogromne problemy z organizacją gry. Nie pomagał sam trener, który na przestrzeni pierwszych siedmiu kolejek używał aż trzech różnych ustawień. Zaczął od swojego standardowego 4-3-3, by przejść na 3-4-1-2, a ostatecznie na 3-5-2. Bilans? Tragiczny. 2 zwycięstwa i 5 porażek. Do tego 17 straconych bramek, przy zaledwie siedmiu strzelonych. Massimo Ferrero nie miał czasu i ochoty czekać na efekty taktycznych rewolucji i już na początku października pożegnał się z trenerem z Pescary. Sam Di Francesco miał pecha o tyle, że gdyby nie połasił się na propozycję Dorii i poczekał, to wiele wskazuje, że w październiku 2019 roku nie przeżyłby zwolnienia, a zatrudnienie w Milanie. Dokładnie 4 dni po zwolnieniu z Sampdorii Rossoneri zatrudnili w roli “strażaka”, jak się wówczas wydawało, Stefano Pioliego. Gdyby jednak, to Di Francesco był wtedy dostępny na rynku, bez niezbyt chlubnego epizodu w Genui, to wiele wskazuje na to, że byłby pierwszym wyborem sterników Il Diavolo, którzy już wcześniej dosyć mocno interesowali się jego osobą.

A tak, Di Francesco resztę sezonu spędził w domu czekając na kolejną ofertę. Ta przyszła po zakończeniu sezonu, gdy funkcję podniesienia klubu powierzył mu Tommaso Giulini oferując pracę w Cagliari. W sezonie 19/20 pod wodzą Rolando Marana Rossoblu fenomenalnie rozpoczęli sezonu kręcąc się wokół miejsc premiowanych grą w Lidze Mistrzów, jednak później bardzo szybko spuścili z tonu, kończąc rozgrywki na 14 miejscu. Di Francesco miała sprawić, by wyspiarze ustabilizowali się w środku tabeli, a nawet pokusili o coś więcej.

Znalezione obrazy dla zapytania: eusebio di francesco cagliari

Rozochoceni świetnym początkiem rozgrywek 18/19 kibice chcieli bowiem wreszcie przełomowego sezonu i realnej walki nawet o puchary. Trener z tak głośnym nazwiskiem miał im to zapewnić. Dzisiaj już wiemy, że nie wyszło. Giulini długo mocno w niego wierzył. Na tyle mocno, że gdy drużyna była w czasie serii 13 spotkań bez wygranej … przedłużył z nim kontrakt. Mówiono o wzajemnym zaufaniu, długim projekcie i wierze w pomysły trenera. Wzniosłe hasła przetrwały kilkanaście dni. Po kolejnej serii porażek nikt już nie bronił 51-latka, który odlatuje z wyspy całkowicie skompromitowany. Jego Cagliari ostatnie spotkaniu wygrało 7 listopada, od tego momentu nie potrafiąc wygrać żadnego z kolejnych 17 spotkań! W piątek lepsze okazało się nawet równie beznadziejne w tym sezonie Torino.

Jaka zatem przyszłość przed Di Francesco? Ciągle jest dosyć młodym trenerem, ale ostatnie dwa lata najchętniej by zapomniał. Nie ma już żadnych plotek łączących go chociażby z zespołami z górnej dziesiątki tabeli, ale nie zdziwilibyśmy się, gdyby ktoś z Serie A ponownie się po niego skusił. To nadal duże nazwisko, a wspomnienia Romy w półfinale Ligi Mistrzów ciągle są świeże. Szkoda, że po rozstaniu z ekipą Giallorossich 51-latek nie zrobił sobie dłuższej przerwy i nie czekał na poważniejszą propozycję. W takiej sytuacji jego kariera mogłaby obecnie wyglądać zupełnie inaczej.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze