Nudny jak Udinese. Powrót piłki szansą na lepsze czasy Zebr?

Nudny jak Udinese. Powrót piłki szansą na lepsze czasy Zebr?

Powoli opadają emocje związane z koronawirusem w Italii. Władze ligi ustaliły, że najbliższe kolejki zostaną rozegrane bez udziału publiczności już 13 czerwca (jeśli wszystko pójdzie z planem). Najbardziej „zadowoleni” z takiego rozwiązania powinni być kibice Udinese, którzy bez wyrzutów sumienia będą mogli oglądać mecze Zebr z wygodnej domowej kanapy, gdzie zaśnięcie będzie przez wszystkich całkiem zrozumiałe.

Drużyna z Udine zajmuje obecnie 14 lokatę w ligowej tabeli, niby nie jest źle, nie jest też dobrze, więc można powiedzieć wprost – jest średnio. Ta bylejakość Zebr, na tle reszty ligi aż razi w oczy. Nie są oni najgorsi w ataku czy obronie, potrafią czasem dla zmylenia głównie samych siebie wrzucić wyższy bieg i postraszyć rywala, tak jak miało to miejsce w styczniu, gdy próbowali wyrwać punkty Milanowi. Te pozytywne momenty w ich grze występują jednak na tyle rzadko, że pewnie swym pojawianiem się zawstydzają czterolistne kończyny.

Piłkarze Zebrette pod wodzą Julio Velazqueza męczą swym siermiężnym stylem, nie tylko kibiców, ale pewnie też samych siebie. Najlepszym przykładem jest Rodrigo de Paul, który zamiast być liderem i gwiazdą ligi – dusi się. Argentyńczyk miewa swoje lepsze chwile, ale wciąż to za mało by próbować powalczyć o cokolwiek więcej. A przypomnijmy, Udinese w ciągu ostatniej dekady trzykrotnie kończyło w najlepszej piątce Serie A.

Spadki formy zaliczyli praktycznie wszyscy gracze przywdziewający biało-czarną koszulkę. Rozchwytywany do niedawna Ilija Nestorovski. Zapowiadający się naprawdę dobrze, kupiony z Lyonu przed trzema laty Seko Fofana. W tej miernej scenerii wybić się ponad stan nie potrafi również Rolando Mandragora, jeden z jaśniejszych punktów włoskich drużyn młodzieżowych.

Normalnie lepiej w wolnym czasie było oglądać, jak schnie farba, rośnie trawa, czy polskie kabarety, niż poczynania podopiecznych Julio Velazqueza. Teraz jednak przez głód tej piłki, za którą wszyscy się stęskniliśmy, należy przychylniejszym wzrokiem spojrzeć na wyczyny Udinese. Bo może oni mimo wszystko nie są tacy źli?

Przecież te wspomniane 14 miejsce to nie jest absolutna porażka. Nie oznacza ono, że ten zespół nadaje się wyłącznie do tarcia chrzanu. Są drużyny zdecydowanie gorsze od bohaterów tego tekstu. Więc, jakie plusy?

Z pewnością solidna defensywa, na której czele stoi bramkarz Juan Musso. Argentyńczyk z włoskim paszportem robi prawdziwą furorę w Serie A. Jego fantastyczne parady niejednokrotnie ratowały skórę kolegom z drużyny. Można śmiało założyć, że gdyby nie jego dobra postawa, to Udinese byłoby na jeszcze niższym miejscu niż obecnie.

Skoro mowa o grze obronnej to nie można przemilczeć faktu, iż na północy Włoch rośnie solidny środkowy defensor – Samir. Brazylijczyk często dwoi się i troi, żeby załatać dziury po błędach innych. Co zresztą całkiem często mu się udaje, a to warto docenić. Nawet jeśli w dalszym ciągu nie można zaliczać go do grona topowych obrońców, to za rok, jeśli dalej będzie się rozwijał, kto wie, być może ktoś pokroju Fiorentiny skusi się na obecnego 25-latka.

Tym, co jest takim uśmiechem przez łzy, jest fakt, że mimo wszystko na małą pochwałę zasługuje de Paul, będący najlepszym strzelcem tej ekipy. Na równi ze Stefano Okaką (również niewielki plusik), z którym strzelił po pięć goli.

Na pocieszenie, dla każdego, komu na serduszku leży dobro drużyny Julio Velazqueza, powrót ligi to praktycznie nowe otwarcie. Kolejna szansa, żeby następny tekst pisany był w dużo radośniejszym tonie.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze

arkadiusz-bogucki

Redaktor Serie A Polonia od lipca 2016 roku, fan calcio od najmłodszych lat.

Leave a Comment

(required)

(required)