Na niespokojne czasy potrzebny jest Zorro. Paulo Fonseca nowym trenerem Romy

Na niespokojne czasy potrzebny jest Zorro. Paulo Fonseca nowym trenerem Romy

W zeszłym tygodniu AS Roma po kilkunastu dniach spekulacji wreszcie ogłosiła nazwisko nowego trenera. W sezonie 2019/20 będzie nim pierwszy w historii Portugalczyk na tym stanowisku – Paulo Fonseca.

Poszukiwania szkoleniowca w Rzymie trwały tak naprawdę od marca, kiedy zwolniono Eusebio Di Francesco. Przejmujący po nim zespół Claudio Ranieri na samym początku zapowiedział jasno, że przyszedł tylko dokończyć sezon, bo jako romanista nie mógłby odmówić swojemu ukochanemu klubowi. Jeśli wierzyć włoskim dziennikarzom to wcale nie mistrz Anglii z Leicester miał objąć wtedy drużynę, ale bardzo mocno podpowiadany z boku przez Franco Baldiniego, Paulo Sousa. W Rzymie nie jest żadną tajemnicą, że to Francesco Totti namówił swojego przyjaciela do prowadzenia drużyny i kiedy taka relacja pojawiła się w mediach to działający z tylnego fotela Baldini musiał wycofać się ze swojego pomysłu. Były dyrektor m.in. Realu i Tottenhamu to osobisty doradca prezydenta Romy Jamesa Pallotty, który ma mieć spory wpływ na to co dzieję się w gabinetach Trigorii. To za jego namową pracę miał stracić Di Francesco, a w takiej sytuacji widząc, że nie ma pełnej autonomii w decydowaniu o sportowym profilu klubu rezygnację złożył także Monchi. W całym tym chaosie i zakulisowych gierkach najlepiej zorientował się wspomniany wyżej Totti i mając na sercu tylko dobro drużyny wysunął kandydaturę Ranieriego. Włoch przez te ponad dwa miesiące pracy w stolicy dawał jasno do zrozumienia, że nie wszystko w klubie funkcjonuje tak jak powinno, ale on mógł sobie na to pozwolić. Choć jego szczerość nie była dobrze odbierana w Bostonie. Dziś w szeregach giallorossich nie ma już ani Ranieriego, ani De Rossiego, który został wypchnięty z klubu, a za chwilę nie będzie też Tottiego, który liczył, że po dwóch latach pracy i po udanej transakcji z Ranierim będzie miał więcej do powiedzenia w strukturach klubu. Jak się okazuje Pallotta wolałby go widzieć zatrudnionego na zupełnie innym szczeblu w hierarchii. Nikt tego głośno nie powie, ale bardzo prawdopodobne jest, że Il Capitano swoją pozycję w Romie przegrał już w marcu następując na odcisk Baldiniemu.

Ta dygresja została wprowadzona na początku tekstu żeby przybliżyć w jakich warunkach pracę rozpocznie Paulo Fonseca. Portugalczyk, który nazwisko zbudował sobie przede wszystkim prowadząc w ostatnich trzech latach Szachtar Donieck, do Rzymu przybywa z misją powrotu do Ligi Mistrzów. Póki co ciężko jednoznacznie stwierdzić z jaką kadrą miałby walczyć o pierwszą czwórkę, bo więcej mówi się o odejściach z Romy niż o ewentualnych wzmocnieniach. Skupmy się więc na sylwetce samego szkoleniowca urodzonego 5 marca 1973 roku w Nampuli w Mozambiku. Mozambik do 1975 roku był portugalską kolonią, a fanom piłki jest znany przede wszystkim jako miejsce pochodzenia legendarnego Eusebio, który w latach 60-tych prowadził do wielkich triumfów Benfikę Lizbona i był gwiazdą reprezentacji Portugalii. Fonseca urodził się na wschodnim brzegu Afryki ponieważ wtedy jego ojciec, oficer marynarki, stacjonował właśnie w Mozambiku. Rodzina wróciła do ojczyzny kiedy Paulo miał już 14 lat i przez ten czas mógł obserwować z bliska walki o niepodległość Mozambiku, a następnie o władzę. Tej pierwszej fazy pewnie nie pamięta bo Mozambik przestał być portugalską kolonią w 1975 roku po tak zwanej Rewolucji goździków – wojskowego zamachu stanu, który doprowadził do obalenia Marcelo Caetano co pozwoliło przywrócić swobody obywatelskie i polityczne w Portugalii.

Po przyjeździe do ojczyzny ojciec zapisał go do klubu w którym już w wieku 18 lat debiutował w seniorskiej piłce (FC Barreirense). Fonseca grał na pozycji obrońcy, ale wielkiej kariery na miarę Luisa Figo, Rui Costy czy Joao Pinto nie zrobił. Nie był w ogóle członkiem tych młodzieżowych kadr, które zdobywały mistrzostwo świata w latach 1989 i 1991. Fonseca piłkarz, to tylko solidny portugalski ligowiec. Wylądował co prawda w Porto w 1995 roku, ale nie zagrał tam ani razu będąc wypożyczanym do Belenesnes czy Maritimo. Ostatnim etapem jego kariery zawodniczej było pięć lat w Estrela da Amadora gdzie w 2005 roku zawiesił buty na kołku i przebrał się w trenerski dres. Cztery lata później siedząc za sterami trzecioligowego Pinhalnovense doprowadził go do ćwierćfinału pucharu Portugalii grając piłkę widowiskową i odważną w swoim ulubionym ustawieniu 4-2-3-1. Praca tam pozwoliła mu objąć posadę w drugoligowym wtedy Desportivo das Aves skąd w 2012 roku przeniósł się do ekstraklasowego Paços de Ferreira, gdzie pięknie przedstawił się szerokiej publiczności doprowadzając ten klub do trzeciego miejsca na mecie sezonu 2012/13 i półfinału pucharu kraju! To najlepszy rezultat w historii. Nic wiec dziwnego, że otrzymał ofertę pracy z mistrzowskiego Porto gdzie zdobył swoje pierwsze trofeum (Superpuchar kraju), ale gdzie jednak sobie nie poradził bo został zwolniony w trakcie rozgrywek już po 21 meczach zostawiając drużynę na trzeciej lokacie z dziewięcioma punktami straty do liderującej Benfiki.

Fonseca na rok wrócił do Paços de Ferreira i w kolejnym sezonie zajął z nim solidne ósme miejsce (bez niego drużyna biła się o utrzymanie), a następnie przyjął ofertę z Bragi. António Salvador, prezydent tego klubu, w rozmowie z Il Romanista już po zatrudnieniu Fonseki przez Romę przedstawia swojego byłego pracownika w samych superlatywach. Przyznał nawet, ze poza raportem jaki mieli przygotowany na jego temat przed zatrudnieniem w 2015 roku do podjęcia ostatecznej decyzji wystarczyły mu dwie rozmowy z trenerem żeby wiedział, że stawia do idealnego kandydata. Fonseca pięknie odwdzięczył się za zaufanie i po 50 latach od pierwszego triumfu wygrał Bradze drugi w historii klubu puchar kraju pokonując w finale… FC Porto.

Z Bragą w tamtym sezonie rywalizował też w Lidze Europy gdzie doszedł do ¼ finału i nie sprostał pewnej ekipie z Ukrainy w której już w kolejnych rozgrywkach siedział na ławce trenerskiej. Mowa oczywiście o Szachtarze Donieck. Na Ukrainie wygrał przez trzy lata wszystko co było do wygrania trzykrotnie zdobywając dublet i raz superpuchar kraju. Jasne, Górnicy to hegemon ligi naszych wschodnich sąsiadów, ale trzeba pamiętać, że funkcjonują oni tam w bardzo trudnych warunkach. Drużyna mieszka i trenuje w Kijowie, mecze rozgrywa w Charkowie, a ma jeszcze jednego mocnego rywala do laurów, Dynamo. W takich warunkach Portugalczyk stworzył drużynę, która nie tylko obijała krajowych rywali, ale też potrafiła ograć w Lidze Mistrzów Napoli, Manchester City czy Romę w pierwszym spotkaniu 1/8 finału.

Od nowego sezonu Fonseca będzie mierzył się z Napoli i Sarrim, który poprowadzi Juventus, już w lidze. Będzie mógł skonfrontować się z Antonio Conte i Carlo Ancellottim, a także posmakuje derbów Rzymu. On sam w wywiadzie dla strony klubowej przekonuje, że to jest jeden z celów jego pracy trenerskiej – praca w jednej z najlepszych lig w Europie. Warunki do pokazania pełni swojego warsztatu dostanie chyba idealne, bo Roma to nie będzie zespół pełen gwiazd gdzie skupienie na pracy będzie polegało przede wszystkim na zarządzaniu ego piłkarzy. W Romie będzie musiał też popisać się swoim warsztatem czysto trenerskim, a taki wydaje się mieć. Raz jeszcze oddajmy głos António Salvadorowi w jego rozmowie z rzymskim dziennikiem:

„Paulo to lider, osoba wymagająca, trener bardzo kompetentny. Wykona dla was świetną pracę, taką jak w Bradze kiedy zdobywał puchar kraju po wygranej z Porto, osiągnął ¼ Ligi Europy i taką jaką wykonywał w Szachtarze zdobywając z nimi wszystko. Paulo potrafi zarządzać szatnią, wie jak zbudować grupę, która będzie zjednoczona z której nikt nie będzie wykluczony. Potrafi rozmawiać z zawodnikami i motywować każdego piłkarza niezależnie od tego jak dużo ten gra. Poza tym jego wiedza taktyczna jest imponująca”.

Były przełożony wystawia więc swoista laurkę Fonsece, zewsząd zresztą słychać raczej peany na jego temat, a nie narzekanie. Fonseca potrafi też zadbać o trochę luzu i dobrego humoru także na konferencjach prasowych. W 2017 roku zapowiedział, że jeśli Szachtar wyjdzie z grupy Ligi Mistrzów przyjdzie na konferencję prasową przebrany za Zorro. I słowa dotrzymał.

https://ichef.bbci.co.uk/onesport/cps/800/cpsprodpb/BD0F/production/_99099384_hi043431513.jpg

Część warsztatu i swojej osoby były szkoleniowiec Szachtara pokazał w reportażu, który powstał o jego pracy na oficjalnym kanale portugalskiej federacji piłkarskiej. Można tam zaobserwować aptekarskie wręcz skupienie się na niuansach taktycznych oraz to jak sporo wymaga od samego siebie i swoich współpracowników, ale też jak potrafi jednoczyć wszystkich wokół swoich pomysłów.

Jak Fonseca spisze się w roli szkoleniowca Romy? Ciężko stwierdzić, ale ma sporo atutów w swoich rękach. Potrafił w przeszłości zdobywać trofea i z pozycji underdoga i faworyta. Taktyka to jego konik, a w Serie A szczegółowe podejście do tych kwestii jest podstawą pracy trenerskiej. Portugalscy szkoleniowcy są cenieni obecnie w całej Europie także czas żeby jakiś rodak Jose Mourinho budował im dobrą markę na Półwyspie Apenińskim.

Komentarze