Meldunek z (drugiego) frontu. Sportowe podsumowanie sezonu plus sytuacja Palermo

Meldunek z (drugiego) frontu. Sportowe podsumowanie sezonu plus sytuacja Palermo

Nie ukrywam, że ten tekst miał wyglądać inaczej i nawet był już w zdecydowanej większości skończony, ale poniedziałkowe popołudnie przyniosło spory twist, którego nie powstydziłby się George R.R. Martin: Palermo zostało zdegradowane do Serie C!

Z jednej strony nie jest to wiadomość wielce zaskakująca, już w sobotę pojawiły się pierwsze informacje, że Sycylijczyków może spotkać taki los, ale włoscy dziennikarze przewidywali raczej, że takie decyzje mogą zapaść bliżej piątku.

Jednak żeby podsumować w jakiś sposób rozgrywki należy odnieść się do tego co działo się na boiskach, a ponieważ Rosanero uczestniczyli w całym sezonie i byli w nim jednym z ważniejszych bohaterów pozwolę sobie odnieść się do wydarzeń czysto sportowych, a na końcu nakreślić sytuację klubu dwójki Polaków.

***

Żaden ekspert ze mnie, ledwie sympatyk, ale pomimo, że śledzę tę ligę to na pewno na początku rozgrywek nie wytypowałbym takich rozstrzygnięć jakie miały miejsce w campionato 2018/19. Jasne, brałem pod uwagę, że niekoniecznie dwójka murowanych faworytów do awansu zajmie dwie pierwsze lokaty na koniec, ale że ani Palermo ani Hellas nie będą teraz opijać sukcesu – no tego się chyba nikt nie spodziewał. Nawet po pierwszej rundzie kiedy Sycylijczycy byli na czele, a Hellas lekko z tyłu więcej osób spodziewało się zdecydowanego przyśpieszenia przez klub z Werony niż takiego marazmu jaki miał miejsce wiosną. Niewiele brakowało, a spadkowicza zabrakłoby nawet w tych rozbudowanych barażach bo podopieczni Alfredo Agliettiego (1 maja zastąpił Fabio Grosso) przedłużyli sobie nadzieję na promocję dopiero w ostatniej kolejce. Rosanero mieli nawet szansę wyprzedzić Lecce na ostatniej prostej, ale musieli wygrać, a rywale stracić punkty. Do przerwy ostatnich gier obaj zainteresowani prowadzili po 2:0 w swoich meczach i wieści z Apulii musiały podciąć skrzydła Murawskiemu i spółce bo dali się dogonić na remis. Lecce wygrało ostatecznie 2:1 i dołączyło do Brescii, która awans klepnęła w majówkę.

Dwaj nowi beniaminkowie to spore niespodzianki, które zdarzyły się w tym sezonie. Brescia to klub, który zmienił szkoleniowca po trzeciej kolejce pomimo, że pozostawał niepokonany. Zresztą, ekipa z Lombardii jako ostatnia w lidze znalazła swego pogromcę i atakowała czołówkę trochę z drugiego szeregu. Jednak kiedy podopieczni Eugenio Coriniego złapali rytm to zostawili w tyle resztę konkurencji. US Lecce to natomiast beniaminek tego sezonu! Giallorossi robią podobną robotę jak łódzki KS w naszej lidze, dwa awanse w dwa lata, a w poprzednich sezonach spory pech i niekonieczna sportowa degradacja dwa szczeble niżej. W tym sezonie los jednak oddał im wszystko co zabrał poprzednio i chyba nie ma równiej grającej drużyny w Serie B niż Lecce. Ani razu nie zdarzyło im się przegrać dwóch kolejnych meczów, bardzo często kończyli spotkania z czystym kontem, a jednocześnie bardzo rzadko zostawali z zerem po stronie bramkowych zysków. Bardzo ciekawy skład, kładący nacisk na opanowanie środka pola. Jeśli zostaną w podobnym zestawieniu personalnym i ktoś ciekawy jeszcze do nich dołączy to powinni do ligi wnieść więcej jakości niż Benevento czy Frosinone. I ta opinia tyczy się obu beniaminków.

Tak wygląda pierwsza dwójka w tabeli i tu się nic nie zmieni, ale spore, jeśli nie olbrzymie, przetasowania są niżej. Najbardziej dotyczy to oczywiście Palermo, które zostało przesunięte na ostatnie miejsce w lidze. O bałaganie na Sycylii meldowałem tutaj parokrotnie, ale ostatnie tygodnie dawały nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Bardzo dużo miejsca we włoskiej prasie poświęcono szukaniu przez Palermo nowego właściciela. W pewnym momencie wydawało się, że władzę w klubie przejmie amerykański gigant York Capital, ale jak powiedziała na konferencji przedstawiającej nowych zarządców Palermo, pani Daniela De Angeli w Stanach potrzebowali chwili na zastanowienie się, a ponieważ inny kontrahent gotów był wejść w biznes dużo szybciej to na pokładzie powitano Arkus Network. Właściciele firmy zapewniali, że będą w stanie utrzymać Palermo w Serie B nawet w przypadku braku awansu do elity już w tym sezonie. Pytanie więc jak zapatrują się na nową rzeczywistość? Bo Rosanero nie zostało zdegradowane za przewinienia z obecnych rozgrywek, a za całokształt działań z lat 2015-18. W komunikacie obwieszczającym tą decyzję przyznano nawet, że gdyby nie oszustwa fiskalne to Palermo nie miałoby żadnych szans przystąpić do rozgrywek już w sezonie 2017/18. Klub ze Stadio Renzo Barbera może oczywiście jeszcze się odwołać od wyroku i wygrać apelację, ale sprawa wygląda na bardzo poważną. Z drugiej jednak strony Chievo zeszłego lata również miało zostać zdegradowane za kreatywną księgowość przy transferach, a skończyło tylko ze śmieszną karą ujemnych punktów na nowe rozrywki.

Tym samym do barażu o Serie A może szykować się Perugia, która na pewno jest sportowym rozczarowaniem. Nie była w stanie sportowo dodrapać się choćby ostatniego miejsca barażowego o Serie A. Klub ze sporą historią, oddanymi kibicami i możliwościami powalczenia o awans cały sezon spędził w środku stawki. Zawodem jest też postawa Foggii. I Satanelli startowali do rozgrywek z deficytem sześciu punktów, ale całkiem szybko go odrobili. Wydawało się, że teraz wystarczy utrzymać tempo punktowania i spokojnie wyskoczyć ponad strefę play-out bo kadra jaka jest w Apulii predestynowała do gry w środku stawki. Tymczasem Foggia do ostatnich minut ostatniego meczu broniła się przed bezpośrednim spadkiem i była bardzo, bardzo blisko 16-tej lokaty. Kiedy sędzia pokazywał ile doliczy do regulaminowego czasu w meczu Hellas-Foggia wszyscy byli zadowoleni na Bentegodi, gospodarze wciąż pozostają w grze o awans bo weszli do play-off, a goście mimo porażki utrzymywali się w play-out. Wtedy jednak odpalił Gianmarco Zigoni i skompletował hat-trick, który wyciągnął Venezię z miejsca 17-go na 15-te spychając do strefy spadkowej Foggię. Na dzień przed kolejną rocznicą założenia klubu…Po decyzji degradującej Palermo na ostatnie miejsce wydawało się, że Foggia podskoczy o jedno miejsce i zagra play-out, ale władze ligi w ogóle zrezygnowały dziś z tego formatu i do trójki spadkowiczów (Foggia, Padwa, Carpi) dołączą Palermo. To jednak może nie być koniec zamieszania ponieważ ekipa z Apulii apeluje jeszcze o odzyskanie przynajmniej dwóch punktów z kary jaka została na nią nałożona przed rozgrywkami. Gdyby tak się stało w przepaść zostanie strącona Salernitana. Włochy w pełnej krasie.

Tym samym ligowy byt ratuje Venezia, czyli chyba największe z rozczarowań sezonu. Klub mający bardzo solidne fundamenty finansowe, planujący przebudowę obiektu i awans do elity nie tylko po to żeby znaleźć się tam na chwilę, a stanowić przynajmniej solidnego średniaka do samego końca bije się o to żeby nie wrócić tam gdzie był dwa lata temu. Chyba nikomu nie wydawało się, że rozwód z Pippo Inzaghim będzie tak bolesny dla obu stron. Venezia dwukrotnie zmieniała trenera w tym sezonie, nie mogła wyskoczyć z drugiej połowy stawki. Stefano Vecchi okazał się totalnym niewypałem, ale już rezygnacja z Waltera Zengi była chyba przedwczesna. Koniec końców Serse Cosmi dokonał cudu i w dwie minuty – jak się okazuje- utrzymał ekipę Lwów w Serie B.

Żeby zakończyć pozytywnie to ostatnie miłe zaskoczenie sezonu zasadniczego: Livorno. Toskańczycy fatalnie weszli w sezon, ale wystarczyła zmiana szkoleniowca z klubowej legendy, ale raczej ideologa (Cristiano Lucarelli) na poważnego gościa (Roberto Breda), który najpierw ocenił siłę swojej kadry, a w styczniu dobrał ogniwa, które mogą pomóc mu w realizacji celu i proszę – Livorno utrzymuje się w Serie B bez konieczności oglądania się na innych. Szacunek. Szkoda tylko, że Tomasz Kupisz miał w tym sukcesie marginalny udział.

No właśnie Polacy: Kupisz ma za sobą najsłabszy sezon  na włoskich boiskach. Nie grał w Ascoli, nie zaistniał w Livorno choć swoje szanse dostał. Ciekawe czy w nowych rozgrywkach pozostanie na tym poziomie? Michał Marcjanik to gość o którym zupełnie zapomniałem, że przyszedł zimą do Carpi, ale skoro nawet na minutę nie wszedł na plac to jak o nim pamiętać? Nieporozumienie te Włochy. Radosław Murawski rozegrał 2012 minut i był ważną postacią Palermo. Spokojnie powinien utrzymać się na tym poziomie w przyszłym sezonie, stać go na regularną grę u faworyta rozgrywek. Tego samego nie można powiedzieć o jego klubowym koledze, Przemysławie Szymińskim, który miał problemy z regularną grą (1445 minut, gol i asysta). Były gracz Wisły Płock powinien sobie poradzić jednak w zespole pokroju Perugii czy Ascoli. Ostatnim z naszych jest Paweł Dawidowicz, który stanowi o sile Hellas (2145 minut). Jeśli Werona przebrnie przez baraże powinien w jej szeregach dostać szansę nawet w Serie A, ewentualnie może któryś z beniaminków po niego sięgnie? Poniżej poziomu Bartosza Salomona na pewno nie zagra.

Królem strzelców został Alfredo Donnarumma z Brescii z 25 bramkami na koncie.

Komentarze