Meldunek z (drugiego) frontu. Kolejki 19-23

Meldunek z (drugiego) frontu. Kolejki 19-23

Cześć! Po przerwie dłuższej niż zwykle wracamy z podsumowaniem tego co działo się na boiskach (i nie tylko) Serie B. Kiedy rozstawaliśmy się w grudniu to Palermo miało spokojnie włączyć tempomat i jechać autostradą w stronę awansu z prędkością, której nabrali gracze Rosanero. Cóż rzeczywistość początku 2019 roku wygląda zgoła inaczej. Co poza tym? Będzie parę słów o Hellasie i Fabio Grosso, o nowym wyzwaniu Tomasza Kupisza. Do tego sporo skrótów. Skoro okejkę daje sam Donnarumma to nie może być źle. Zapraszamy!

Nie możemy zacząć jednak inaczej niż od Sycylijczyków. O sytuacji z angielskimi właścicielami, maltańskim funduszem inwestycyjnym i problemach Zampariniego przeczytacie w tekście Przemka Augustyna. Żeby się jednak nie powtarzać to tylko zaktualizuję sytuację. W Walentynki władzę w klubie przejęła Pani Daniela De Angeli i Pan Rino Foschi, który został prezydentem klubu. Ich zadaniem jest ustabilizowanie sytuacji w klubie i znalezienie sensownego inwestora. W poniedziałek ogłoszono, że Palermo wypłaciło zaległe pensje za listopad i grudzień, tym samym uniknęło odjęcia punktów w tabeli. Rosanero pomaga rodzina Mirri, która opłaciła te zaległości, ale tak działać na dłuższą metę się nie da. Kolejny termin spłacenia zaległości to 15 marca. Jeśli nie uda się go dotrzymać parę oczek zniknie z dorobku Sycylijczyków. Wczorajsze (z 20 lutego) Il Giornale di Sicilia szacuje, że do czerwca władze klubu muszą znaleźć 25 milionów euro na dokończenie sezonu. La Gazzetta dello Sport informuje natomiast, że Pan Foschi wraz z Dario Mirrim szukają ewentualnego inwestora w Stanach Zjednoczonych. Jak trudne to zadanie przekonał się o tym dwukrotnie Zamparini, a polskim kibicom na pewno złożoność takich interesów pokazał przypadek Wisły Kraków.

Zamieszanie w gabinetach wpłynęło na postawę piłkarzy. Gracze Roberto Stellone w tym roku wygrali zaledwie raz na pięć prób. Blisko sukcesu byli w ostatni piątek przed własną publicznością, ale w meczu na szczycie dali sobie w głupi sposób wyrwać trzy punkty w ostatniej akcji meczu. Spotkanie nie stało na wysokim poziomie, gospodarze bardzo długo męczyli się żeby jakkolwiek zagrozić bramce Alfonso i kiedy w 79 minucie prowadzenie dał Ilija Nestorovski chyba wszyscy oglądający ten pojedynek pomyśleli, że wygrana z liderem może pięknie osłodzić gorycz ostatnich dni. Jako się rzekło wcześniej nic takiego nie miało miejsca i punkt przyjezdnym uratował rezerwowy Luca Tremolada.

Radosław Murawski, Przemysław Szymiński i spółka zaczynali rok z pięcioma punktami przewagi nad Brescią i Pescarą. Obecnie są punkt za niedawnym rywalem i tylko trzy nad Benevento (spadkowicz ma już osiem meczów w lidze bez porażki i tylko dwa stracone gole w tym czasie). Nie ma wątpliwości, że presja będzie plątała nogi L’Aquile w walce o awans i to co było nie do pomyślenia w grudniu teraz jest założeniem bardzo realnym: Palermo sportowo może nie wejść do Serie A. Jeśli w dodatku poza boiskiem będą zapadały decyzje niekorzystne dla klubu to bardzo prawdopodobny jest scenariusz, który już zrealizowało Bari.

Skoro przy poprzednim wątku wywołana do tablicy została Brescia Calcio, to parę słów o nowym liderze w stawce. Rundę rewanżową zaczął świetnie: jedenaście punktów w pięciu meczach ugrało jeszcze tylko Benevento, ale to ekipa ze Stadio Mario Rigamonti jest bardziej efektowna bo średnia trzech goli na mecz w tym okresie musi robić wrażenie. Zwycięstwo 5:1 w Pescarze z jednym z kandydatów do awansu to pokaz siły. Tydzień wcześniej wraz ze Spezią stworzyli świetne widowisko skończone remisem 4:4, ale gdyby gracze Eugenio Coriniego byli bardziej skuteczni to powinni to wygrać jakoś 6:4. Zaryzykuję stwierdzenie, że żaden z zespołów w styczniu i lutym nie miał meczów o takim ciężarze. Wyjazdy do Pescary i Palermo choćby przez pryzmat tabeli aspirują do mitycznego „meczu o sześć punktów”. Spezia od początku roku punktuje bardzo solidnie, a pogromcy nie znalazła od 1-go grudnia aż do zeszłej niedzieli. Zestaw uzupełniają zawsze niewygodna Perugia (wyjazd) no i słabiutkie Carpi (też w delegacji). Leonessa  zalicza więc w tych rozgrywkach trudny egzamin za kolejnym trudnym egzaminem i wiele wskazuje na to, że w wakacje będzie cieszyć się z promocji uzyskanej wraz ze świadectwem z czerwonym paskiem.

Egzamin i to komisyjny musiał w niedzielę wieczorem zdać Fabio Grosso i jego Hellas. Pisałem w grudniu, że gdyby takie same wyniki z tym zespołem osiągał ktoś kto nazywa się inaczej to już by go w Weronie nie było. Cierpliwość włodarzy klubowych zaczyna się kończyć także względem Mistrza Świata z 2006 roku. Trener grał o swoją posadę w meczu właśnie ze Spezią co czyniło ten sprawdzian jeszcze trudniejszym. Drużyna jednak pokazała hart ducha i nie dość, że zwyciężyła na trudnym terenie to jeszcze podniosła się po ciosie z czwartej minuty kiedy to Luca Mora przewrotką dał prowadzenie gospodarzom.

Hellas w końcu zagrał na miarę swoich możliwości i ostatecznie wygrał ratując posadę trenera. Już następnego dnia dało się słyszeć głosy, że kredyt zaufania dla byłego gracza Juventusu jest tak duży, że niezależnie co będzie się działo zachowa swoją robotę do końca rozgrywek. Ciężko mi  w to uwierzyć i chyba lepiej dla Fabio żeby po prostu zaczął wygrywać częściej niż raz na pięć meczów. Najbliższa okazja już w piątek kiedy na Bentegodi przyjeżdża Salernitana i postara się nie być pierwszą ofiarą Hellasu u siebie w tym roku. Póki co zawstydzające gospodarzy remisy wywiozły stąd Cosenza i powolutku wstające z kolan Crotone.

Luty dla wszystkich związanych z włoską piłką rozpoczął się bardzo nerwowo. 22 kolejkę inaugurował mecz Lecce-Ascoli, który zakończył się już po kilku sekundach. W walce o górną piłkę głowami zderzyli się pomocnik gospodarzy Manuel Scavone oraz gracz gości Giacomo Beretta. Dla tego pierwszego ten wypadek miał skutki bardzo negatywne. Zawodnik bezwładnie upadł na murawę, stracił przytomność i nie reagował na żadne bodźce. Natychmiast przystąpiono do reanimacji, po chwili pojawiła się na murawie karetka i zabrała Scavone do szpitala. Gracz odzyskał przytomność już w pojeździe i można powiedzieć, że skończyło się na strachu.

Włosi są bardzo wyczuleni na takie zdarzenia bo też śmierć piłkarza nie omijała w ostatnich latach tego kraju żeby tylko przypomnieć przypadki Piermario Morosiniego czy zeszłoroczny Davide Astoriego. Tym razem jednak wszystko zakończyło się dobrze. Zawodnik po dwóch dniach i przejściu wszystkich badań został wypisany ze szpitala w którym jeszcze zdążył odwiedzić go Beretta. Sam mecz na prośbę piłkarzy został przerwany w pierwszej minucie i ma być rozegrany 23 marca o godzinie 18.

Na początku roku na Soundcloud ukazał się wywiad Piotra Dumanowskiego z Tomaszem Kupiszem. Kto jeszcze nie słuchał powinien, rozmowa jest bardzo ciekawa i sporo w niej kulis Serie B.

Tomasz wtedy zapowiadał, że lada moment ucieknie z Ascoli do zespołu w którym mógłby grać w taktyce w której czuje się najlepiej. Jego wybór padł ostatecznie na Livorno i nasz rodak powoli staje się ważną postacią beniaminka. Jeszcze nie dał żadnych konkretów, ale już po dwóch spotkaniach wywalczył sobie miejsce w jedenastce. Toskańczycy po zmianie trenera aktywnie włączyli się do walki o utrzymanie i raczej nie spadną z ligi na kilka kolejek do końca, a grać o swoje będą do ostatniej kolejki. Kupisz powinien w ich barwach ruszyć swój licznik bramek i asyst i wydaje się, że nawet w razie degradacji sam jest w stanie utrzymać się na włoskim zapleczu zmieniając klub. Zawodnik w rozmowie z Piotrem Dumanowskim przyznaje, że wolałby jednak ustabilizować swoje życie i pomieszkać dłużej w jednym miejscu więc może niech lepiej Livorno się utrzyma?

Co u innych Polaków? Paweł Dawidowicz jest podstawowym zawodnikiem Hellas i jeśli nie gra to raczej z powodu rotacji w składzie niż słabszej formy. Przeciwko Spezii zagrał jako „szóstka”, ale częściej widać go w środku obrony. Jeśli chce się rozwijać to po sezonie musi iść wyżej. Najlepiej byłoby dla niego awansować wraz z zespołem, ale jeśli się to nie uda to chyba warto powalczyć o transfer do Serie A.

Radosław Murawski także jest piłkarzem pierwszego wyboru w Palermo. Jeśli akurat nie gra to jest to efektem rotacji jak w przypadku Dawidowicza albo… pauzy za żółte kartki tak jak w 23 kolejce z Perugią.  Jego kolega z zespołu, Przemysław Szymiński, zaczął regularnie grać pod koniec zeszłego roku i ten trend utrzymał też w tym roku. Urazów wtedy doznali Haitam Aleesami i Slobodan Rajković i to ich zastępował Polak. Teraz obaj wrócili do zdrowia i zabrakło dla Szymińskiego miejsca w podstawowym składzie na mecz z Brescią, ale ubył mu za to w styczniu jeden z rywali do gry w środku obrony  – Aljaz Struna, który został zawodnikiem Houston Dynamo. Jakby nie patrzeć szanse na grę jednak wzrosły.

 

Na koniec tabela:

W klasyfikacji capocannoniere konkurencję dystansuje Alfredo Donnarumma, który ma na swoim koncie już 21 trafień i drugiego w stawce Leonardo Mancuso wyprzedza aż o osiem bramek! Donnarumma tylko w tym roku zdobył siedem goli w zaledwie czterech meczach (nie grał z Palermo).

Komentarze