Meldunek z (drugiego) frontu. Kolejki 11-14

Meldunek z (drugiego) frontu. Kolejki 11-14

Lekko zaburzamy rytm podsumowania wydarzeń w Serie B co pięć kolejek, a dzieje się to z dwóch powodów: po pierwsze liga trochę zwolniła i w listopadzie nie było ani jednej kolejki w środku tygodnia. Po drugie Palermo zmieniło właściciela!

Wszystko wskazuje na to, że tym razem obędzie się bez przykrych dla fanów Palermo niespodzianek i nowy inwestor faktycznie ma pieniądze by rozwijać klub. Przypomnę tylko pokrótce, że Zamparini całkiem niedawno – bo w marcu 2017 organizował już konferencję prasową z nowym właścicielem klubu, Paulem Baccaglilnim. Celebryta miał być przedstawicielem amerykańskiego konsorcjum, które chciało budować w stolicy Sycylii park rozrywki oraz mocną drużynę piłkarską. Koniec końców okazało się, że do niczego takiego nie dojdzie bo „inwestor” jest bez kasy. Jeszcze w lipcu US Palermo wróciło w ręce Zampariniego, a Baccaglini zasłyną jedynie pochwaleniem się tatuażem z symbolem klubu.

Trochę mało jak na mocarstwowe plany o których głośno mówił. Tym razem ma być jednak zdecydowanie inaczej. Obecnego lidera Serie B przejmuje bowiem konsorcjum z Londynu i jeśli prawdą jest do to do czego dotarli włoscy dziennikarze to ma to ręce i nogi. Global Futures Sports and Entertainment – bo tak nazywa się nowy właściciel powstało dokładnie 21 marca tego roku. 74,5% akcji posiada Clive Richardson i jego należy traktować jako CEO całego projektu. 25% udziałów jest w rękach pana Jamesa Sheehana, a 0,5% ma Chris Cleverley. Kapitał zakładowy tej firmy to około 100 milionów funtów, ale ponoć 21 listopada został podwyższony do 200 milionów. Osobą, którą kibice piłkarscy powinni kojarzyć jest natomiast David Platt – były reprezentant Anglii i gracz m.in. Juventusu, Sampdorii czy Bari.

„Mamy grupę konsultantów, którzy wywodzą się ze świata piłki: menadżerów, trenerów, byłych piłkarzy. Jednym z członków tej grupy jest właśnie Platt, który bardzo nam tutaj pomaga ponieważ grał we Włoszech i zna specyfikę włoskiej piłki”.

Wyjaśnił na wczorajszej konferencji Clive Richardson. Sam Platt przekonywał natomiast, że w tej chwili najważniejsze zadanie jakie stoi przed nowymi właścicielami to zapewnienie spokoju i cierpliwości drużynie. Jej nic ma nie przeszkadzać w kontynuowaniu pracy nad awansem.

Global zakupiło zespół ze Stadio Renzo Barbera za symboliczne 10 euro, ale „w pakiecie” otrzymali także zobowiązania do spłacenia na kwotę 22,8 miliona w europejskiej walucie. Patrząc zupełnie z boku na tę transakcję wszystko to wygląda zdecydowanie lepiej niż w marcu 2017 roku, ale ponieważ to wciąż Palermo i wciąż jedną ze stron jest Zamparini to nie zdziwię się jeśli za pół roku zamiast pewnego awansu do elity będzie miała miejsca spektakularna kraksa klubu, a w najlepszym wypadku powrót w ramiona Maurizio. Ze swojej strony życzę jednak by wszystko tym razem odbyło się po myśli fanów Rossanero.

David Platt i jego przełożeni nie chcą przeszkadzać trenerowi oraz drużynie w walce o awans i to jest chyba najlepsza wiadomość dla Roberto Stellone. Jego podopieczni przeszli przez listopad suchą stopą i liderują stawce. W czterech meczach dwukrotnie wygrali i dwa razy remisowali. Uwagę zwraca zwłaszcza gładkie 3:0 z Pescarą, ale na Sycylii też doceniają na pewno punkt wywieziony z Werony, choć to goście zasługiwali na więcej z przebiegu gry. Gdyby zamiast podziału punktów z Benevento u siebie była wygrana, to ten dorobek wyglądałby jeszcze bardziej okazale.

Kończąc wątek Palermo podsumujmy jeszcze występy naszych rodaków w minionych czterech kolejkach. Przemysław Szymiński: 0 (słownie: zero) minut. Były zawodnik płockiej Wisły ani razu w tym czasie nie podniósł się z ławki. Radosław Murawski natomiast rozegrał kolejno: 82 minuty z Cosenzą, 18 minut z Pescarą (okraszone ładnym golem na 2:0 TUTAJ od 3:03), ławka z Hellas i 65 minut przeciwko Benevento.

Co dzieje się za plecami l’Aquile? Wciąż zaskakuje US Lecce, które jest już wiceliderem w stawce. Beniaminek rozpoczął listopad od przegranej nad Adriatykiem z Pescarą 2:4, ale w kolejnych trzech potyczkach zanotował trzy skalpy na Cosenzie, Cremonese i Carpi. Wciąż dobrze prezentuje się Simone Palombi, który w wymienionych meczach zdobył dwa gole, ale w listopadzie i na początku grudnia liderem zespołu był Andrea La Manita autor też dwóch trafień oraz także dwóch asyst. W każdym ze spotkań zanotował punkty do klasyfikacji kanadyjskiej! Przed Lecce w sobotę kolejny sprawdzian bo podejmą odradzającą się powoli Perugię, która w interesującym nas okresie ma dokładnie taki sam bilans spotkań jak Giallorossi.

Ekipa Alessandro Nesty to w ogóle ciekawy przypadek. W poprzednim sezonie (jeszcze nie pod wodzą mistrza świata) po fatalnym październiku (1 punkt) odbiła się od dna właśnie w listopadzie i pierwszej grudniowej serii gier (8 oczek). W trwającym campionato w październiku punktowali lepiej (6 oczek, ale dwie porażki), a w listopadzie i na początku grudnia zebrali 9 punktów. Jeśli trzymać się tej analogii to fani Gryfonów na zwycięstwo poczekają do połowy stycznia! Na szczęście piłka nożna to nie tylko statystyka i w Perugii wszyscy wierzą, że ich ulubieńcy zaczną wreszcie punktować regularnie i spokojnie zapewnią sobie miejsce w barażu o elitę, a tam walka rozpocznie się już od początku. Umiejętności zawodnikom z Perugii może co prawda brakować, ale ambicji i woli walki jest u nich za to masa. Każde z ostatnich zwycięstw to walka na ostrzu noża, którą na swoją stronę przechylali właśnie podopieczni byłego obrońcy Milanu. Wyjątkiem jest tutaj porażka z Benevento po golu w ostatniej minucie gry, ale Perugia w taki sposób zwyciężyła np. Padwę. Poniżej skrót meczu z Livorno – polecam szczególnej uwadze sytuację tuż przed golem na 2:1 dla gospodarzy. Świetnie widać wspomniany wyżej brak umiejętności połączony z brakiem w komunikacji 😉

Powoli budzi się także Venezia FC, która powinna być dużo wyżej w stawce. Pomogła w tym zmiana szkoleniowca na Waltera Zengę, który goryczy porażki doznał dopiero w swoim piątym meczu, ale na możliwe do ugrania w czasie trwania jego kadencji 21 punktów zebrał dwanaście. Może nie jest to średnia wybitna, ale zaczynał od remisów z Palermo oraz Hellas, a przegrał tylko z będącą na podium Cittadellą. Można tu chyba użyć sloganu o dobrej zmianie?

O takiej nie można na pewno mówić w Crotone. Massimo Oddo może póki co jedynie zapłakać z bezsilności bo jego ekipa w pięciu meczach (licząc z wtorkowym w Pucharze Włoch) tylko raz zremisowała i czeka na gola od 8 listopada. W stawce osunęła się zaś już na miejsce piętnaste za które „nagrodą” na koniec sezonu są play-out o utrzymanie w Serie B.

Claudio Foscarini w Padova Calcio zaczął od wygranej, ale już w dwóch następnych pojedynkach musiał uznać wyższość rywali. Jeszcze gorzej wygląda statystyka Roberto Bredy, który w Livorno zmienił legendę miasta, Cristiano Lucarelliego – ledwie punkcik w trzech grach. Lucarelli poleciał zresztą po meczu prezentowanym wyżej. Osobiście uważam jednak, że jeśli Breda nie odmieni jakoś szczególnie gry beniaminka z Toskanii to Lucarelli wróci jeszcze w tym sezonie na jego ławkę. Fatalne wyniki drużyny to przede wszystkim wypadkowa słabej kadry zespołu. Livorno kadrowo nie jest gotowe na Serie B, a sam trener w szatni był postacią bardzo szanowaną. Zresztą w ładnych słowach pożegnał go kapitan Alessandro Diamaniti:

Wielcy zdobywcy mogą przegrać jedną bitwę, ale na końcu to oni wyrywają wojnę. Crstiano Lucarelli w roli trenera wygrał ich już wiele. Ja zostaję i będę walczył o dobre imię miasta i klubu. Forza Livorno!”.

Ostatnim z nowych-starych trenerów na ławce w Serie B jest zaś Massimo Rastelli, którego bilans w Cremonese to póki co 2-0-1.

***

Uzupełniając „polski wątek” na zapleczu włoskiej ekstraklasy należy odnotować kolejne trzy występy Tomasza Kupisza w Ascoli. Wszystkie z ławki, wszystkie bez liczb. Paweł Dawidowicz (Hellas) rozpoczął od 32 minut z Cremonese. Z Brescią (2:4) wszedł zaraz po przerwie przy stanie 0:2, a przeciwko swojemu byłem klubowi zagrał już pełne 90 minut. Fabio Grosso zawsze gra naszym rodakiem w środku pola na pozycji defensywnego pomocnika.

Tabela:

Na czele klasyfikacji strzelców już umacnia się Alfredo Donnarumma, która pokazuje, że Serie B to jego środowisko naturalne. W minionych czterech seriach gier strzelił trzy gole i na koncie ma już łącznie 10 trafień. Po siedem mają goniący go Leonardo Mancuso (Pescara +1) i Massimo Coda (Benevento +2).

W grudniu warto zwrócić uwagę na mecze Lecce vs Perugia, Benevento vs Hellas (8,9.12), Hellas vs Pescara (17.12), Benevento vs Crotone (23.12), Hellas vs Cittadella (27.12) czy na sam koniec roku Cittadella vs Palermo (30.12).

Komentarze

Leave a Comment

(required)

(required)