Meldunek z (drugiego) frontu. Kolejki 1-5

Meldunek z (drugiego) frontu. Kolejki 1-5

Cześć! Przyznam szczerze, że kiedy około półtora roku temu startował ten cykl zdawałem sobie sprawę z tego, że zaplecze Serie A jest ligą przaśną, czasem kuriozalną i spokojnie można wobec niej zastosować powiedzonko o naszej 1. Lidze: „Pierwsza liga to styl życia”. Jednak w najbardziej absurdalnych i abstrakcyjnych scenariuszach nie przewidziałem, że poważna, bądź co bądź, liga może wyglądać tak jak Serie B sezonu 2018/19.

Sądzę, że wszyscy z was, a jeśli nie wszyscy to zdecydowana większość wie co mam na myśli. Temat przez wakacje był wałkowany i opisywany przez redakcję więc nie będę się nad nim rozwodził. Liga gra w 19-zespołowym składzie, co kolejkę pauzuje jedna drużyna, a problemy większe czy mniejsze ma praktycznie każdy klub w stawce. Wiadomo też, że są zespoły, które forsują powiększenie składu o kolejnych uczestników zmagań, przedstawiają swoje argumenty, ale jestem niemal pewien, że Serie B dogra campionato  w obecnym kształcie. Zakładać się jednak nie mam zamiaru – tu może wydarzyć się dosłownie wszystko.

To tyle tytułem wstępu, czas zająć się tym co najważniejsze więc wydarzeniami boiskowymi. Na murawach SerieBKT (nowy sponsor tytularny rozgrywek) jest bowiem także ciekawie.

Przed startem sezonu ciężko było jednoznacznie wskazać głównego faworyta do awansu, ale już po miesiącu zmagań taki się pojawił. Mowa oczywiście o Hellas Werona spadkowiczu z elity. W mieście Romea i Julii z pokorą i spokojem przyjęto degradację, a ogólnowłoskie zamieszanie dotyczące składów lig nie dotyczyło działaczy Hellas. Gialloblu uzupełnili letnie ubytki w kadrze (m.in. za Samuela Souprayena na lewą obronę przyszedł Alessandro Crescenzi, a z upadłego Bari wyłowiono Liama Hendersona). Podstawą było jednak zatrudnienie dobrego szkoleniowca i takiego udało się znaleźć. Hellas prowadzi bowiem Fabio Grosso, mistrz świata z 2006 roku, trener który przez wszystkich na Półwyspie Apenińskim skazywany jest na sukces. Grosso w poprzednich rozgrywkach doprowadził wspomniane Bari do barażu o Serie A, a teraz wraz ze Scaligeri chce się wspiąć do ekstraklasy. Początek mają bardzo dobry: pięć meczów, cztery wygrane, jeden remis. W pokonanym polu m.in. inny spadkowicz – Crotone i to na jego stadionie:

I Squali początek rozgrywek mają raczej średni, bo ledwie sześć punktów w pięciu grach nikogo tam w pełni nie zadowala, ale jest to kapitał na którym można coś zacząć budować. Wracając jednak do Werony to w najbliższych kolejkach można liczyć na kolejne komplety punktów. Najbliżsi rywale to bowiem: Salernitana (W), beniaminek z Lecce (D) czy mocno zawodząca Venezia.

Zatrzymajmy się więc na chwilę przy tych dwóch ostatnich zespołach zaczynając od byłego pracodawcy Pippo Inzaghiego. Stery bo byłym świetnym napastniku AC Milan przejął Stefano Vecchi, który do tej pory wykonywał świetną robotę w młodzieżowych sektorach Interu. Choć doświadczenie w Serie B ma bo w sezonie 2013/14 prowadził Carpi, które zostawił w środku stawki. Obecnie 47-letni szkoleniowiec chciałby być chociażby w tamtych rejonach wraz ze swoimi podopiecznymi. Latające Lwy bowiem nie szybują wysoko. Ledwie jedna wygrana, trzy porażki z rzędu i szesnaste miejsce w stawce. Inaczej to sobie pewnie wyobrażał prezydent Joe Tacopina. Z drugiej jednak strony przy tak licznych odejściach z drużyny trzeba sobie zdawać sprawę, że nowe elementy układanki nie będą od razu do siebie pasowały. Poza trenerem klub opuścili także tacy piłkarze jak m.in.: Leo Stulac (Parma), Stefano Moreo (Palermo), Emil Audero (Sampdoria via Juventus), Marco Firenze (powrót do Crotone – to on jest autorem gola w meczu z Hellas, którego skrót macie wyżej). Pytanie tylko ile cierpliwości będą mieć włodarze Venezii wobec wizji i planów budowy zespołu przez nowego trenera. Pierwsze głowy w tym sezonie w lidze już spadły (o tym będzie za chwilę). W weekend idealny przeciwnik na przełamanie, słabiutki beniaminek z Livorno.

Na szczęście (póki co) Toskańczycy są odstępstwem od formy nowicjuszy w tej lidze. Padwa punktuje w miarę solidnie i trzyma się środka stawki, ale za to US Lecce wyrasta na coraz większą niespodziankę. Osiem punktów, obicie Venezii i właśnie Livorno, szóste miejsce w stawce (a przecież było jeszcze prowadzenie 3:0 z Benevento).

Tak grają podopieczni Fabio Liveraniego. Prym wśród nich wiedzie wypożyczony z Lazio napastnik Simone Palombi autor już czterech trafień w rozgrywkach. Złożyły się na nie dwie doppietty na wymienionych wyżej rywalach. Giallorossi po latach banicji w niższych ligach wracają więc na ten w miarę porządny poziom bez kompleksów. Można tylko żałować, że przez upadek Bari przepadły derby Apulii czyli jedno z najgorętszych starć we Włoszech. Tych derbów nie będzie, ale za to dojdzie do innego wewnątrz apulijskiego pojedynku z Foggią. I Satanelli powoli, powolutku wygrzebują się z minusowych punktów jakie za problemy finansowe zostały nałożone na klub przed startem rozgrywek. Z kary – 8 oczek zostały do odrobienia jeszcze dwa także przed starciem derbowym, które zaplanowane jest na dziewiątą kolejkę Foggia powinna być już na plusie. Zwłaszcza, że wcześniej zagra m.in. z Ascoli czy Cosenzą. O sile drużyny stanową przede wszystkim nowi zawodnicy na czele z wiecznym Albano Bizzarrim w bramce. Póki co w blokach startowych jest kreowany na główną postać drużyny Cristian Galano. Legenda Bari i wypożyczony tuż przed startem zmagań z Parmy napastnik w pierwszym składzie wyszedł dopiero w środę przeciwko Padwie (2:1), ale gola nie zdobył. W drużynie czerwono-czarnych wszyscy na pewno na jego trafienia liczą, bo bez nich będzie bardzo ciężko się utrzymać. On sam zresztą także czeka na pierwszą bramkę w campionato bo będzie to jednocześnie jego pierwsze trafienie w historii występów w Serie B.

Na koniec przeglądu wydarzeń pierwszych pięciu kolejek Serie BKT zostawiam sobie wisienkę na torcie: Palermo! A jak Palermo to i Maurizio Zamparini. Właściciel sycylijskiego klubu przez całe lato walczył z otaczającym go światem. Najpierw zarzucał Parmie, że korumpowała sędziów (w meczu poprzedniego sezonu właśnie z Rosanero). Potem był gorącym orędownikiem ukarania tego klubu degradacją za aferę smsową, którą żyły Włochy. Następnie chciał walkowera za finał barażu z Frosinone (tu akurat miał podstawy do takich roszczeń).

W tym wszystkim oczywiście nie stracił głowy i kończącego poprzedni sezon Roberto Stellone zwolnił zastępując go Bruno Tedino, który został zmieniony właśnie przez Stellone. Cel przed drużyną jest jeden: powrót do elity. Pierwsze cztery kolejki potwierdziły mocarstwowe plany pracodawcy Radosława Murawskiego i Przemysława Szymińskiego, ale już w piątej serii gier przyszło pierwsze potknięcie – porażka z Brescią 1:2. Reakcja poczciwego Maurizio?

Trzeba przyznać, że szybki to był ruch. Czy opłacalny to się okaże, ale potencjał kadry jest taki że czy to z Tedino czy Stellone czy z jakimkolwiek innym trenerem ten zespół spokojnie powinien skończyć sezon na jednym z pierwszych dwóch miejsc. Potrzeba tam jedynie (aż?) spokoju. Być może właściciel Palermo pozazdrościł innym prezydentom bardziej odważnych ruchów? W końcu roszada u niego w klubie była dopiero trzecią w sezonie w całej lidze (sic!). Wcześniej pracę stracili David Suazo z Brescii i Marcello Chezzi z Carpi (obaj po trzecim meczu). Obu klubom te zmiany przyniosły efekt nowej miotły bo nowi szkoleniowcy zgodnie ugrali cztery oczka w dwóch kolejnych grach. Brescię prowadzi Eugenio Corini, a do Carpi po ponad roku powrócił Fabrizio Castori więc człowiek, który dał temu klubowi awans do Serie A. Poprzedni jego powrót do miejsca gdzie jest legendą (Cesena) był raczej średnio udany, ale tam jak okazało się latem nie wszystko zależało tylko od człowieka przy ławce rezerwowych.

Spośród naszych rodaków grających na zapleczu Serie A najlepiej ma się Radosław Murawski z Palermo, który wystąpił w każdym meczu w tym trzykrotnie od pierwszej minuty. We wtorek przeciwko Brescii został jednak zmieniony już w przerwie i zobaczymy jak to odbije się na jego pozycji u nowego-starego trenera. Jego klubowy kolega zaczął od pełnego starcia w pierwszej kolejce. W drugiej zagrał 52 minuty przeciwko Cremonese i później nie podniósł się już z ławki. Paweł Dawidowicz o którego tak bardzo zabiegał Hellas zagrał 24 minuty przeciwko Carpi (na środku obrony) i cały mecz  z Crotone (jako „szóstka”). To było w trzeciej i czwartej kolejce. W środku tygodnia nie podniósł się z ławki. Tomasz Kupisz (Ascoli) wystąpił w pierwszych dwóch meczach sezonu (łącznie 147 minut), a kolejne dwa spędził w rezerwie.

Aktualna tabela:

Na czele klasyfikacji strzelców Palombi z czterema golami. Za nim mały peleton zawodników, którzy trzykrotnie znajdowali drogę do bramki: Aleksandar Trajkovski (Palermo), Giampaolo Pazzini (Hellas), Luca Vido (Perugia), Alfredo Donnarumma (Brescia), Leonardo Mancuso (Pescara).

Kolejny meldunek jakoś na przełomie października i listopada.

Komentarze