Magia wraca na Olimpico. Luis Alberto ponownie zachwyca

Magia wraca na Olimpico. Luis Alberto ponownie zachwyca

Początek sezonu Lazio, to spory rollercoaster, jednak wśród zespołu Biancocelestich jest ktoś, kto wysuwa się swoją formą ponad resztę. To Luis Alberto, który po słabiutkim sezonie 2018/19 ponownie ujawnia nam się jako jeden z najlepszych pomocników Serie A.

Kariera Hiszpana do momentu transferu do Lazio prowadzona była bardzo chwiejnie. Nieudane przygody z Malagą, czy Liverpoolem sprawiły, że gracz sporo myślał o zakończeniu kariery. Odżył dopiero na wypożyczeniu w Deportivo La Coruna, które później pozwoliło mu na transfer do Lazio. Zaledwie 4 miliony euro wydane wówczas na pomocnika brzmią dzisiaj jak żart. Początek swojej przygody w Rzymie Alberto nie miał jednak wymarzonej. Nie wskoczył z marszu do pierwszego składu, a na początku stycznia na koncie miał tylko 27 minut. Po raz pierwszy w pierwszym składzie Orłów wyszedł 8 stycznia 2017 roku w starciu z Crotone, ale nie odmieniło to znacząco jego pozycji w zespole. Dalej grał mało, a Simone Inzaghi nie bardzo jeszcze wiedział jak go odpowiednio wykorzystać. Pierwszy pełni sezon młodszego z braci Inzaghi był okresem powolnego przechodzenia pomiędzy ustawieniem 4-3-3 a 3-5-2. W tej pierwszej formacji dla Luisa Alberto brakowało miejsca, bowiem rolę typowego środkowego pomocnika zajmował najczęściej Lucas Biglia. Wszystko zmieniło się podczas pewnego wyjazdowego spotkania w Genui, gdzie Lazio niespodziewanie napotkało ogromne problemy w starciu z Genoą. Gryfy prowadziły 2:1, gdy w 81 minucie na placu gry zameldował się Hiszpan.W doliczonym czasie gry, pomocnik dopadł do odbitej przed polem karnym piłki i perfekcyjnym uderzeniem zza pola karnego w długi róg pokonał Eugenio Lammanę, zapewniając Lazio punkt. Bramka naładowała zawodnika pewnością siebie, chociaż do końca rozgrywek wiele i tak nie pograł. Zdążył jeszcze tylko zaliczyć dwie asysty w starciu z Fiorentiną i zanotować mało udany występ w pierwszym składzie z Interem.

Wszystkie plotki o szybkim pożegnaniu zawodnika z Rzymem odłożono jednak na półkę, bo Simone Inzaghi był gotowy powierzyć w końcu Alberto znaczącą rolę w zespole. Sezon 2017/18 był dla Lazio słodko-gorzki. Przez większość rozgrywek byli objawieniem, strzelali mnóstwo goli, grając najładniejszą piłkę we Włoszech, przerwali serię domowych zwycięstw Juventusu, a jeszcze wcześniej pokonali Starą Damę w Superpucharze Włoch. Rozgrywki skończyli jednak przegrywając z Interem 3:2 i zajmując piąte miejsce w tabeli, awans do Ligi Mistrzów tracąc właśnie bezpośrednią różnicą spotkań z Nerazzurri. Luis Alberto był już wtedy mózgiem zespołu. Zanotował 18 asyst i strzelił 12 goli. Jego wartość poszybowała w górę, a myśleć o jego sprowadzeniu miała Barcelona czy Real Madryt.

Niestety dla Lazio, następny sezon był porażką. 8 miejsce w lidze (dzięki zdobytemu Pucharowi Włoch zapewnili sobie grę w LE), szybkie odpadnięcie z pucharów i ogólna mizeria na którą ciężko było patrzeć. Jedną z jej przyczyn był całkowity brak formy Luisa Alberto. Hiszpan jest tym rodzajem gracza, który jak jest w formie, to w każdym potrafi wzbudzić zachwyt, a każde zagranie celebrujesz niczym bramkę. Gdy z kolei jest bez formy, to niezwykle irytuje, tak że patrzenie na jego grę aż boli. Niespecjalnie pomogła nawet zmiana pozycji i przesunięcie go zza pleców napastnika do środka pola. Sześć asyst i sześć bramek, a do tego powszechna krytyka omal nie spowodowały jego odejścia, bo zawodnik był gotowy przystać na ofertę Sevilli i powrót do domu. Weto postawił Simone Inzaghi, który nie wyobrażał sobie odejścia zawodnika. Na nim opierał zespół i był gotowy nawet stracić Sergeja Milinkovicia-Savicia kosztem utrzymania Alberto.

Szkoleniowiec rzymian miał nosa, bowiem Luis Alberto znowu jest w formie i zachwyca. Pierwsze sześć spotkań tego sezonu, to bramka i cztery asysty. Co najważniejsze jednak, oglądanie Hiszpana znowu jest wielkim przeżyciem, a asysta przy trafieniu Ciro Immobile z Parmą najlepszym tego potwierdzeniem.

W spotkaniu z ekipą Gialloblu, 27-latek miał 130 kontaktów z piłką! Najwięcej w Lazio od sześciu lat. Nareszcie z jego gry zniknął pesymizm, machanie rękami, próby nachalnej kreatywności, a zastąpiła to prawdziwa przyjemność jaką czerpie z piłki. To w takim stanie Alberto jest najgroźniejszy i wiele wskazuje, że znowu będziemy świadkami jego rewelacyjnego sezonu. A jeżeli Alberto utrzyma taką dyspozycję, to wielka szansa, że Lazio ponownie stanie do walki o wejście do Ligi Mistrzów.

Komentarze