Lazio po scudetto? Czemu tak, a czemu nie

Lazio po scudetto? Czemu tak, a czemu nie

Lazio pokonało wczoraj Inter i wdrapało się na drugie miejsce w tabeli, tracąc przy okazji tylko jeden punkt do liderującego Juventusu. Rzymianie mają realne szanse, aby po raz pierwszy od 20 lat sięgnąć po scudetto i tym samym zdetronizować po latach Juventus. Przeanalizowaliśmy co przemawia za, a co przeciw ewentualnemu sukcesowi Orłów.

+ Drużyna to rodzina

Czytając wypowiedzi zawodników Lazio z ostatnich tygodni czy miesięcy, przebija się retoryka, ze w drużynie panuje wielkie zjednoczenie. Sergej Milinkovic-Savic mówił w tygodniu, że drużyna jest jak rodzina, a Felipe Caicedo wtórował, że nigdy nie grał w tak jednoznacznym zespole, a kto jak kto, ale Ekwadorczyk, który ma za sobą grę w Anglii, Rosji, Szwajcarii, Hiszpanii, czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich, raczej wie co mówi. Nawet Stefan de Vrij, który opuścił rzymski zespół dwa lata temu wspominał w tygodniu, że obecne wyniki są w dużej mierze zasługą tego, że Simone Inzaghi potrafi zbudować poczucie jedności w zespole. Gdy po zakończeniu poprzednich rozgrywek przyszłość Inzaghiego w Lazio była niepewna, Lucas Leiva miał mu wysłać wiadomość, że Lazio nie ma sensu bez niego. I tak jest do dzisiaj. Kolektyw to główna siła Lazio.

+ Skupienie na lidze

Po tak wyczerpującym spotkaniu jak wczoraj z Interem, Simone Inzaghi dał swoim podopiecznym dzień wolnego, nim ruszą przygotowania do weekendowego starcia z Genoą. Takiego komfortu nie ma Inter i Juventus, którzy muszą szykować się do występów w Lidze Europy i Lidze Mistrzów. Oba zespoły mają oczywiście kadry odpowiednio większe i bardziej przystosowane do gry na wielu frontach, jednak zmęczenie i czas na przygotowanie do kolejnych spotkań będzie mocno ograniczone. W przypadku Interu trzeba pamiętać, że czeka ich jeszcze rewanż w półfinale Pucharu Włoch z Napoli i późniejszy, ewentualny finał. Gra tylko w jednych rozgrywkach, to w tym momencie duży atut rzymian.

+ Wysoka forma gwiazd

Lazio to nie tylko drużyna Ciro Immobile, rewelacyjnego snajpera, który ma duże szanse, by przebić rekord Gonzalo Higuaina. Obecny sezon to rewelacyjna forma Luisa Alberto, który z piłką przy nodze wygląda jakby płynął. W nowej roli bardzo dobrze odnalazł się Sergej Milinkovic-Savic, który cofnięty bardziej do tyłu nie jest już może, aż tak efektowny jak niegdyś, ale zamiast tego jest bardziej efektywny. Sztukę dla sztuki zastąpiła praca organiczna dla całego zespołu. Serb przy okazji stał się specjalistą od ważnych trafień. To on w grudniu wyprowadził Lazio na prowadzenie w meczu z Juventusem i to on powtórzył to wczoraj z Interem. Oprócz tego w defensywie mistrzowską formę osiągnął Francesco Acerbi, który na ten moment wydaje się razem z Leonardo Bonuccim najlepszym stoperem Serie A. Zaskakujące jest to, że Lazio mające jednego bardzo dobrego stopera (Acerbi) i kilku lepszych (Radu, Luiz Felipe), czy gorszych wyrobników (Bastos, Patric, Vavro) ma najlepszą defensywę w lidze, która w 24 spotkaniach straciła tylko 21 goli. Do tego można jeszcze dołączyć Lucasa Leivę, który w 2020 roku ponownie wskoczył na najwyższe obroty i bardzo energiczne wahadła. Manuel Lazzari to cały czas chaos, jednak jak ma swój dzień, to rozrywa defensywę rywali.

https://twitter.com/Squawka/status/1229161262195585024

– Krótka kadra

Zarzut powtarzany od początku sezonu, wobec którego odpadnięcie z Ligi Europy czy Pucharu Włoch przyjęto w Rzymie bardziej z radością, niż złością. O ile jeszcze problemu nie ma w sytuacji, gdy wszyscy, lub prawie wszyscy zawodnicy są zdrowi, o tyle, gdy zaczynają się absencję, zaczyna się gehenna Inzaghiego. Patrząc na wczorajszy mecz z Interem, szkoleniowiec Orłów miał dosyć duży komfort. Na drugą połowę wpuścił do gry Joaquina Corręę, Manuela Lazzariego czy Danilo Cataldiego, zawodników gwarantujących jakość. Gdyby jednak zaczęły się kontuzje, to patrząc w głąb ławki widać dziurę. 20-letni Bobby Adekanye, solidny, ale już 34-letni Marco Parolo, czy elektryczny Patric, to nic w porównaniu z Interem i Juventusem, które ławki mają zdecydowanie dłuższe. Lazio, to przy okazji jedyny zespół w Serie A obok Torino, który w zimowym mercato nie dokonał ani jednego wzmocnienia. Były próby sprowadzenia Oliviera Giroud, które ostatecznie rozbiły się o sprzeciw Franka Lamparda, były też wypowiedzi dyrektora sportowego Igliego Tare o niechęci do zaburzenia harmonii w zespole. Aby poszerzyć ławkę do pierwszej drużyny na stałe włączono za to Josepha Minalę (tak, tego Minalę).

– Reakcja na porażkę

Lazio ma obecnie serię 19 spotkań bez porażki. Ostatni raz Biancocelesti przegrali 25 września 2019 roku z Interem, od tego czasu w lidze zdecydowaną większość spotkań wygrywając i kilka remisując. W pewnym momencie zapewne przyjdzie słabszy dzień (taki Lazio miało już w meczu z Romą, ale wtedy uratowano remis) i powstanie pytanie, jak Lazio zareaguje na porażkę. Na dzisiaj jest to zespół, który zbudował swoją pewność siebie na zwycięstwach z Milanem, Juventusem (dwukrotnie), czy Interem. Jak jednak będzie w momencie porażki, czy zespół będzie potrafił zacisnąć pięści i walczyć dalej, czy może “zejdzie z nich para”. Oczywiście możemy przyjąć, że Lazio do końca sezonu nie przegra, wtedy ten punkt wyrzucamy do kosza.

– Roma z pomocą dla Lazio?

Ostatni punkt, to trochę piłkarskie science fiction. Na dzień dzisiejszy Lazio traci punkt do Juventusu i ma dwa oczka przewagi nad Interem. Różnice minimalne, które mogą utrzymać się do końca sezonu. A gdy spojrzymy w terminarz, zobaczymy, że w 38 kolejce Juventus gra z Romą. Jeżeli Giallorossi będą jeszcze wówczas walczyli na przykład o Ligę Mistrzów, to tematu w zasadzie nie ma. Finansowa kroplówka z rozgrywek Champions League jest Romie bardzo potrzebna, więc raczej nie będzie wówczas obracania się na inne zespoły, nawet Lazio. Co jednak w sytuacji, gdy Giallorossi nie będą już o nic walczyli? Czy będziemy mieli do czynienia z odpowiedzią na słynne “Oh nooo”?

Zdjęcie

Komentarze