Lawina zwolnień ruszyła. Kto następny?

Lawina zwolnień ruszyła. Kto następny?

10 ligowych kolejek za nami, a tylko trzy zespoły do tej pory zdecydowały się na zmianę trenerów. W Milanie Marco Giampaolo zastąpił Stefano Pioli, w Genui kolejnych porażek nie wytrzymał Aurelio Andreazzoli, którego zmienił Thiago Motta, a kilka godzin temu Igor Tudor stracił swoją posadę w Udinese. To jednak nie koniec zmian, bowiem wiele klubów jest o krok od zmian na ławce.

SPAL – Sytuacja zespołu z Ferrary nie jest najlepsza. Znajduje się ona na przedostatnim miejscu w tabeli, zaledwie dwa punkty nad koszmarną Samdporią. Wyraźna obniżka formy uwidacznia się jeszcze bardziej, gdy spojrzy się na liczbę punktów, które rok temu na tym etapie miało SPAL. Było ich o pięć więcej, choć trzeba przyznać, że tym razem terminarz nie był dla nich najłaskawszy. Zdołali się oni już zmierzyć z czterema drużynami z TOP 6, z którymi wywalczyli jeden punkt (remis z Napoli). W ostatniej kampanii po 10. kolejkach zagrali oni z trzema drużynami z topki, gdzie uciułali aż sześć punktów (wygrane z Romą i Atalantą). Jak więc widać, coś jest na rzeczy z drużyną Arkadiusza Recy i Thiago Cionka. Leonardo Semplici będzie musiał użyć wszelkich możliwych sposobów, by nie dopuścić do porażki z Sampdorią, bo osunięcie się na koniec tabeli może przypłacić głową.

Torino – Drużyna Waltera Mazzariego zaliczyła dość rozczarowujący początek sezonu. Choć o niezakwalifikowanie się do Ligi Europy ciężko ich winić, bo mierzyli się z dużo silniejszym przeciwnikiem, jakim jest Wolverhampton, tak po finiszu ostatnich rozgrywek wielu fanów Toro miało nadzieje, że ich klub będzie w stanie namieszać w czołówce tabeli i wywalczyć awans do europejskich pucharów, może nawet bezpośredni. Niestety, na ten moment, drużyna radzi sobie gorzej niż rok temu, a do tego zdążyła już zaliczyć parę kompromitujących wpadek. Do takich przypadków trzeba zaliczyć choćby porażki z Lecce u siebie (jak dotąd jedno z dwóch zwycięstw beniaminka), z Sampdorią na wyjeździe (JEDYNA wygrana genueńskiej drużyny), z Parmą po strzelaninie czy z Udinese, tym samym, które w ostatnich kolejkach osiągnęło zawrotny bilans 1-11 i zwolniło trenera, czy finalnie pogrom od grającego w kratkę Lazio. W następnym meczu, czyli derbach Turynu, Bykom również może być ciężko o jakikolwiek punkt. A jeśli pozostałe mecze potoczą się dla nich niekorzystnie, mogą nawet wylądować w strefie spadkowej.

Brescia – Obecny mistrz Serie B mija się obecnie z przewidywaniami wielu kibiców i ekspertów. Drużyna, która bezproblemowo dostała się na najwyższy szczebel rozgrywek, jest obecnie w najgorszej sytuacji z wszystkich beniaminków. Trzeba sobie zadać jednak pytanie, czy mogłoby być dużo lepiej. Inauguracja rozgrywek wypadła bardzo dobrze – wygrana na wyjeździe z mocnym i ciekawym w tym sezonie Cagliari. Później niewielka porażka z rozdrażnionym z powodu porażki Milanem, następnie godnie polegli po wymianie ciosów z Bologną. Kolejne spotkania to 3 punkty z Udine, następnie niewielkie porażki z Napoli i Juventusem. Potem dochodzimy do remisu z celującą w europejskie puchary Fiorentiną. Jedynym spotkaniem, do którego można by się przyczepić, jest porażka z Genoą w debiucie Thiago Motty jako trenera Gryfonów, szczególnie, że wszystkie bramki stracili po golach rezerwowych. Ostatnim ich spotkaniem również była zacięta walka z rywalem ze ścisłej czołówki, czyli Interem, kolejny raz przegranym 1:2. Warto również pamiętać, że z powodu śmierci Giorgio Squinziego, mają oni zaległy mecz z Sassuolo. Tak więc, na ten moment, jeśli działacze Brescii są rozsądni i wyrozumiali, Eugenio Corini powinien być o swoją pozycję względnie spokojny, chociaż media coraz głośniej przewidują, że właściciel klubu Massimo Cellino bardzo chętnie zatrudniłby Cesare Prandellego.

Sassuolo – Z drużyny, która jeszcze parę lat temu wbrew wszystkiemu zajęła 6. pozycję w lidze, nie zostało już chyba nic. Sassuolo w tym sezonie wygrało tak naprawdę jedynie te mecze, które mieli obowiązek wygrać. Łatwo przyszło im rozgromienie Sampdorii, tak samo było ze SPAL. Mieli jednak problem z urwaniem zwycięstwa Hellasowi, ale i tę misję mogli ogłosić sukcesem. Niestety, wszystkie pozostałe sześć spotkań to porażki. Najpierw z mającymi wielkie nadzieje (o czym było już wyżej) Torino, później czwórka od Romy. Czterokrotnie piłkę z siatki wyjmować musiał golkiper Neroverdich również w meczach z Atalantą i Interem. Do tego przyszły dwie nieznaczne, lecz ciągle przegrane z Parmą i Fiorentiną. Do tego Sassuolo powinno być wdzięczne, że Berardi zakochał się w tym miejscu i nie chce ich opuszczać. Bez tego 25-latka, mogliby być już dawno ligę niżej. Jeśli jednak nie uda im się zgarnąć pełnej puli punktów w Lecce, Roberto De Zerbi będzie mógł zacząć odliczać dni do swojego zwolnienia.

Komentarze