Król prowincji kontratakuje

Król prowincji kontratakuje

„Nie byłem wtedy gotowy opuścić Sassuolo, więc zdecydowałem się pozostać i wcale nie uważam, by był to zmarnowany czas. Teraz czuje się bardziej odprężony, jestem bardziej kompletnym zawodnikiem i nie mam już takich problemów z utrzymaniem nerwów na wodzy. Moim pierwszym celem w karierze było dorosnąć i czuje, że dokonałem tego w Sassuolo. Uważam, że zmiany są trudne, ale już mnie to nie przeraża. Jestem gotowy na zmianę” – tak Domenico Berardi mówił o swojej sytuacji na początku maja 2019 roku w rozmowie z La Gazzetta dello Sport. Niecałe pięć miesięcy później dalej jest zawodnikiem Neroverdich, osiągając przy okazji swoją życiową formę.

Domenico Berardi jest zawodnikiem nietypowym, a już na pewno niedostosowanym do realiów piłki XXI wieku. No bo jak to, utalentowany zawodnik, z rewelacyjną lewą nogą i naprawdę imponującymi statystykami woli gnieździć się w przeciętnym klubie, na stadionie gdzie przychodzi garstka kibiców, zamiast podbijać piłkarskie świątynie na całym świecie, zarabiając o wiele większe pieniądze? Ale taki właśnie jest Włoch, który w przeszłości miał już na stole oferty z Milanu, Juventusu, Liverpoolu i kilku innych topowych klubów. W zasadzie co rok media informują, że to już jest czas, że teraz na pewno Domenico Berardi zmieni klub. A potem mija czerwiec, lipiec i sierpień, a skrzydłowy dalej biega w zielono-czarnych barwach.

Na liczniku ma już 25 lat, więc młodym talentem już zdecydowanie nie jest, ale pole na poprawę dalej jest ogromne. Wydaje się również, że wreszcie dojrzał, bowiem w przeszłości zdarzało mu się zaspać na samolot, który miał go zabrać na zgrupowanie reprezentacji Włoch do lat 19, a czerwone kartki za brutalne faule, czy pyskówki były niemal codziennością. Nieraz za takie zachowania dostawała burę od Eusebio Di Francesco, który kiedyś nie wytrzymał i oznajmił: „Wyrzucają go z boiska i zawieszają co chwila, to już staje się większą sprawą. On rujnuje nasze plany na mecz!”

Wiele pomogła mu osoba Roberto De Zerbiego. To on poskładał Sassuolo i stworzył ofensywny i bardziej widowiskowy styl drużyny, który Berardiemu odpowiada. W samym obecnym sezonie strzelił juz trzy bramki Sampdorii, potem dołożył dwie z Romą na Stadio Olimpico, a następnie dodał dwie asysty ze SPAL. Przestał forsować swój sposób gry. Stał się bardziej odpowiedzialny, w obecnym sezonie ani razu nie został ukarany kartką, a także gra bardziej altruistycznie. Zamiast strzału coraz częściej wybiera podanie. Neroverdi są obecnie zbudowani wokół Berardiego, który stał się prawdziwym kreatorem gry. Powiedzielibyśmy, że jeżeli utrzyma podobne tempo do końca rozgrywek, to ponownie kolejka topowych klubów ustawi się po niego, jednak ponownie sam zawodnik stanie przed dylematem czy faktycznie chce odchodzić. 25-latek od dziecka jest kibicem Interu i dlatego swego czasu miał zanegować propozycję Milanu. W Interze Antonio Conte póki co nie widać za bardzo miejsca na kolejną ofensywną postać, szczególnie, że sam Berardi miałby raczej trudności z grą na wahadle. Możliwe jednak, że gdyby nie do końca sprawdziłby się Alexis Sanchez, to szukając za rok jego zastępstwa, Nerazzurri ponownie spojrzą na malutkie Sassuolo, które dało im już przecież rewelacyjnego Stefano Sensiego, absolutnie jednego z najlepszych zawodników początku obecnych rozgrywek. Spekuluje się także o Napoli, gdzie już w bardziej odpowiednim dla niego ustawieniu, mógłby zostać naturalnym następcą starzejącego się Jose Callejona.

Wszystko to jednak tylko dywagacje, oparte na nieustalonych planach samego zawodnika, który jednego dnia chce odejść, a drugiego już nie. Na dzisiaj pewne jest to, że Berardi buduje sobie w Sassuolo pomnik. Jest już najlepszym strzelcem w historii klubu z 79 trafieniami (drugi na liście Alessandro Noselli ma tylko 38 goli), a także trzeci na liście graczy z największą ilością występów (232). Do drugiego w tym zestawieniu Gaetano Masucciego, brakuje mu już tylko 10 występów.

Jeżeli Berardi zdecyduje się na dalsze kontynuowanie kariery na Mapei Stadium, to bez względu na liczbę zdobytych bramek w jej barwach, zawsze patrząc na jego karierę będziemy czuli lekki niedosyt, nie wiedząc jak poradziłby sobie w lepszym klubie, a może nawet w innej lidze. Sassuolo to też nie Rzym, gdzie Francesco Totti mógł sobie pozwolić na całą karierę w jednym klubie, potrafiąc odrzucać bajońskie oferty Realu Madryt. W Wiecznym Mieście Il Capitano nie może praktycznie wyjść na ulicę bez rozpoznania, nie mówiąc już o samym ścisłym centrum Rzymu. W malutkim Sassuolo Berardi takich problemów nie ma. Z drugiej strony, w świecie futbolu zdominowanym w coraz większym stopniu przez pieniądze, agentów i nieustanną pogoń za banknotami, historia 25-latka jest nieco pokrzepiająca, a Serie A potrzebuje również wyrazistych bohaterów w mniejszych miastach. Świat futbolu nie kończy się przecież na Mediolanie, Turynie, czy Rzymie.

Komentarze