Juventus wygrał z Milanem, czyli la Supercoppa w krainie szejków

Juventus wygrał z Milanem, czyli la Supercoppa w krainie szejków

Juventus po dzisiejszej wygranej nad Milanem został samodzielnym liderem w klasyfikacji zdobywców tego tytułu. Drużyna z Turynu ósmy raz triumfowała w rozgrywkach La Supercoppa. Mecz jednak nie zasługiwał na przydomek „super”.

Dzisiejszy mecz to 31. spotkanie w ramach Superpucharu Włoch. Rozgrywki te możemy (póki co) kojarzyć z północną częścią Italii. Tam narodził się pomysł rozgrywania takich spotkań i także drużyny z północy Włoch wiodą prym w klasyfikacji zwycięzców tego trofeum (Napoli sięgnęło po to trofeum dwa razy, nad drużyną z Kampanii znajdują się oba kluby z Rzymu, Mediolanu a także Juventus). Pierwsze spotkanie rozegrano w 1989 roku. Na Stadio Giuseppe Meazza, AC Milan pokonał 3:1 Sampdorię. Rossoneri byli ex aequo z Juventusem, drużynami, które najczęściej sięgały po La Supercoppa. Tegoroczna edycja była ich trzecim spotkaniem w tych rozgrywkach. Póki co w bezpośrednich starciach jest remis.

Dla Juventusu był to siódmy mecz o Superpuchar z rzędu. W tym czasie Bianconeri triumfowali trzy razy (pokonując Napoli, Milan i Lazio). Pozostałe spotkania były swoistymi rewanżami ze strony trzech wcześniej wspomnianych drużyn. Miniona edycja obfitowała w bardzo emocjonujący mecz. Lazio na swoim terenie podejmowało Juventus przy 52-tysięcznej publice. Piłkarze trzymali kibiców w niepewności do ostatniego gwiazdka, a w samym doliczonym czasie gry drugiej połowy padły dwie bramki. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Biancocelestich (po bramce Murgii, który od tamtego czasu ma spore problemy z znalezieniem jakiejkolwiek formy) i fani Lazio dodali sobie kolejny powód, aby wbijać szpilkę w stronę lokalnego rywala (oczywiście biorąc pod uwagę dorobek pucharowy).

Pomimo tego, że pierwszy mecz został rozegrany we Włoszech, to wiele spotkań La Supercoppa odbywa się poza Italią. Kraje, gdzie grały włoskie ekipy to Stany Zjednoczone, Libia, Chiny czy Katar. Żaden z tych spotkań nie wzbudził jednak tyle kontrowersji co obecny kierunek, w który powędrował „latający cyrk” Gaetano Miccichè. Włodarze Lega Serie A zadecydowali, że dobrym miejscem na rozegranie spotkania będzie Arabia Saudyjska. Kierunek ten niezbyt komponuje się z obecnym pejzażem politycznym Italii i jest pewnym przejawem hipokryzji. Niedawno na włoskich stadionach piłkarze manifestowali swój sprzeciw w kwestii przemocy wobec kobiet, a teraz spotkanie zostało rozegrane w miejscu, gdzie prawa kobiet są wyjątkowo nierespektowane. Wszystko w ramach promocji calcio (7.5 milionia euro) i jak tłumaczy Miccihè, w kraju widać odwilż, ponieważ umożliwiono kobietom wejść na specjalny sektor bez osoby towarzyszącej (mężczyzny)… Bojkot meczu zapowiedział wicepremier Włoch Matteo Salvini, który określił wydarzenie mianem skandalu.

Mecz się jednak odbył, atmosfera na trybunach było lekko mówiąc słaba. To jest jego najlepsze podsumowanie tego widowiska, ale z kronikarskiego obowiązku. AC Milan rozpoczęło spotkanie bez kompleksów, jednak okres ten nie trwał zbyt długo i został przerwany przez kibica, który wbiegł na boisko, aby przybić piątki z zawodnikami. Później coraz więcej z gry mieli zawodnicy Juventusu. Groźnie uderzali Douglas Costa i Joao Cancelo. Pomimo pewnych przebłysków, mecz mówiąc lekko nie obfitował w groźne sytuacje (4 celne strzały na bramkę). La Vecchia Signora miała optyczną przewagę, lecz zawodnikom z Turynu nie udało się trafić zdobyć gola (Juve udało się trafić do bramki, Matiudi wepchnął futbolówkę do bramki. Francuz był jednak na spalonym). Druga połowa także rozpoczęła się od mocnego uderzenia Milanu i strzału Cutrone, który obił poprzeczkę bramki Wojciecha Szczęsnego. Kolejne fazy meczu podobnie jak w pierwszej połowie zarysowywały coraz większą przewagę Juventusu. W 61. minucie meczu, Cristiano Ronaldo bardzo sprytnie i efektownie skierował piłkę głową do bramki po podaniu Pjanicia. Ekipa z Turynu była w natarciu, Matiudi i Dybala koronkowo rozegrali defensywę Milanu, lecz Argentyńczyk był na spalonym. Chwilę później, fani Rossoneri mogli przypomnieć sobie (niestety dla nich, stety dla fanów Juve) ostatni mecz z Juve. Kessie otrzymał czerwoną kartkę za bardzo głupi faul (po konsultacji VAR) i Milan kończył mecz w „10”. Higuain tym razem dotrwał do końca meczu i wtedy dopiero wyrzucił swoją frustrację w stronę sędziego (nie skutkowało to kartką podczas meczu, jest jakiś progres). Higuain najprawdopodobniej opuści drużynę z Mediolanu. Były napastnik Juventusu nie pojawił się na zdjęciu grupowym drużyny i chyba tylko jego szybkie odejście zakończy ten dziwny okres w karierze zawodnika.

Juventus wygrał zdecydowanie, choć sam mecz przypomniał nieco spotkanie z Torino. Dużo marazmu, jedna bramka (nawet w podobnym okresie). Dla CR7 jest to pierwsze trofeum w nowych barwach, a dla kibiców mała zapowiedź tego, że w tym roku uda się wygrać wszystko. W końcu „Vincere non è importante, è l’unica cosa che conta”.

Juventus 1:0 AC Milan (61′ Ronaldo)

Juventus: Szczęsny – Cancelo, Bonucci, Chiellini, Alex Sandro – Bentacur (86′ Bernardeschi), Pjanić (65′ Can), Matuidi – Costa (90′ Khedira), Dybala, Ronaldo.

AC Milan: G. Donnarumma – Calabria, Zapata, Romagnoli, Rodriguez – Kessie, Bakayoko, Paqueta (71′ Borini) – Castillejo (71′ Higuain), Cutrone (79′ Conti), Calhanoglu.

Komentarze