Jurić i Ventura – jak „nowi-starzy” trenerzy poradzili sobie w poprzedniej kolejce Serie A?

Jurić i Ventura – jak „nowi-starzy” trenerzy poradzili sobie w poprzedniej kolejce Serie A?

Przerwa reprezentacyjna skończyła się i ponownie możemy w pełni skoncentrować się na Serie A. A w jej czasie doszło do dwóch roszad na ławce trenerskich i pomimo tego, że nie tyczyły one się czołowych klubów calcio, to przykuły sporą uwagę z różnych względów. L’allenatore Genoi ponownie został Ivan Jurić, a na czele sztabu szkoleniowego Chievo Verony stanął Giampiero Ventura.

Obaj szkoleniowcy w swoim pierwszym meczu nie mieli prostego zadania. Genua mierzyła się z rozpędzonym Juventusem, a Chievo wraz z Frosinone znajdują się w prestiżowym gronie drużyn, które jeszcze nie wygrały meczu w Serie A. Co więcej, drużyna z Werony zdobyła w tym sezonie tylko siedem goli. Mniej ma jedynie wcześniej wspomniane Frosinone i Bologna, która póki co jest jedną z najnudniejszych drużyn w lidze. Forma Genoi, o czym zresztą pisaliśmy w artykule dotyczącym zmiany trenera jest nieco lepsza, lecz ciężar gatunkowy pierwszego spotkania Juricia, pozwalał przypuszczać, że nie będzie to udany debiut.

Jurić: Boiskowa rzeczywistość okazała się jednak zdecydowanie inna. Genoa okazała się być drużyna, która dosyć niespodziewanie przerwała passę zwycięstw Juventusu. Mecz był zaskakujący także z innego powodu. Do bramki nie trafił Krzysztof Piątek i można było odnieść wrażenie, że obrońcy La Veccha Signora dominowali nad polskim napastnikiem, zwłaszcza pod względem fizycznym. Dochodzi do tego fakt, że w pierwszej połowie, pojęcia „atak” i „Genoa” wzajemnie się wykluczały, więc zadanie przed jakim stał polski bomber, było bardzo ciężkie. Sytuacja zmieniła się nieco w drugiej części meczu, kiedy goście zaatakowali pewniej i Piątek był bliski strzelenia bramki. Dobrą interwencją popisał się jednak Wojciech Szczęsny. Co za tym idzie polskiemu napastnikowi nie udało się pobić lub zrównać do rekordu Gabriela Batistuty (bramki w 11 pierwszych meczach sezonu dla Fiorentiny).

Włoskie media twierdziły, że jedną z przyczyn zwolnienia Davide Ballardiniego był spór o wizję drużyny i jej ustawienia. Przypuszczenia te zostały potwierdzone w wywiadzie, gdzie Enrico Preziosi dał do zrozumienia, że według niego Genoa powinna grać ustawieniem 3-5-2 i właśnie tak samo planuje ustawiać zespół Jurić. Przypuszczenia sprawdziły się i w powyżej opisanej formacji ekipa z Ligurii rozpoczęła mecz przeciwko Juventusowi. Spotkanie nie różniło się zbyt bardzo od przewidywań. Juve zdecydowanie dominowało, co potwierdzają statystyki: 64% do 36% w posiadaniu piłki, do tego dochodzi fakt, że gospodarze oddali 20 strzałów na bramkę, a Genoa 8. Być może kluczowa dla przebiegu spotkania była inna statystyka. Tylko trzy strzały na bramkę ze strony La Vechcia Signora były celne. W tym aspekcie Genoa nie była gorsza, bowiem zaliczyła dwa celne uderzenia. Jedno z nich znalazło drogę do bramki. Grifone wykorzystali gapiostwo obrony Juventusu. Christian Kouamé (który na jednej ze stron fanów Genoi został określony ich miejscowym Mbappe) dograł piłkę w pole karne i Bessa dopełnił formalności. Bramka padła w 67. minucie spotkania. Po niespełna 10 minutach Jurić zdecydował się jasno zamurować dostęp do swojej bramki. Boczny pomocnik Pedro Pereira został zmieniony przez obrońcę Koraya Guntera i ustawienie Geonai zaczęło bardziej przypominać grę tradycyjnym 4-4-2, niż promowane przez prezesa klubu 3-5-2. Nawet jeżeli widok ten sprawiał ból Preziosiemu, to Genoi udało osiągnąć się sukces. Remis ten można zdecydowanie traktować jako wygraną. Portal PianetaGenoa dodaje, że nie jest to tylko sukces graczy, ale także Preziosiego i Juricia. La Gazzetta dello Sport rozpoczęła artykuł dotyczący meczu zdaniem opisującym Juventus: „Allora,  sono umani”. A udowodnić to, udało się piłkarzom Genoi. Świetny (ponowny) debiut Juricia.

Wynik Genoi na pewno także ucieszył resztę drużyn z czołówki w Serie A. Dystans pomiędzy Juve a Napoli nieco się zmniejszył.

Ocena Juricia według La Gazzetty: 6; „Dobrze w czasie, kiedy odmieniła się gra zespołu. Genoa dwuznaczna: fatalna na początku, dobra potem”.
Ocena Genoi według La Gazzetty: 6.

Ventura: O wiele gorzej swój debiut w roli trenera Chievo będzie wspominał Gianpiero Ventura. Były szkoleniowiec reprezentacji Włoch zaliczył ciężki nokaut na początek swojej pracy w klubie z Werony. Chievo zostało rozgromione przez Atalantę 5:1. Przed spotkaniem Ventua mówił, że jest podekscytowany z powodu powrotu do piłki nożnej i możliwości treningu. Te nie przyniosło póki co większych efektów, bowiem gra Gialloblu była lekko mówiąc słaba. Wyrazami tego było ustawienie zawodników przy praktycznie każdej z pięciu bramek dla Atalanty. Piłkarze z Werony zostawiali dużo miejsca na boisku, a formacje przesuwały się w nieco chaotyczny sposób. Dochodziło do sytuacji, w której wszyscy gracze byli praktycznie w polu karnym, zawodnicy gości szybko odgrywali piłkę do tyłu, gdzie stało kilku niepilnowanych zawodników i padała bramka. Co więcej ta zasada sprawdzała się regularnie. Piłkarze z Bergamo zdobyli aż 3 bramki z dystansu. Dwie kolejne padły po ofensywnych wejściach boczną strefą boiska, gdzie także Chievo nie stawiało oporu. Jedną z nielicznych dobrych szans dla podopiecznych Ventury były stałe fragmenty gry. Udało się zdobyć bramkę z karnego i prawie strzelić gola po rzucie rożnym. Fanów Gialloblu dodatkowo może boleć fakt, że Atalanta nie notowała ostatnio dobrych wyników. Porażka z Sampdorią i Fiorentiną, wcześniej dwa remisy i niechlubne przegrane z SPAL i Cagliari. Wydawało się, że La Dei można zagrozić. Nawet jeżeli nikt nie myślał o wygranej, to mógł przynajmniej pokusić się o jeden punkt.

Portal Tuttochievoverona.it w pomeczowej relacji napisał, że od wyniku bardziej druzgocąca była gra Chievo. Brak jakiegokolwiek zaangażowania raził w oczy. Gianpiero Ventura powiedział po meczu, że było to starcie, którego nie można skomentować: „(…) Musimy zaczynać mecze od gniewu i determinacji, ale do tego potrzeba kondycji, nam jej zabrakło, kilku piłkarzy powinno zejść już po półgodzinie gry. Po paru minutach było jasne, że byliśmy bez szans”. Wyłania się z tego obraz drużyny bardzo zniszczonej, której odbudowa może zająć dużo czasu. Pytanie czy Ventura po reprezentacyjnym blamażu, będzie potrafił poprawić wizerunek swój, jak i Chievo. Dla Ventury był to także drugi wysoko przegrany „debiut” z rzędu. Wcześniej prowadzone przez niego Włochy uległy Francji 3:1.

Komentarze