Gra o tron, epizod drugi – co słychać na górze tabeli?

Gra o tron, epizod drugi – co słychać na górze tabeli?

Po pierwszym podsumowaniu, w którym przyjrzeliśmy się Interowi i Juventusowi, pora zajrzeć do dwóch następnych zespołów w tabeli. Dokładniej mówiąc, udamy się na wycieczkę do Rzymu, gdzie Lazio z królem Ciro skutecznie próbują się włączyć do walki o scudetto. Po tych odwiedzinach zajrzymy również do Bergamo, gdzie niepozorna Atalanta zaczęła zagrażać większym kolegom z Italii.

Lazio:

Idąc więc chronologicznie, artykuł rozpoczniemy wizytą w S.S. Lazio. W klubie, którego kibice mogą się cieszyć niemałymi ligowymi tryumfami w tym sezonie. W Rzymie podczas obecnego sezonu wszystko, idzie tak, jak trener sobie tego mógł życzyć. Inzaghi podczas tegorocznych rozgrywek Serie A zbudował drużynę, która funkcjonuje w wręcz wspaniały sposób. Jest to idealnie zbilansowana maszyna. Wiele zawdzięcza ona dyspozycji Ciro Immobile, jednak jak na machinę przystało, jest on jedynie częścią większej układanki. Szkoleniowiec klubu z Rzymu wykonał świetną robotę podczas obozu przygotowawczego, żeby wykreować urządzenie, które nie będzie bazowało na zdolnościach jednego piłkarza, a wielu. Ujrzeć to możemy w momencie, kiedy przyjrzymy się fragmentom sezonu, w których Immobile potrzebował chwili wytchnienia i nie mógł brać całej gry na swoje barki. Wtedy show robili chociażby Luis Alberto, Acerbi, a w krytycznych sytuacjach zabłysnąć potrafił nawet zakurzony już Strakosha.

Jakbym miał wybrać największy sukces Simone Inzaghiego w obecnych rozgrywkach, nie powiedziałbym, że jest nim stworzenie istnej bestii z Ciro Immobile. Bez wątpienia, jest to ogromny sukces, natomiast jest jeden, jeszcze większy, przez wielu pomijany. Thomas Strakosha, od wielu sezonów uważany za najsłabszą część drużyny, w obecnych rozgrywkach potrafił zachwycić swoją grą niejednego fana Calcio. Wiadomo, bramkarzom błędy się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać. Natomiast jego dyspozycja, względem zeszłych sezonów znacząco poszła w górę. Jest to właśnie to, za co kibice powinni dziękować sztabowi szkoleniowemu Lazio.

Zdjęcie

Właśnie dzięki takim zmianom, klub ze stolicy Włoch może się jeszcze liczyć w walce z Juve i Interem o najwyższe miejsce w tabeli. Kiedy jeden zawodnik nie daje rady już brać na siebie gry, pojawia się na boisku ktoś, kto może to zrobić za niego. Nawet jeżeli spojrzymy na ławkę, nie będzie ona wyglądała szczególnie dramatycznie. Znajdziemy na niej Felipe Caicedo, który ustrzelił już siedem bramek, w tym chociażby przeciwko Juventusowi, czy Sassuolo. Co warto zaznaczyć, z tymi drugimi, jego trafienie zaważyło o zwycięstwie Biancocelestich nad zespołem z Mapei Stadium. Drugim, słabszym z asów możemy natomiast nazwać Marco Parolo, wiekowego, ale prezentującego nie najgorszy poziom pomocnika. Mimo to, że może i nie ma dramatu, tak jak pisałem, to nie jest to jeszcze poziom ławki taki jak w Mediolanie, czy Turynie. Jest to właśnie ten aspekt, który może zadecydować o ostatecznym rezultacie w walce o tytuł mistrzowski.

Efekty nie wystarczająco wybitnej ławki, możemy zaobserwować patrząc na mecze rzymian w europejskich pucharach. Podczas rozgrywek Ligi Europy, Lazio prezentowało się wręcz dramatycznie. Wydawać się może, że to właśnie przez trenera, który bardzo bagatelizował ten Puchar. Czy nie słusznie? Raczej nie. Inzghi pozwala w ten sposób pograć swoim rezerwowym na boiskach Europy, dając im szansę na pokazanie swoich umiejętności, oszczędzając kluczowych zawodników do gry na własnym podwórku. Dzięki temu, klub z Wiecznego Miasta może pozwolić sobie na wąską ławkę. Jednak problem może pojawić w momencie, kiedy któryś z piłkarzy takich jak Ciro, Acerbi czy Alberto dozna kontuzji. To jednak pozostaje w strefie gdybania.

Atalanta:

Rewelacja zeszłego sezonu wcale nie zdjęła nogi z gazu.  Po bardzo udanym zeszłym sezonie, w którym ekipa z Bergamo awansowała do Ligi Mistrzów, wielu mogło się wydawać, że nadejdzie okienko transferowe, z klubu odejdą najważniejsi piłkarze i tak zakończy się przygoda klubu z Bergamo z wielką piłką. Tak jednak się nie stało. W obecnych rozgrywkach, klub pod wodzą Gasperiniego zalicza jeszcze lepszy okres, niż rok temu. Do ekipy z Bergamo dołączyli tacy piłkarze jak Muriel czy Malinovskyi. Są to bez wątpienia spore wzmocnienia. Kiedy prawie bezbłędny Zapata nie daje sobie rady, przychodzi drugi oddech w postaci Luisa Muriela. Natomiast co się tyczy ukraińskiego pomocnika, warto zaznaczyć, że ma on spory udział przy konstruowaniu akcji, co zasługuje na spory plus.

Wzmocnienia dokonane latem, to bez wątpienia wielki atut. Jednak największym z nich jest jeszcze innych ruch poczyniony na rynku. Mianowicie, zatrzymanie w swoich szeregach Duvana Zapaty. Kolumbijczyk może i w obecnym sezonie nie prezentuje tak wysokiej formy jak przed rokiem, jednak dalej pozostaje jednym z najlepszych na swojej pozycji, dobrze uzupełniając się ze swoim kolegą reprezentacyjnym, Murielem, czy doświadczonym Iliciciem. Jednak nie samym Zapatą żyje Bergamo. Klub ten posiada więcej klasowych graczy. Najwięksi z nich to chociażby najlepszy asystent w zespole, Papu Gomez oraz wcześniej nadmieniony, najlepszy strzelec tego sezonu w barwach Atalanty Josip Ilicic.

Zdjęcie

Jeżeli miałbym teraz wymieniać wszystkich graczy Atalanty, którzy zasłużyli na pochwały, nie starczyłoby artykułu, a nikomu nie chciałoby się prawdopodobnie tego czytać. W Bergamo wszystko funkcjonuje wręcz perfekcyjnie. Może jest to spowodowane mniejszymi oczekiwaniami, niż w przypadku większych kolegów z czołówki, ale jednak nie ma wielkich możliwości, żeby coś zarzucić zespołowi Gasperiniego. W lidze zajmują oni aktualnie czwartą lokatę i mogą spokojnie myśleć o walce nawet o drugą pozycję, bo raczej nikt nie przewiduje zdobycia najważniejszego trofeum w Italii przez taki klub jak Atalanta Bergamo. Jeżeli by się tak jednak stało, to Gian Piero Gaspernini mógłby spokojnie zacząć myśleć o swoim pomniku pod stadionem.

Jest natomiast jedna sprawa, do której można się przyczepić w przypadku tego klubu. Mianowicie rozgrywki Coppa Italia, w których ekipa z Bergamo odpadła w meczu z Violą, która nie prezentowała się wcale jakoś szczególnie dobrze. Jednak zrealizowała założenia taktyczne postawione przez trenera na tyle dobrze, że grając kontratakami, udało im się wykluczyć z Pucharu zeszłorocznego finalistę. Mimo to, jest to mała plama na honorze i nie powinna przeszkadzać kibicom dumnie prężyć piersi z zadowolenia ze swoich idoli.

Z drugiej natomiast strony, jest też przecież inny Puchar, z udziału w którym kibice Atalanty mogą i powinni się cieszyć, ponieważ zespołowi trenera Gasperiniego udało się wyjść z grupy w Lidze Mistrzów. Jest to ogromny i historyczny sukces tego klubu. Ponadto, szanse na awans do następnej rundy nie są wcale takie małe, ponieważ udało się im trafić na teoretycznie jednego z najłatwiejszych rywali, Valencię. Wiele okaże się, w pierwszym starciu na San Siro za dwa tygodnie. Czy Atalanta jest tak potężna w Europie, jak we Włoszech? Awans do ćwierćfinału tych rozgrywek, to byłby wielki powód do radości Orobicich i potwierdzenie jakości całej ligi. 

Komentarze

mateusz-skotny

Fan piłki włoskiej ogólnie pojętej od poczęcia. Interesuje się również ligą hiszpańską, muzyką i dobrym filmem.