Defensywa kluczem do sukcesu – Torino Waltera Mazzarriego

Defensywa kluczem do sukcesu – Torino Waltera Mazzarriego

„Wróciłem do Włoch, ponieważ uważam, że tu jest moje miejsce”, mówił Walter Mazzarri 4 stycznia 2018, na pierwszej konferencji prasowej w roli trenera Torino. Do zakończenia sezonu 2017/2018 wywalczył z drużyną 26 punktów, finiszując ostatecznie na 10 miejscu w ligowej tabeli.

Przed nowym sezonem do klubu sprowadzono min. Izzo, Ola Aine i Soualiho Meite, a mało kto pewnie spodziewał się że Byki, będą toczyć równą walkę w górnej części tabeli. A z pewnością nie jak już wiemy, finalnie kończąc z ledwie 6 punktami straty do miejsca premiowanego grą w Lidze Mistrzów. Gdy dołożymy do tego dobre rezultaty spotkań z chociażby rewelacyjną w minionym sezonie Atalantą, Interem, Milanem czy Lazio, to powinniśmy przynajmniej spróbować docenić wizję trenera Mazzarriego jak i jej wykonawców.

Walter Mazzarri wymyślił zespół pełen mocnych osobowości, gdzie kluczowymi elementami stają się przewaga fizyczna i agresywny odbiór piłki na całej długości boiska odsuwając na bok ładną i widowiskową grę. 3-5-2 lub 3-4-3 to podstawowe formację turyńskiej ekipy, jak widać punktem wyjścia zawsze jest trzech obrońców i dopiero reszta dostosowywana jest do przeciwnika jak i sytuacji kadrowej. Nie było tak jednak od razu, bowiem w pierwszych spotkaniach trener preferował granie na 4 z tyłu, zmiana nastąpiła dopiero po serii porażek w lutym i marcu 2018.  Wspomniani już trzej obrońcy tworzą strefę, w zamyśle której kontrolują próby ataków przeciwnika. Mazzarri często zachęca ich też do wysokiej gry niemal w okolicy połowy boiska gdzie dzięki przewadze fizycznej niejednokrotnie przyczyniają się do odzyskania piłki, co jest jednocześnie jedną z wizytówek obecnego Torino. Swoje zadania dobrze wykonują też silni gracze ataku jak Meite i Belotti oraz wahadłowi, którzy są świetnie dostosowani zarówno do zadań destrukcyjnych jak ofensywnych o czym później.

To jak bardzo niewygodnym przeciwnikiem jest ta drużyna bardzo dobrze obrazują dane statystyczne: indeks PDDA (Passed allowed Per Defensive Action) który Granata (średnio 6.92) ma najlepszy w całej Serie A, zaraz przed Atalantą (7,39) i Interem (8,06). Samo PDDA jest stosunkiem między podaniami wykonanymi przez przeciwną drużynę w danym obszarze boiska (zazwyczaj liczona na obszarze pierwszych 60 metrów pola), a przeprowadzonymi interwencjami (próby odbioru itp.) w tej samej strefie przez zespół. Im niższa jego wartość, tym większa intensywność pressingu zespołu. A średnia 12 przechwytów na mecz (trzeci wynik w lidze) tylko utwierdza jaką wagę przywiązuje się w Turynie do destrukcji. Na parę słów zasługują tu z pewnością Salvatore Sirigu, Tomas Rincon, a także Armando Izzo. Neapolitańczyk wyrósł w minionym już sezonie na absolutnie kluczową postać, a jego 253 wygrane pojedynki i 85 przechwytów, to statystycznie najlepszy wynik wśród obrońców Serie A, a dołożył jeszcze 4 bramki! Doświadczony już golkiper z kolei zachował aż 15 czystych kont, potwierdzając tylko że mimo upływu lat wciąż jest solidną marką. Wenezuelczyk za to w końcu w pełni eksponował swoje boiskowe atuty jak koncentracja, strzały z dystansu, gra w powietrzu a przede wszystkim twarda gra obronna (15 żółtych kartek!).

Zdjęcie

To właśnie te wszystkie aspekty, zapewniły Torino bardzo dobry, bo aż 39% wskaźnik spotkań „na zero z tyłu”, co jest trzecim wynikiem w całej lidze za Interem (45%) i Juventusem (42%). Nie wszystko jednak w Toro, jest tak aż „elitarne” jak defensywa, a mowa tu oczywiście  o ataku, po którym można by oczekiwać więcej niż indywidualne przebłyski czy zagrywanie i strącanie długich piłek.

Oczywiście nie można tu wytknąć Mazzarriemu błędu, jego zespół miał drugi najlepszy rezultat wygranych pojedynków powietrznych w lidze (średnio 22.5 na mecz), a w kadrze znajdowali się przecież usposobieni do takiej gry napastnicy jak Andrea Belotti czy Simone Zaza, a co za tym idzie wysokie piłki były nawet wskazane. Mankamentem jest już jednak brak alternatyw i ograniczona kreatywność. Drugą istotną bolączką zespołu, jest trudność jaka przychodzi zawodnikom w przekształceniu odzyskanych piłek w wyraźne sytuacje bramkowe. Wynika to głownie z faktu, że po odzyskaniu piłki, co przecież robią świetnie, gracze Byków skupiają się najpierw na zabezpieczeniu posiadania i uniknięciu kontr-pressingu rywala, by dopiero następnie przejść do ataku. Same akcje ofensywne są z kolei w większości przeprowadzane skrzydłami gdzie szczególną rolę odgrywają indywidualne talenty jak chociażby autor wielu kluczowych zagrań Cristian Ansaldi. Doświadczony Argentyńczyk to niezwykle istotny element tej drużyny, dysponuje świetną techniką, a jego zdolności taktyczne nie raz umożliwiły trenerowi ustawienie go w środku pola lub na prawym wahadle.

Podsumowując. Mówiąc o Torino, mówimy o zespole zorganizowanym, mającym swoją tożsamość. Jak zaznaczyłem wcześniej, Granata Waltera Mazzarriego to ekipa skuteczna w odbiorze piłki, bazująca na sile fizycznej i agresji, w obsadzie całkiem ciekawych charakterów. Oczywiście, dysproporcji między jakością defensywną a ofensywną nie da się tak po prostu ukryć. Naturalnie też nie dla wszystkich był to „ten sezon”, bo sprowadzeni przed sezonem Soriano i Zaza, powinni przynajmniej w teorii wnieść więcej. A Iago Falque przez kontuzję nie był w stanie dać z siebie tyle, ile w poprzednich latach. 7 miejsce na koniec sezonu i ostatecznie udział w eliminacjach europejskich pucharów (decyzja Milanu o rezygnacji z rozgrywek), to z pewnością sukces dla wszystkich ludzi związanych z klubem.

Czy stać ich by powtórzyć to osiągniecie ? Na to pytanie, odpowiedź znają pewnie tylko piłkarze i trener. Jeśli obejdzie się bez osłabień kadrowych, a rozwój poszczególnych zawodników będzie postępował to kto wie. Inną sprawą jest też sam udział w Lidze Europy gdzie w 2.rundzie eliminacji tych rozgrywek Torino bez problemu w dwumeczu uporało się z węgierskim Debrecynem 7:1. Samego awansu jak najbardziej ekipie z Stadio Grande Torino życzę. Sam udział w fazie grupowej, może jednak już mieć wpływ na postawę zespołu w nadchodzącym sezonie. W tym wszystkim najpewniejsze wydaje się też przede wszystkim to że Torino, pozostanie tym samym niewygodnym zespołem, mogącym uprzykrzyć grę każdemu rywalowi i za to właśnie trenerowi i zawodnikom należy się szacunek.

Komentarze