De Zerbi i jego ekipa. Słów kilka o Sassuolo

De Zerbi i jego ekipa. Słów kilka o Sassuolo

Ciężko było komuś zabłysnąć w Serie A po wznowieniu rozgrywek. Kosmiczny Milan, galaktyczna Atalanta, czy powoli, lecz sukcesywnie pełznący Juventus. Walka o utrzymanie i mistrzostwo zajmowały uwagę większości mediów i kibiców. Dlatego uwadze wielu mogło przejść Sassuolo. Nie byli oni w tym sezonie zamieszani ani w walkę o utrzymanie, ani o spadek. Jednak od paru sezonów Neroverdi stanowią wartość dodaną dla ligi, chociażby swoją efektowną grą. W tym sezonie znów dali nam powody do zachwytu, postanowiliśmy więc pochylić się nad podopiecznymi Roberto De Zerbiego.

Klub, który w swojej historii zakwalifikował się jedynie raz do europejskich pucharów. Drużyna, dla której tak naprawdę miejsce w górnej połówce tabeli jest niezłym osiągnięciem. Co jest więc tak ciekawego w Sassuolo? Pomijając wyżej już wspomnianą efektowną grę, trzeba docenić, jaką trampoliną jest klub dla piłkarzy i trenerów.

Zacznijmy od drugiego atutu Neroverdich. Massimiliano Allegri, Eusebio Di Francesco i Stefano Pioli. Co łączy tych dżentelmenów? Ano fakt, że Sassuolo było niejako punktem zwrotnym w ich karierze, momentem, w którym ich kariera zaczęła przeć do przodu. Allegri był tam tylko sezon, zrobił awans do Serie B, po którym wzięło go Cagliari, potem Milan i – na ten moment – jego ostatni klub, czyli Juventus. Di Francesco i Pioli nie zrobili tak fantastycznych karier jak 53-latek, ale i tak nie powinni narzekać. Pierwszy zagrał w półfinale Ligi Mistrzów, gdzie po wyrównanym dwumeczu ulegli Liverpoolowi. Ten drugi odpowiada za fantastyczną grę Milanu pod koniec sezonu, a w CV ma takie marki jak Fiorentina, Lazio czy Inter.

Sassuolo ma jednak oko nie tylko do trenerów. W ostatnich latach, czarno-zielone barwy przywdziewało wielu jakościowych zawodników, którzy najczęściej po paru niezłych sezonach sprzedani zostali do lepszych klubów. Najświeższy przykład stanowią tacy piłkarze jak: Matteo Politano, oddany do Interu za łącznie 26 mln euro, Pol Lirola, którego wzięła do siebie Fiorentina, Stefano Sensi, który jest ostoją środka pola drużyny Antonio Conte czy będący dokładnie przez cztery dni pełnoprawnym piłkarzem Sassuolo Merih Demiral, na którym zarobiono 10 mln euro. Najpewniej do tego grona w przyszłym sezonie dołączy Jeremie Boga. 23-latek rozwinął w tym sezonie skrzydła i wielokrotnie swoimi zagraniami wprawiał kibiców calcio w zachwyt.

Co w takim razie w układance De Zerbiego funkcjonuje nie tak? Zdecydowanie obrona. Marlon, Rogerio, Jeremy Toljan i Gian Marco Ferrari to nie jest obrona godna nawet górnej dziesiątki. Dla pierwszych dwóch Sassuolo jest tak naprawdę pierwszym klubem, w którym mają pewne miejsce w wyjściowej jedenastce. Największe doświadczenie ma Gian Marco Ferrari, którego najwięcej zebrał na wypożyczeniu z drużyny Neroverdich do Crotone i Sampdorii. Najlepsze CV ma jednak Jeremy Toljan, który w barwach Borussi Dortmund zebrał minuty zarówno w Bundeslidze, Lidze Europy, ale także Lidze Mistrzów. Widać więc, że linia defensywy Sassuolo ma pewne braki w jakości. W straconych bramkach znacznie, ale to znacznie bliżej im strefy spadkowej, aniżeli miejsca premiowanego europejskimi pucharami. De Zerbi jest tego świadomy, dlatego już obrona została wzmocniona Kaanem Ayhanem z Fortuny Duesseldorf. Czy to jednak wystarczy?

W nadchodzącym sezonie ciężko będzie tej drużynie osiągnąć coś więcej, niż udało im się w poprzednim sezonie. Przedłużenie kontraktu De Zerbiemu jest krokiem w dobrą stronę, choć prawdopodobne odejście Jeremiego Bogi odbiera kolorytu perspektywom na przyszłość. Nie zmienia to faktu, że Sassuolo najpewniej dalej będzie tą drużyną, co ostatnio – grającą miłą dla oka piłkę, przyciągającą uwagę takich trenerów jak chociażby Pep Guardiola. Oby jak najdłużej.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze