Czy Neapol jest na to gotowy?

Czy Neapol jest na to gotowy?

Historia piłki jest nieprzewidywalna, a także często niesprawiedliwa. Po prawie półtora roku w Napoli pracę stracił Carlo Ancelotti, ktoś kogo niezwykle cenię. Zastępuje go natomiast inna ikona włoskiego futbolu, Rino Gattuso. Nosorożec. Czy Neapol jest na to gotowy?

Są takie postacie w naszym życiu, które darzymy sympatią, gdyż kojarzą nam się z czymś konkretnym. Czymś wyjątkowym. Na przykład z dzieciństwem. Dla przyszłego reżysera mógł być to Stanley Kubrick. Dla pisarza H.P. Lovercraf. Dla mnie jedną z takich osób jest niewątpliwie Carlo Ancelotti.

Dom na przedmieściach, na dywanie siedzi dzieciak, a przed nim stary, niewielki telewizor. Na ekranie puszczają mecz. Jacyś faceci biegają za piłką tam i z powrotem. Praktycznie co chwilę komentatorzy wykrzykują kolejne nieznane mu nazwiska. Bez większego zainteresowania bawi się klockami Lego, ale zerka co jakiś czas na monitor. Przecież tata ogląda to nie bez powodu, czyli to musi mieć jakiś sens! A piłkarze kopią, biegają po prostu grają. Robią swoje, chociaż on jeszcze o tym do końca nie wie. Nigdy się nad tym nie zastanawiał, ma dopiero siedem lat, ale woli mówić „aż” siedem.  Przecież to już prawie dorosłość. Prawie. Wreszcie dochodzi do karnych, przynajmniej tak mówi tata, dodając że w tych jednych broni Dudek. „Kto?” – pyta chłopiec, a odpowiedź brzmi – „Polak”. Nadal niewiele rozumiejąc, patrzy już z większą uwagą. Karne zna dobrze, nie raz przecież grał na podwórku z kolegami. Tam to dopiero były emocje. Niemniej tu też robi się ciekawie. Po mrugnięciu oka, wreszcie koniec! Ten cały Dudek, Polak broni ostatni strzał i wszyscy się cieszą. Nasz człowiek pokazał na co go stać, cały stadion śpiewa i krzyczy. Ale zaraz… na pewno cały? Grupka tych w czerwono-czarnych (a może czarno-czerwonych?) koszulkach szwenda się po murawie niczym duchy, a wśród nich jest ktoś inny. Starszy, w garniturze, ma marmurową minę, ale niczym się nie różni od piłkarzy. Po zapytaniu się taty dostał odpowiedź, że to trener. Jako, że pytał piłkarskiego eksperta, dowiedział się jeszcze, iż to ten z przegranej drużyny. To było widać na wylot, porażkę wymalowaną miał na twarzy. Dzieciak zapamiętał go, nie wiedział kim jest, ani na czym polega jego praca. Widział smutek i naturalnie poczuł żal oraz współczucie do tego człowieka. Kto by wtedy przypuszczał, że minie kilka lat, a wspólnie – po dwóch stronach szklanego ekranu – będą cieszyć się z sukcesów. A ten wówczas – wydawać by się mogło – najsmutniejszy mężczyzna na świecie stanie się jedną z postaci, od których zacznie się jego przygoda z futbolem. Na dobre i na złe pozostaną połączeni niewidzialną linią przeznaczenia.

Znalezione obrazy dla zapytania: carlo ancelotti milan liverpool 2005"

Dlaczego to wszystko takie ważne? Wyłącznie po takim wstępie można zrozumieć reakcję jaka towarzyszyła mi po wiadomości, że Carlo Ancelotti po zwycięstwie 4:0 i wyjściu z grupy Ligi Mistrzów już nie jest szkoleniowcem Napoli. Nie ma sensu przytaczać tu jego kariery trenerskiej, ją wszyscy mniej lub bardziej znamy. O tym, że Neapol to niesłychanie trudne miejsce do pracy również wiemy. Niestety w związku Carletto – de Laurentis pewna formuła się wypaliła, obie strony podały sobie ręce na zgodę i udały się w swoim kierunku. Ten drugi należy bowiem do dinozaurów. Jest dyktatorem w starym stylu. Wobec tego pożegnanie było jedynym rozwiązaniem, cytując Alberta Camusa: „ Zawsze nadchodzi taka godzina w historii, kiedy ten , co ośmiela się powiedzieć , że dwa i dwa to cztery, jest karany śmiercią.”

Zacznijmy od neapolitańczyków… coś nie gra w tej drużynie, niewątpliwie swój udział miał w tym Carlo. Mówiło się, że rozbił szatnie poprzez zbyt częste rotacje, zachwianie swoistej hierarchii w kadrze. Są w tej drużynie na pewno tacy, którzy będą wymazywać go z pamięci, tak z zapamiętaniem. Chociaż media na pewno udowodnią im, że wcale nie łatwe jest zapominanie*. Zwłaszcza tyczy się to kibiców, którzy wracać będą wspomnieniami do tego szkoleniowca pewnie nie raz, chociaż nie tak często co do Sarriego. Wszystko przez wybór pana właściciela Aurelio de Laurentisa. Zakręcił on swoim kołem fortuny, a strzałka zatrzymała się na nazwisku Gattuso. Flesz tym razem rozbłysnął pod włosami tego już dorosłego dzieciaka: „Ten z brodą, Gattuso! On też był wtedy gdy Polak wybronił mecz!” Tak więc historia zatoczyła koło, był już kiedyś grany w kinie taki film… gdzie uczeń zastąpił mistrza. Tytuł nie ma tu znaczenia. Liczą się fakty, nie imaginacje. Były szkoleniowiec Milanu oraz legenda calcio zaczyna trenować Napoli. Przypominam… mamy 2019, 2017 rok dawno już minął. Od wczoraj Gattuso zapisuje własną kartę. Samemu liczę, że również trzyma niejedną w rękawie. Najlepiej same asy. W Neapolu nie potrzeba już wielkodusznego i sympatycznego dziadka. Na teraz wymaga się strażaka, najlepiej takiego, nie bojącego się wejść do płonącego budynku z papierosem w ustach! Chociaż sam nie pali. A kto inny może to zrobić, niż ktoś nazywany Rino (po włosku  – nosorożec). Zagadką jest tylko czy podczas próby gaszenia pożaru samemu nie będzie musiał wołać o pomoc. W tym wypadku mam zaufanie, kontrakt na półtora roku jest w sam raz. Gennaro wykona zadanie i odejdzie. Chyba, że stanie się niespodziewane. Okaże się, iż Gattuso nie jest kontynuatorem catenaccio, ale w swej niewątpliwej inteligencji dopasował w Milanie taktykę do piłkarzy, a nie odwrotnie. Pod Wezuwiuszem, w mieście poetów oczekują pięknej gry. Czy Rino im ją zapewni? Nie wiem…

Znalezione obrazy dla zapytania: carlo ancelotti gennaro gattuso"

Nowy szkoleniowiec Partenopeich będzie zmuszony przewietrzyć szatnię. Nie chodzi tu o pomeczowy mikroklimat, jak to mawiał mój wuefista. To dawno już zrobiły dziury na San Paolo. Pozbycie się deprawujących indywiduów będzie swoistą próbą charakteru dla Gattuso. Być może najtrudniejszą do przeprowadzenia. Potrzeba wstrząsu. Wyników nie poprawi tylko zmiana ustawienia z 4-4-2 na wzór Sarrismowskiego 4-3-3, które przyniosło wcześniej wszystkim tyle radości. Materiał ludzki jest już do niego przyzwyczajony, wrosło to w geny Neapolu. Więc może sprawdzi się i tym razem?

Pamiętajmy, tu pod Wezuwiuszem swoją grą nie będą raczyć nazwiska pokroju Kessiego, Biglii czy Caglhanoglu. Będą to przyzwyczajeni do cieszenia kibicowskich oczu Ruiz, Allan czy Zieliński. W dodatku reszta składu także wydaje się mocniejsza. Niemniej nawet najostrzejszy miecz, trzeba nieustannie ostrzyć.

Na koniec o samym Carletto, mającym z pewnością już kilka ofert do rozpatrzenia. Moim zdaniem będzie chciał nieco odpocząć. Przygoda z Napoli, wcześniej z Bayernem pokazała jak świat poszedł na przód, a Ancelotti wydaje się, że na chwilę w tym czasie skoczył przekąsić ulubione tortellini… zostając nieco w tyle. Ja osobiście marzę o powrocie wielkiego Carlo do klubu, w którym go poznałem. Oby wtedy nawiązał w swej wyjątkowości do 2007, a nie 2005 roku. Na ostateczne pytanie czy mimo różnic związek Ancelotti i Napoli miał prawo się sprawdzić odpowiem ponownie słowami A. Camus: „Miłość, bowiem żąda odrobiny przyszłości, a myśmy mieli tylko chwilę…”

Na południu nadchodzi wiatr zmian, ale czy Neapol jest na to gotowy?

*nawiązanie do utworu: Bisz/Elhuana – Godzina zmierzchu

Komentarze

arkadiusz-bogucki

Redaktor Serie A Polonia od lipca 2016 roku, fan calcio od najmłodszych lat.