Czy Milan powalczy o scudetto? Czy Pirlo i Conte dotrwają do końca rozgrywek? Kilka pytań po rozpoczęciu sezonu

Czy Milan powalczy o scudetto? Czy Pirlo i Conte dotrwają do końca rozgrywek? Kilka pytań po rozpoczęciu sezonu

Przerwa reprezentacyjna nikomu nie potrzebna powoli dobiega końca i wrócą ligowe emocje. Na kilka dni przed 8 kolejką Serie A w redakcyjnym gronie przedyskutowaliśmy początek sezonu i odpowiedzieliśmy na kilka palących pytań. 

1. Siedem kolejek Serie A już za nami. Na czele Milan, który imponująco prezentuje się pod wodzą Stefano Pioliego. Czy uważacie, że Rossoneri mają szansę realnie powalczyć o scudetto, czy też w którymś momencie zlecą niżej i pozostanie im “jedynie” walka o miejsce w Lidze Mistrzów?

Mieszko: Choć dla mnie, kibica Milanu, wygranie scudetto byłoby niezwykłym cudem, to niestety – cudem. Kadra jest zbyt wąska, by grać na niezłym poziomie na wszystkich trzech frontach. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że włoskie zespoły nigdy nie przykładały wielkiej wagi do Ligi Europy, to jednak Milan musi traktować te rozgrywki poważnie, bo po ostatnich dwóch latach kibice są złaknieni jakichkolwiek osiągnięć w Europie. Do tego uzależnienie od Ibry może się okazać zabójcze. Milan w tym sezonie nie zagrał jeszcze meczu z poważnym rywalem bez Szweda w składzie. Wystarczy trochę nieszczęścia i Rossoneri będą w nieciekawej sytuacji.

Mateusz: Jeżeli utrzymają obecną formę i podstawowych zawodników będą omijać kontuzje, to TOP 4 powinni osiągnąć bez problemu. W takiej sytuacji o scudetto powalczą na pewno, ale czy będą wstanie je zdobyć, na ten moment ciężko powiedzieć.

Robert: Ibra sam nie pociągnie tego wózka aż do końca sezonu. Zadecyduje głębia składu, a w tym przypadku tylko nieliczne pozycje obsadzone są solidnymi zmiennikami. Dużą rolę odegrają również europejskie puchary, paradoksalnie utrzymywanie się jak najdłużej w grze na kontynentalnym froncie będzie miało negatywny wpływ na dyspozycję ligową. Przy napiętym do granic możliwości terminarzu liczy się każda minuta odpoczynku.

Arkadiusz: W ostatnich latach Milan słabo zaczynał sezon, a nadrabiał straty w kolejnych miesiącach. Wtedy zazwyczaj brakowało tego punktu lub dwóch, by znaleźć się w topowej czwórce. Tym razem jest inaczej. Filarem kadry jest leciwy Zlatan, trudno wróżyć, na ile starczy mu sił i zdrowia, aby pociągnąć ten wózek. Personalnie jednak ten zespół prezentuje się najlepiej od lat, może więc tym razem może uda się przebić głową mur?

Mateusz Sz.: Nie wydaje mi się, żeby w ostatnich kolejkach Serie A Milan liczył się ciągle w walce o Scudetto. Oczywiście byłaby to piękna przygoda, może coś w stylu Lazio z ubiegłego sezonu, jednak prędzej czy później gracze Pioliego nie wytrzymają tempa. Dysponując jednak najsłabszą kadrą z czołówki, w połączeniu z meczami w Lidze Europy, będzie im trudno utrzymać tę intensywność i skuteczność przez całą kampanię. Z drugiej strony, sezon będzie specyficzny, pozostali kandydaci do zajęcia miejsca w TOP4 mają swoje problemy. Jednak powinien przyjść w końcu moment gdy gra Interu, Juventusu, Atalanty odpali. Miejsce w czwórce będzie dla nich wielkim sukcesem i póki co w ten sposób kibice powinni rozpatrywać wizję końcowej tabeli sezonu 2020/2021.

2. Andrea Pirlo i jego Juventus. Waszym zdaniem szklanka jest do połowy pusta czy pełna? Czy widać w grze Juve pozytywy i nową jakość, której tak miało brakować drużynie Maurizio Sarriego, czy też Stara Dama póki co rozczarowuje?

Mieszko: Juventus nie jest dużo silniejszą drużyną, niż rok temu. Wzmocnieniem miało być przyjście trzech zawodników: Federico Chiesy, Arthura i Alvaro Moraty. Pierwsza dwójka jednakże spisuje się grubo poniżej oczekiwań. Tylko Hiszpan stanowi wartość dodatnią dla ekipy Bianconerich. Do tego Pirlo jest po prostu gorszym trenerem od Sarriego, nie prowadził dotychczas żadnej drużyny i to widać. Nic dziwnego więc, że Juventus gra po prostu średnio. Pytaniem zostaje, czy ten stan się poprawi. Odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Pirlo może być zarówno drugim Zidanem, jak i drugim Henrym. Trzeba dać mu czas i zaufanie, na co, przez pozycję, jaką sobie wyrobił będąc piłkarzem, nie powinien narzekać.

Mateusz: Juventus gra aktualnie poniżej pokładanych w nim oczekiwań. Co gorsza na razie nie widać poprawy stylu między tym co było za Sarriego. Pirlo to trener bez doświadczenia, więc ciężko od niego wymagać cudów, nie mniej obejmując tę posadę wiedział jaka odpowiedzialność i wymagania będą na nim spoczywać.

Robert: To na pewno nie jest jeszcze moment, by w jakikolwiek sposób oceniać jego pracę. Wydawać by się mogło, że prowadzenie Juventusu to coś w rodzaju zarządzania piłkarskim samograjem kroczącym po kolejne scudetto. Tymczasem już w zeszłym sezonie Stara Dama wygrała dziewiąty z rzędu tytuł ligowy zaledwie jednym punktem. Szalejący koronawirus oraz kontuzje uniemożliwiły mu wykonanie pracy z wszystkimi zawodnikami jednocześnie, co spowolniło także proces zgrania drużyny. Jeśli wspomniana szklanka ma być na koniec sezonu pełna, w trakcie zimowego mercato Juventus musi pozyskać kilka poważniejszych nazwisk, bo gwiazdy Bonucciego czy Chielliniego powoli słabną.

Arkadiusz: Zastanawia mnie od początku, jakie oczekiwania postawił przed Andreą Pirlo zarząd Juventusu. Zdaje mi się, że z jednej strony obie strony próbują przekonać wszystkich, że to projekt długofalowy, coś na kształt planów Romana Abramowicza wobec Franka Lamparda. Pierwszy sezon przejściowy, jak wygrasz scudetto to świetnie, ale w razie wpadki dostaniesz więcej czasu, bo jakie są czasy każdy widzi. Obawiam się jednak, że w rzeczywistości może nie być tak kolorowo. Na ten moment, Juventus przypomina plac budowy. Prace trwają.

Mateusz Sz: Wydaje mi się, że póki co pozycja Pirlo w Turynie jest stabilna, jednak na pewno włodarze mają w pamięci poprzedni sezon. Dajmy Włochowi jednak czas na oswojenie się z tak ważną rolą. Myślę, że nikt w Turynie nie zakłada, że czas na rozliczenie Andrei Pirlo przyjdzie szybciej niż po pełnym sezonie. Gra drużyny jest póki co daleka od oczekiwanej, już nawet ciężkostrawny styl z ubiegłego sezonu jest w stolicy Piemontu bardziej akceptowany. Presja na wynik w Turynie jest jednak spora, drużyna musi wygrywać i są założenia poniżej których nie wolno im zejść. Ten sezon może być bardzo nieprzewidywalny co akurat może zadziałać na korzyść Pirlo.

3. Minęło kilka tygodni nowego sezonu i póki co posadę stracił jedynie Giuseppe Iachini. Kto Waszym zdaniem niedługo pójdzie jego śladami?

Mieszko: Zdecydowanie Giampaolo. Pogubił się zupełnie po odejściu z Sampdorii i choć może narzekać na swoich piłkarzy, bo ciężko obwiniać trenera o takie mecze jak porażka z Lazio czy remis z Sassuolo, tak Torino ogólnie jest nijakie. Może Marco potrzebuje ochłonięcia i zejścia szczebel niżej, a może po prostu przerwy od trenowania. Tak czy siak, za niedługo zapewne będzie pakował walizki w Turynie. Parafrazując klasyka: ” Zasłużenie, proszę pana, bo oni nie umieją grać w piłkę”.

Mateusz: Moim zdaniem po Iachinim poleci Giampaolo.

Robert: Wydaje się, że na pożegnanie z Serie A “zasługuje” Marco Giampaolo. Posada ekscentrycznego trenera i tak wisi już na włosku, a najbliższe mecze to kolejno starcia z Interem, Sampdorią i Juventusem.

Arkadiusz: Możliwe że będzie to Luca Gotti z Udinese. Kibice tego klubu z pewnością niemieliby pretensji, chociaż tam za bardzo nie ma z czego lepić. Znając również Enrico Prezosiego, nie zdziwi, jeśli nieoczekiwanie pożegna Rolando Marana w Genoi.

Mateusz Sz.: Być może ze względu na COViD-19 posadę Giampaolo zdoła jeszcze przez chwilę utrzymać, wszak jego Torino gra co by nie mówić o słabej grze tylko, jednak trochę pechowo. Mi się wydaje, że szybciej może stracić stanowisko trener Crotone, Giovanni Stroppa. Mimo, że po “Rekinach” nikt nie spodziewa się spektakularnych wyników w tym sezonie, to jednak bezpieczna strefa zaczyna im coraz mocniej odjeżdżać, a biorąc pod uwagę raczej skromne finanse, ratunku mogą szukać w zmianie szkoleniowca. Nerwowo na pewno będzie się robić w Udine i Genui.

4. Antonio Conte i Inter zamiast okupować szczyt tabeli, coraz bardziej męczą się w swoim towarzystwie. Uważacie, że Nerazzurri niedługo się obudzą i ruszą w pościg za Milanem, czy może dojdzie do kosztownej, ale koniecznej zmiany na ławce trenerskiej?

Mieszko: Wydaje mi się, że po blamażu w Lidze Mistrzów z zeszłego sezonu, Antonio Conte chciał zerwać z łatką trenera nieradzącego sobie w Europie. Niestety, nie udaje mu się i nie wydaje się, by coś miało się w tym aspekcie zmienić. W Serie A jednak Inter zazwyczaj jest maszyną i wątpię, by coś miało się tu zmienić. Potknięcia zawsze będą, na szczęście dla Nerazzurrich różnica punktowa do lidera nie jest wielka i gdy ekipa Antonio Conte wejdzie w swój rytm, nie będą mieli większych problemów, by nadgonić czołówkę. Zmiana trenera nie będzie potrzebna, o ile nie wydarzy się katastrofa.

Mateusz: Conte to jeden z topowych włoskich trenerów i nie sądzę, żeby władze Interu pokusiły się na zwalnianie go w tym momencie sezonu. Na ten moment nic nie jest stracone i Scudetto wciąż jest w ich zasięgu.

Robert: Chociaż na rynku trenerskim znajduje się kilka ciekawych nazwisk, zwolnienie Antonio byłoby błędem. Sam Conte w niedawnym wywiadzie dla GdS stwierdził, że nawet Klopp potrzebował 4 lat do pierwszego trofeum z Liverpoolem. Pozwólmy mu się wykazać.

Arkadiusz: Antonio Conte, to szkoleniowiec, który lubi mieć ostatnie słowo i nie gryzie się w język. Problemy mieli z nim praktycznie wszędzie, gdzie pracował. W innych miejscach potrafił się jednak obronić trofeami. W Interze gablota wciąż świeci pustkami. Ten sezon z pewnością będzie decydujący, zdziwię się, jeśli opuści on Nerrazzurich przed ostatnią kolejką. Ta machina jeszcze może się rozpędzić.

Mateusz Sz: Wydaje mi się, że to co chroni póki co głowę Antonio Conte, to między innymi… kontrakt Spalettiego. Inter w tym momencie na listę płac musiałby wrzucić trzecią osobę jako pierwszego trenera, a biorąc pod uwagę ambicję klubu, nie byłby to nikt tani. Kontrakt Conte należy do rekordowych jeśli chodzi o Serie A, dodatkowo niemal 5 mln euro rocznie dla Luciano Spalettiego. Obaj mają jeszcze ważne umowy z klubem do końca przyszłego sezonu. Mimo rozczarowujących wyników zarówno w Serie A, jak i Lidze Mistrzów, w obu rozgrywkach Nerazzurri są nadal w grze. Conte na pewno ma w Mediolanie coraz więcej przeciwników. Jeśli Inter spektakularnie zawali jedne i drugie rozgrywki jeszcze w ich trakcie, to może i Zhang pożegna się z krewkim Włochem, a na jego miejsce tymczasowo namaści strażaka w wersji economy, w postaci starego ligowego wyjadacza, bądź może zacznie budować postać młodego trenera a’la Andrea Pirlo w Juventusie, z tym że może bardziej utożsamiającego się z Interem.

Tekst współtworzyli: Arkadiusz Bogucki, Mieszko Pugowski, Mateusz Szcześniak, Mateusz Motyliński i Robert Pydyniak.

Komentarze