Crotone wraca do Serie A. Gdy ostatni raz tu byli, sporo namieszali

Crotone wraca do Serie A. Gdy ostatni raz tu byli, sporo namieszali

Kilka dni temu Crotone pewnie rozgromiło Livorno 5:1, a wobec bezbramkowego remisu w spotkaniu Cremonese ze Spezią, drużyna Pitagoricich została drugim obok Benevento beniaminkiem w kolejnym sezonie Serie A. Drużyna z Kalabrii wraca do niej po dwóch latach przerwy z zamiarem ponownego namieszania w elicie!

Nie ma co ukrywać, takich beniaminków lubimy! Przed obecnym sezonem mieliśmy pozytywne odczucia wobec Brescii, jednak chaotycznie zarządzany przez Massimo Cellino klub z Lombardii nie zdołał się utrzymać i po zaledwie roku wraca do Serie A. Crotone po awansie do elity na sezon 16/17 również było bliskie takiego scenariusza. Wtedy jednak fantastyczna gra w końcówce sezonu i zaledwie jedna porażka w ostatnich dziewięciu spotkaniach przyczyniła się do cudownego utrzymania. Dość powiedzieć, że Crotone opuściło strefę spadkową dopiero po 38 kolejce, gdy pokonało Lazio 3:1. Wcześniej cały sezon znajdowało w ostatniej trójce. Aby uczcić sukces architekt tego dzieła trener Davide Nicola wybrał się w trwającą kilkanaście dni podróż rowerem z Crotone do Turynu. Przejechał 1300 kilometrów.

Davide Nicola mantiene la promessa: in bici da Crotone a Torino

W kolejnym sezonie nie było już jednak tak kolorowo. Nicola stracił pracę na początku grudnia, po tym jak w 15 kolejkach przegrał aż dziewięciokrotnie. Zastąpił go Walter Zenga, który jednak nic nie wskórał. Chociaż na trzy kolejki przed końcem jego drużyna była na 15 miejscu mając za sobą wygrane z Sassuolo, Udinese oraz remis z Juventusem, to sama końcówka okazała się zabójcza. Porażki z Chievo i Napoli oraz remis z Lazio nie wystarczyły i zajmując 18 miejsce w tabeli, ekipa z południa Italii ponownie stoczyła się do Serie B.

Zapowiadano szybką walkę o powrót, jednak Serie B, to nie jest liga, którą łatwo okiełznać. Dość powiedzieć, że po spadku Crotone było bliższe spadku do Serie C niż ponownego wejścia do Serie A. Wyglądało to katastrofalnie, tak sportowo jak i organizacyjnie. Drużynę w tym okresie prowadziło trzech trenerów! Rozpoczął Giovanni Stroppa, którego po 9 kolejkach zmienił Ivan Moschella, którego po zaledwie jednej serii gier zastąpił Massimo Oddo. Mistrz Świata z 2006 roku wytrzymał jednak tylko kilka tygodni i opuścił stanowisko. Ponownie zatrudniono więc Stroppę i była to rozsądna decyzja. 52-latek najpierw spokojnie utrzymał zespół, a następnie wywalczył z nim awans do elity.

Crotone od samego początku tego sezonu przedstawiało aspiracje do awansu, mimo iż rok wcześniej miało zaledwie pięć punktów przewagi nad strefą play-out. Dokonano mądrych wzmocnień. Najpierw pozbyto się zawodników niechcianych lub wypalonych. I tak swoją kolejną przygodę z ekipą Pitagoricich zakończył Ante Budimir (już w styczniu został wypożyczony do Mallorki, a następnie wykupiony), Bruno Martella, Davide Faraoni (bardzo dobry sezon w Hellasie, przymierzany do czołowych drużyn), czy Mario Semprisi. W ich miejsce zakontraktowano między innymi doświadczonego stopera Nicolasa Spolliego, wypożyczono młodego napastnika Lukę Vido, czy znanego z Benevento Samuela Armenterosa. Co ciekawe, drużynę wzmocnił również słynny Maxi Lopez, który jednak furory na Stadio Ezio Scida nie zrobił i skończył sezon z jedną bramką w 14 spotkaniach. Wątpliwe tym samym, aby Crotone przedłużyło z nim współpracę również na sezon w Serie A.

Maxi Lopez, Crotone dissociates himself: “Unhappy joke. We ...

Stroppa postawił na znane i lubiane ustawienie 3-5-2, którym furorę w Serie A robi Antonio Conte czy Simone Inzaghi. Konsekwencja taktyczna okazała się niezwykle istotna, ponieważ gra drużyny z meczu na mecz stawała się coraz lepsza, a mniej więcej od środka sezonu w kontekście Crotone można było mówić w samych superlatywach i stawiać zasadniczo na tej samej półce co Benevento do którego finalnie zabrakło im aż 15 punktów. Wystarczy jednak zauważyć, że Crotone ostatnie spotkanie przegrało w 24 kolejce, notując następnie serię trzynastu spotkań bez porażki. Ten rekord mogą jeszcze poprawić, bo w czwartek zmierzą się w ostatniej kolejce sezonu z Trapani.

Podstawowym golkiperem zespołu jest Alex Cordaz. 37-latek jest już praktycznie żywą legendą klubu, w którym występuje od 2015 roku. Przed nim linię obrony tworzył 29-letni Vladimir Golenic (Serb mający polskie obywatelstwo), 22-letni Giuseppe Cuomo i doświadczony Luca Marrone. W odwodzie pozostawał również wspominany już Nicolas Spolli, czy Guillaume Gigliotti. Niewiele pograł za to wypożyczony z Milanu Gabriele Bellodi, który tylko raz pojawił się na boisku.

Druga linia, to przede wszystkim defensywny pomocnik Alberto Gerbo wspierany w środku przez wysuniętych wyżej Nicolo Zanellato i Andreasa Barberisa. Wahadła najczęściej tworzyli Brazylijczyk Junior Messias (5 bramek i 6 asyst) oraz Salvatore Molina, autor aż 10 asyst w Serie B. Z ławki drugą linię często wspierał Ahmad Benali (ma być blisko transferu do Parmy) oraz Antonio Mazzotta.

W ataku prym nie tylko w Crotone ale i w całej lidze wiódł Simy. Znany już z występów Serie A i pięknej bramki przewrotką zdobytą z Juventusem, Nigeryjczyk w tym sezonie sieknął 20 bramek i pod tym względem jest na pierwszym miejscu w Serie A. Gorzej było z pozycją obok niego. Najczęściej obsadzał ją Armenteros (5 bramek), a okazjonalne występy łapał również Marko Jankovic, czy wspominany Maxi Lopez. Żaden jednak nie zbliżył się nawet do formy Simy’ego.

Przed sezonem mało kto wierzył, że ekipa z Kalabrii wywalczy awans. Więksi optymiści przewidywali walkę w barażach, ci mniejszy, środek tabeli. Giovanni Stroppa tymczasem z zespołu solidnego uczynił zespół zacięty i ofensywny. Warto przytoczyć, że Crotone pod względem wartości jest dopiero na siódmym miejscu w Serie B (dane za Transfermarkt), natomiast pod względem strzelonych bramek zajmuje ex-acqueo pierwsze miejsce z Benevento.

Przed Crotone trudne zadanie. Kadrowo są słabsi niż Strigoni, do tego nie są aż tak stabilni finansowo, by latem móc na rynku transferowym poszaleć i takie transfery jak Kamil Glik, czy Daniel Sturridge są w ich przypadku wykluczone. Kadra musi być jednak wzmocniona, bo na wielu pozycjach brakuje głębi, co najlepiej obrazuje atak. Crotone będzie również musiało walczyć, aby zachować swoich najlepszych graczy. Andreas Barberis już teraz jest kuszony przez Monzę, Ahmad Benali przez Parmę, a Simy przez liczne kluby z Serie A. Mimo iż sezon w Serie A zacznie się już w połowie września, Crotone w przeciwieństwie do Benevento, z transferami się nie śpieszy. Na dzień dzisiejszy powiększyło jedynie kadrę przez kilku graczy powracających z wypożyczeń. Tam można z ciekawością zerkać na 20-letniego napastnika Augustusa Kargbo (8 bramek i 6 asyst na wypożyczeniu w Reggianie), czy 21-letniego środkowego pomocnika Pasquale Giannottiego. To jednak tylko młodzież.

Na korzyść Crotone przypada na pewno fakt, że Giovanni Stroppa prowadzi ten zespół już od półtora roku, a jak na warunki drugoligowe, to długo. Wypracowane mechanizmy i konsekwencja taktyczna będą ważnym orężem w rękach Pitagoricich w następnym sezonie. Cieszy również mała liczba zawodników wypożyczonych. Jak wiemy, kluby Serie B często budują swoje kadry w znacznej mierze na zawodnikach wypożyczonych na rok, co po ewentualnym awansie rodzi ogromne problemy kadrowe. W Kalabrii po sezonie odejdzie jedynie Luca Marrone, Samuel Armenteros, Marko Jankovic, Alberto Gerbo, czy Gabriele Bellodi. Bolesna może być strata tylko tej pierwszej dwójki.

Mimo wszystko powrót Crotone do elity cieszy. To zespół waleczny, ofensywny i zadziorny. Z awansu pewnie nie cieszą się z kolei w szpitalu miejskim w Crotone, gdzie z związku z meczami, zapewne znowu wzrośnie obłożenie…

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze