Co z tą Sampdorią?

Co z tą Sampdorią?

Sampdoria, to klub który od początku tego sezonu zawodzi wszystkich kibiców. Po zeszłych latach, w których zespół Marco Giampaolo zajmował naprawdę dobre pozycje w lidze, piastując dwa lata z rzędu dziewiątą lokatę, nadszedł czas przykrych porażek. Aktualnie Sampdoria okupuje 17 lokatę i jest bliska strefy spadkowej. 

Warto jednak przyjrzeć się tej historii od początku. A to miało miejsce w momencie, kiedy klub z Genui opuścił Giampaolo. Wtedy rozpoczęto poszukiwania godnego następcy trenera, który będzie świetnie wprowadzał do zespołu młodzież, osiągając jednocześnie dobre wyniki w lidze. Klub długo się zastanawiał rozważając bacznie każdą z opcji. Wybór padł na byłego trenera AS Romy, który stracił tam posadę, po bardzo słabym okresie jego kariery. Wszyscy sądzili raczej, że była to zwykła seria niefortunnych zdarzeń, a Di Francesco w Sampdorii wróci na zwycięską ścieżkę. Warto też zaznaczyć, że Sampdoria musiała podjąć walkę o Eusebio z Fiorentiną. Zwycięstwo odniósł oczywiście klub z Genui, a do Violi dołączył Vincenzo Montella.

Jak się jednak okazało, Eusebio Di Francesco nie był wart swojej ceny. Włoch poprowadził swoją nową drużynę raptem w siedmiu spotkaniach Serie A i jednym Pucharu Włoch. Była to jednak jedna wielka porażka. Wszystko zaczęło się dość optymistycznie. Włoski szkoleniowiec zwyciężył w Pucharze przeciwko Crotone aż 3:1, jednak na tym całe szczęście kibiców Sampdorii się zakończyło. Wróciły rozrywki ligowe, w których Di Francesco wygrał raptem jeden mecz przeciwko Torino, pozostawiając swój zespół z trzema punktami na koncie po siedmiu kolejkach. Po tym dramatycznym rezultacie, klub postanowił pozbyć się Eusebio, który do tej pory pozostaje bezrobotny.

Na jego miejsce przybył kolejny trener, który miał pomóc AS Romie podźwignąć kryzys po Eusebio, tam jednak nie wyszło mu to najlepiej. Drugą szansę na posprzątanie po 50-latku dała mu Sampdoria. Czy coś to wniosło? Na pewno. Zespół pod wodzą Ranieriego zmienił całkowicie ustawienie w jakim gra. Były szkoleniowiec chociażby Fiorentiny ustawił swój zespół w formacji 4-4-2, którą to bardzo lubi, zamieniając ją w razie kontuzji w 4-3-1-2. Jest to znacząca różnica względem preferowanego przez Di Francesco ustawienia z trójką obrońców. Bardzo mało włoskich stoperów odnajduje się w tym systemie i ewidentnie gracze z Genui też nie udźwignęli gry “trójką” z tyłu. Bardzo na tym ucierpiał chociażby Bartosz Bereszyński, który występował w roli tzw. wahadłowego. Nie był on w stanie upilnować rywala, łącząc to jednocześnie z zadaniami ofensywnymi i często mogliśmy oglądać przykry obrazek uciekającego mu napastnika. W skutku akcja kończyła się często bramką, lub faulem jednego ze stoperów i kartką.

Zdjęcie

Przyjście Claudio odciążyło piłkarzy Sampdorii. Wrócili do ustawienia, którym grali przez ostatnie lata i wychodziło to naprawdę dobrze. Ranieri postanowił zrobić swoim nowym podopiecznym mały renesans, który powoli zaczyna się sprawdzać. W 14 kolejce, mierząc się z Cagliari, które jest przecież rewelacją tego sezonu, klub z Genui prawie zdobył jeden punkt. Wszystko popsuł budzący się po latach nieskuteczności Alberto Cerri. Można powiedzieć, że w tym spotkaniu, zespół Ranieriego miał po prostu pecha, bo przecież tak niewiele zabrakło do zwycięstwa. Jeżeli miałbym obstawiać, to sądzę, że klub pod wodzą Claudio Ranieriego jeszcze podniesie się z kolan i wywalczy utrzymanie. Jednak po porażce z Parmą, czeka Claudio marsz śmierci i jeżeli myśli o realizacji celu, czyli utrzymaniu w lidze, powinien urwać kilka punktów w tych trudnych starciach. Już w następnej kolejce Sampdoria zmierzy się z Genoą w derbach. Będzie to trudny mecz ze względu na rangę, ale mimo to, Genoa wcale nie jest bardzo trudnym rywalem i można się w meczu przeciwko nim pokusić o zdobycie trzech punktów. Następnie Ranieri będzie musiał stawić czoło kolejno Juventusowi, Milanowi, Brescii i Lazio. Poza klubem z drugiego największego miasta Lombardii, można powiedzieć, że zespół z Genui żadnemu z rywali na pewno nie urwie punktów. Jednak w tym cała trudność. Żeby się utrzymać, Claudio musi się postarać chociaż o jeden punkt w starciu z trzema większymi rywalami. Jeżeli tego dokona i oczywiście wygra w spotkaniach z Brescią i Genoą, utrzymanie i lepsza forma będzie na wyciągnięcie ręki.

Komentarze

mateusz-skotny

Fan piłki włoskiej ogólnie pojętej od poczęcia. Interesuje się również ligą hiszpańską, muzyką i dobrym filmem.