Bomber potrzebny od zaraz

Bomber potrzebny od zaraz

Nadzieje włoskich kibiców odżyły bardzo szybko. Po ponad 2 latach okazuje się że, Mancini stworzył bardzo ciekawy kolektyw, którego gra naprawdę cieszy oko. To już nie są Włosi, którym niedawno wieszczono chude lata. Świetny środek pola, ciekawi i kreatywni zawodnicy na skrzydłach, oparta na doświadczeniu środek defensywy, oraz wciąż jeszcze młody Donnarumma w bramce. Włosi znów zaczęli bez kompleksu spoglądać w stronę najlepszych ekip na Starym Kontynencie.

Nadal nie udało mu się jednak ostatecznie rozwiązać jednego problemu. Przed październikowym zgrupowaniem w Coverciano, ponownie największym zmartwieniem Roberto Manciniego była obsada pozycji numer 9. W każdym, z trzech meczów, szansę od pierwszej minuty miał dostać inny napastnik – odpowiednio Caputo, Belotti oraz Immobile.

Cudowny sen browarnika

Pierwszy, czyli bohater ostatnich miesięcy w Italii, rozegrał przeciwko Mołdawii bardzo dobre spotkanie. 33-letniego napastnika Sassuolo nie zjadła debiutancka trema. Zdobył jedną bramkę (zostając przy okazji najstarszym strzelcem gola w debiucie w niebieskiej koszulce), oraz miał także spory udział przy golu samobójczym rywali. Ciccio Caputo to obecnie najbardziej produktywny włoski napastnik. Od wznowienia rozgrywek w czerwcu zdobył 14 bramek i zaliczył 5 asyst. Mancini, wysyłając mu powołanie, po raz kolejny pokazał, że nie boi się stawiać na nieszablonowe rozwiązania. Chociaż w przypadku napastnika Sassuolo, samo powołanie do reprezentacji, to w tym momencie zdecydowanie jeszcze nie jest jego sufit. W ciągu pół roku może się jeszcze okazać, że będzie pierwszym wyborem na EURO.

Presja nr 9

Do niedawna, kandydatury Caputo na pierwszą strzelbę reprezentacji, nikt nie traktował poważnie. Ciro Immobile, zdobywca Złotego Buta, wydawał się pewniakiem, któremu po piętach ewentualnie może dreptać Andrea Belotti. Co jednak, charakterystyczne dla obu tych graczy, ich dobra forma w klubie, nie przekłada się na liczby w kadrze Italii. To dziwi o tyle, że w reprezentacji mają za sobą naprawdę kreatywną drugą linię, zdecydowanie lepszą niż w swoich klubach. Meczu z Polską na pewno miło nie będzie wspominał Kogut z Turynu. Jego obecność na boisku w zasadzie dokumentuje tylko żółta kartka, ewentualnie jedno dobre zagranie do Chiesy. Po spotkaniu, włoskie media, zaczęły domagać się w pierwszym składzie na mecz z Holandią Ciro Immobile. To on miał rozwiązać problemy skuteczności. Zresztą Belotti i tak się wyeliminował z tego pojedynku żółtą kartką.

Immobili Italiani

W trzecim spotkaniu, przeciwko Holandii, od początku szansę gry otrzymał wyczekiwany przez naród Immobile. Mimo nie najlepszego początku w lidze, na jego zmysł strzelecki liczyli kibice. W odróżnieniu od Belottiego, był widoczny, kilkukrotnie potrafił znaleźć się w groźnej sytuacji, jednak jego skuteczność była naprawdę irytująca. Został oceniony przez włoskie media najniżej ze wszystkich graczy. Póki co, od początku nowej kampanii, daleki jest od swojej formy z poprzedniego sezonu. Czwartym napastnikiem próbowanym przez Roberto Manciniego jest Moise Kean. Jednak z całego kwartetu, dostaje w tym roku najmniej minut, chociaż jako jedyny wystąpił w każdym meczu. Na dodatek, były zawodnik Juventusu, musi najpierw wskoczyć do podstawowej jedenastki PSG, po nieudanej przygodzie na Wyspach. Jego niewątpliwą zaletą jest siła fizyczna, mocny strzał z dystansu i umiejętność operowania nie tylko w polu karnym. W tym roku obchodził dopiero 20 urodziny, więc na pewno w jego rozwój mocno wierzy Mancini. Początki we Francji jednak wydają się być obiecujące, a zaufanie, który obdarza go allenatore daje podstawę by sądzić, że o bilet na Euro będzie walczył do końca.

Dylemat Manciniego

Generalnie, w wypowiedziach pomeczowych trener Azzurrich, bronił swoich napastników podkreślając, że to tylko chwilowe problemy. Wydaje się jednak, że sam Mancini robi dobrą minę do złej gry, spodziewając się, że obsada pozycji nr 9 na pewno przysporzy mu jeszcze wiele nieprzespanych nocy. O ile jednak Mancini, jest w stanie postawić na niespodziewanego kandydata, to jednak wydaje się, że na docelową imprezę zabierze kogoś sprawdzonego w boju.

Italia, od dłuższego czasu, cierpi na brak prawdziwego bombera. To w zasadzie najpoważniejsza luka w układance Manciniego. Czy lekiem na całe problemy będzie Ciccio Caputo? Od kilku lat, pisze on piękną historię. Taką którą kochają fani Calcio. W przeszłości na równie niespodziewane zrywy mieli m.in. Rossi, Schillaci, Quagliarella, Di Natale. Być może okaże się, że za kilka miesięcy, na finałach Mistrzostw Europy to Caputo będzie kolejną niespodziewaną gwiazdą Italii, a jego gest otwieranego piwa, w przyszłym roku przebije sławą słynną cieszynkę Ronaldinho Gaucho.

Jeżeli doceniasz naszą pracę i chcesz dołożyć się do rozwoju strony, to zapraszamy do wsparcia na Patronite. Za każde wsparcie z góry bardzo dziękujemy!

Komentarze