8 mistrzostwo z rzędu, czyli dlaczego we Włoszech mamy problem

8 mistrzostwo z rzędu, czyli dlaczego we Włoszech mamy problem

8 lat z rzędu. Już tyle Juventus rządzi i dzieli w Serie A i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie ktoś miał ich zdetronizować. Troszkę więcej, bo 10 lat za niedługo minie od ostatniego triumfu włoskiej drużyny w europejskich pucharach (2010 rok, Inter Mediolan). Czy widzicie już tutaj jakiś związek?

Czy wnioskiem ma być stwierdzenie, że Juve osłabiło Włochy w europejskich pucharach? Oczywiście że nie. Stara Dama okazała się klubem, który w przeciwieństwie do zespołów z Mediolanu, dbał o finanse i myślał długofalowo, co przekłada się na obecną dominację ligową. O Romie czy Napoli nawet nie ma co mówić, bo (z całym szacunkiem dla kibiców obu drużyn) nie osiągnęły nic poważnego (łącznie 5 mistrzostw ligi i jeden puchar europejski). Obecni mistrzowie Włoch nie potrafią jednak przełożyć wyników ze swojego podwórka na trofeum Ligi Mistrzów. Co się na to składa? Otóż jest wiele czynników.

Pierwszym i najoczywistszym powodem: brak poważnej konkurencji dla Turyńczyków. Spójrzmy na przykład na przewagę punktową, z którą zdobywali oni mistrzostwo. Chronologicznie od sezonu 11/12 do obecnego 18/19 (stan po 33 kolejkach): 4, 9, 17, 17, 9, 4, 4, 20. Daje to średnią 10,5 punktu przewagi, co jest niesamowitym pogromem. W tym czasie tylko dwukrotnie weszli do finału Ligi Mistrzów, lecz najpierw pokonała ich Barcelona, a później upokorzył Real. Co cechuje te drużyny? Obie mają silne drużyny, które wywierają na nie presję w lidze, a spotkania ich między sobą należą do największych i najpopularniejszych na świecie. Można się wtedy zastanawiać, co z Premier League, przecież tam silnych konkurujących drużyn jest aż 6, a ostatni angielski zespół zdobył to trofeum w 2012. Jaka jest różnica między tymi ligami? No cóż, Real i Barca to po prostu… Real i Barca, zespoły dwa poziomy wyżej, choć, nawiasem mówiąc, w tym roku Anglicy zdominowali europejskie puchary swoją ilością w półfinałach.

Analogicznie rzecz się ma z PSG, czy Bayernem Monachium. Choć w tym roku Bawarczycy mogą nie zostać mistrzami, to jednak jest to wyjątkowa sytuacja, gdyż zazwyczaj nie mają oni problemów z rozprawieniem się z konkurencją, choć patrząc na wyniki niemieckich drużyn w LM w tym roku, nie można powiedzieć, że wyszło im to na dobre. Paryżanie za to, jak to paryżanie, odpadli w fatalnym stylu z Manchesterem United, chociaż na własnym podwórku również nie mieli sobie równych.

Więc jaki jest przepis na silną w Europie Italię? Cóż, cierpliwość i wiara w zarządzanie reszty włoskich klubów. Bo dopóki Bianconeri będą ustawiać wszystkie kluby jak pionki, będą odpadali z europejskich pucharów. W stylu słabszym lub gorszym.

Komentarze